Reklama

Reklama

czwartek, 05 kwiecień 2018 14:08

Toruń: brak współpracy przy promocji

Napisane przez
Panorama Torunia Panorama Torunia AG

Władze Torunia udzielają znikomego wsparcia lokalnej organizacji turystycznej próbując prowadzić promocję turystyczną samodzielnie i bez współpracy z branżą turystyczną.

Toruń odwiedza rocznie ponad 2 mln turystów z Polski i z zagranicy. W 2016 roku liczba ta wyniosła 2,15 mln i wzrosła w stosunku do 2015 roku o 11 proc. Na pozór wszystko gra, jednak turystyka w Toruniu rozwija się stosunkowo wolno, biorąc pod uwagę potencjał tego miasta. Mogłaby rozwijać się o wiele bardziej dynamicznie – twierdzą przedstawicie branży turystycznej.

Niewykorzystany potencjał

Toruń to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miast nie tylko w Polsce, ale i w Europie, a potencjału i walorów turystycznych może mu pozazdrościć wiele miejsc. Piękne zabytki, unikatowa w skali kraju architektura, związki z postacią Kopernika i tradycja wyrobu jedynego w swoim rodzaju piernika – wszystko to sprawia, że Toruń jest wprost idealnym miejscem dla odwiedzających.

„Nawet najlepsza marka potrzebuje nakładów pieniężnych, a w Toruniu wydatki na promocję turystyczną są rażąco niskie” – uważa Jan Korsak, były przewodniczący Rady Polskiej Organizacji Turystycznej.

Dziś mamy do czynienia z dobrą koniunkturą w światowej turystyce, korzystają na tym wszyscy. Jednak ten wzrost nie będzie trwał wiecznie. Ci, którzy myślą o przyszłości już dziś inwestują w promocję, by przyciągać do siebie nowe grupy turystów. Czy dotyczy to również Torunia?

Pasjonaci z branży

W opinii przedstawicieli branży ludzie zajmujący się promocją Torunia są bardzo aktywnymi i zaangażowanymi pasjonatami. „Kontakty międzyludzkie są w turystyce bardzo ważne. Patrząc chociażby na targi turystyczne: widać, że ludzie, którzy działają na rzecz promocji Torunia to pasjonaci. Oni sprawiają, że miasto to jest bardzo widoczne. Bardzo zaangażowani w promocję są przedsiębiorcy, hotelarze, a w szczególności twórcy Żywego Muzeum Piernika.” – ocenia Andrzej Hulewicz, prezes Mazurkas.

Na najważniejszych turystycznych targach w kraju nie wystawia się jednak Urząd Miasta Torunia. Jak to więc możliwe, że miasto, które nie jest wystawcą, jest najbardziej widoczne i aktywne?

Promocją na targach i wśród przedsiębiorców turystycznych zajmuje się Lokalna Organizacja Turystyczna Toruń oraz zrzeszeni w niej członkowie. Można by pomyśleć, że skoro LOT Toruń zajmuje się tym, czego w ogóle nie robi urząd miasta, to przynajmniej otrzymuje spore dofinansowanie z budżetu.

Promocja za osiem tysięcy

Jak dowiadujemy się od rzeczniczki Torunia, Gmina Miasta Toruń jest członkiem Lokalnej Organizacji Turystycznej. Roczna składka członkowska wynosi całe 8 tys. zł.

„Status i jakość działania lokalnej i regionalnej organizacji turystycznej świadczą o świadomości, kompetencji jednostek samorządu terytorialnego, umiejętności inteligentnego wykorzystania turystyki jako dźwigni dla rozwoju gospodarczego i promocji miejsca. Po tym, w jakim stanie jest LOT w Toruniu widać, że miasto zostało w ubiegłym stuleciu. W sensie intelektualnym i osobowym LOT ma duży potencjał, gdyż prowadzi go znany i ceniony w Polsce człowiek z pasją.” – ocenia Jan Korsak.

„Dla osiągnięcia sukcesu gospodarczego muszą być spełnione czynniki: udział w przedsięwzięciu kompetentnych ludzi; dobre idee i pomysły i pieniądze.” – dodaje.

Miasto udziela lokalnej organizacji turystycznej rocznej dotacji, która w 2018 roku wynosi 100 tys. zł. Jednak aby pozyskać tę kwotę, LOT musi posiadać wkład własny w wysokości ok. 25 tys. zł. A tyle właśnie wynosi cały roczny budżet organizacji, pochodzący ze składek. LOT starała się o kwotę wyższą – 240 tys. zł, otrzymała jednak niecałą połowę, za którą realizuje te same zadania, które wpisane były we wniosek na o wiele wyższą dotację. Skąd ma wziąć brakujące środki?

Urzędnicze ambicje?

Jak wskazuje rzeczniczka Torunia, LOT Toruń może pozyskiwać środki w konkursach na realizację działań nie tylko za pośrednictwem Wydziału Promocji i Turystyki, ale również innych wydziałów. I robi to, tylko że potrzebuje wkładu własnego. Ponieważ wykorzystuje w tym celu ciągle te same 25 tys. zł pochodzące ze składek, budżet pod koniec roku nie ma szans się dopiąć. A zanim przyznana i wypłacona zostanie kolejna dotacja, organizacja zalega z wypłatami dla pracowników, którzy zniechęceni – rezygnują.

Dlaczego urząd miasta, należąc do LOT, płaci tak niską składkę? Tajemnicą poliszynela jest to, że w niektórych miastach trwa cicha rywalizacja między administracją publiczną a sektorem prywatnym. Rywalizacja na koncepcje promocyjne, na to, kto lepiej i skuteczniej działa. Jak twierdzą przedstawiciele LOT-ów, urzędnicy chcą udowodnić, że potrafią promować miasta samodzielnie. Z jakim skutkiem?

W Toruniu koordynatorem wszystkich działań promocyjnych realizowanych przez pozostałe wydziały i jednostki organizacyjne jest Wydział Promocji i Turystyki UM Toruń. Promocją zajmują się: Wydział Kultury (w tym instytucje kulturalne), Wydział Sportu i Rekreacji (w tym jednostki podległe jak np. Miejskie Ośrodek Sportu i Rekreacji), Wydział Komunikacji Społecznej i Informacji oraz Toruńska Agenda Kulturalna. Jak wygląda ta koordynacja? Raz na kwartał zbiera się tzw. zespół koordynacyjny złożony z osób zajmujących się działaniami promocyjnymi w danych jednostkach.

Samodzielna promocja miasta

Rzeczniczka UM Torunia podkreśla, że promocja turystyczna to tylko jeden wycinek z wszystkich działań promocyjnych, które miasto podejmuje co roku. W 2016 r. Toruń był czwartym miastem pod względem wydatków promocyjnych miasta – 12 mln zł w skali roku. Jak na tym tle wygląda turystyka?

W zakresie turystyki miasto organizuje akcję „Toruń za pół ceny”, promuje się na portalach internetowych (Onet, WP) i w kanałach telewizyjnych National Geographic, prowadzi profil na Facebooku, stronę internetową (w 2018 przebudowaną na visittorun.com), współpracuje z blogerami i vlogerami (np. w 2017 r. powstały na Youtube dwa odcinki z cyklu „Historia bez cenzury”). Poza tym wspólnie z Urzędem Marszałkowskim zorganizowało kampanię bilboardową zapraszającą na najciekawsze wydarzenia w największych miastach województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Brak strategii dla turystyki

Przedsiębiorcy wskazują jednak, że duża część tych działań mija się z oczekiwaniami branży. Nie ma mowy o promocji turystyki biznesowej – jedyną inicjatywą w tym zakresie był dofinansowany z budżetu miasta i zainicjowany przez urzędników udział LOT Toruń w targach IBTM w Barcelonie, imprezie negatywnie ocenionej przez Poland Convention Bureau. Brakuje współpracy z przedsiębiorcami, dobrych relacji na linii miasto – branża turystyczna. A te są konieczne, by prawidłowo opracować strategię promocyjną.

„Brakuje współpracy i strategii dla turystyki w mieście, którego filarem są przecież turyści. Przyjeżdżają i wydają pieniądze – to jest czysty zarobek niewymagający budowy nowych kosztownych obiektów czy wielkich twardych inwestycji” – komentuje Jan Korsak.

To jak miasto współpracuje z branżą widać najlepiej na przykładzie Żywego Muzeum Piernika. To całkowicie prywatna inicjatywa, rodzinny biznes rozwijany przez pasjonatów, w 2017 roku doceniony przez kapitułę konkursu na najlepszy produkt turystyczny Polskiej Organizacji Turystycznej i nagrodzony najwyższym wyróżnieniem – Złotym Certyfikatem POT.

Turystyczny Oscar bez pomocy urzędu

„Złoty Certyfikat dla Żywego Muzeum Piernika został wywalczony bez udziału władz miasta. Ten produkt pokazuje, jak można wznieść się na wyżyny i pokazać potencjał turystyczny Torunia.” – mówi Jan Korsak.

W ramach nagrody dla zwycięzcy uruchomiona będzie kampania promocyjna, na którą POT wyda 150 tys. zł.

„Miasto powinno się w tej sytuacji odnaleźć, zauważyć ten sukces i wykorzystać szansę na skuteczniejszą promocję. Muzeum działa na rzecz miasta, a czy miasto działa na rzecz przedsiębiorców? Andrzej Olszewski (twórca Żywego Muzeum Piernika - przyp. red.) ma wizję i pasję, jednak by zwiększyć efekt tego co robi, potrzebna jest kreacja miasta i jego udział.” – twierdzi Jan Korsak.

Rezultat tej polityki jest taki, że ludzie z branży, zaangażowani w turystyczną promocję Torunia, nie widząc szans na poprawę współpracy z miastem, rezygnują. Nie mają już ochoty rywalizować z urzędnikami w pomysłach na promocję, starać się o kolejne dotacje, ani przekonywać, że warto współpracować, by osiągnąć lepsze rezultaty.