LOT nie chce być PUN PUT-em
Ustawa o imprezach turystycznych jest na tyle uciążliwa, że wielu przedsiębiorców rozważa wprowadzenie korekt w swojej działalności biznesowej, tak aby nie podlegać nowemu prawu.
Czytaj więcej...
O co chodzi w akcji "za pół ceny"
Zbliżają się dziesiąta rocznica pierwszej akcji „Poznań za pół ceny”. O tym, jak się rozwinęła, co dała miastu i jak jest kopiowana przez innych rozmawiamy z jej twórcą, Janem Mazurczakiem.
Czytaj więcej...
Smaki Europy we Wrocławiu
archiwum UM Wrocław Słoneczna pogoda, wakacje na horyzoncie i wiosna w pełni – to najlepszy czas na imprezy plenerowe. A mało która może konkurować z „Europą na widelcu” – festiwalem, który rozpocznie się wkrótce we Wrocławiu.
Czytaj więcej...
Sri Lanka liczy na Polaków
MM Polska jest dla Sri Lanki dość szybko rosnącym rynkiem turystyki przyjazdowej. W Warszawie po raz drugi zagościł roadshow zorganizowany przez Organizację Turystyczną Sri Lanki.
Czytaj więcej...
"Tezy Fedyka" o promocji turystyki
Większa elastyczność, wyeliminowanie dublowania działań i wyraźne określenie wskaźników oraz odpowiedzialności za prowadzone działania – to niektóre z potrzeb naprawy polskiego systemu zarządzania promocją turystyczną.
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • LOT nie chce być PUN PUT-em
  • O co chodzi w akcji "za pół ceny"
  • Smaki Europy we Wrocławiu
  • Sri Lanka liczy na Polaków
  • "Tezy Fedyka" o promocji turystyki

Reklama

Reklama

poniedziałek, 10 kwiecień 2017 11:53

Łódzkie czarodziejskie muzeum X Muzy

Napisane przez AG
Jedna z sal muzealnych Jedna z sal muzealnych AG

Muzeum Kinematografii w Łodzi to idealne miejsce na dwugodzinną wizytę całą rodziną. Niezależnie od pogody odwiedzając to miejsce wpadamy w pułapkę - podróży w czasie, zapomnianej miłości do X Muzy, sentymentalną.

Muzeum znajduje się w dawnym pałacu karola Scheiblera, łódzkiego fabrykanta. Już samo wejście przywodzi na myśl dawne kina - przy szatni stoi rząd starych, drewnianych opuszczanych krzeseł, tak charakterystycznych dla kin choćby w czasach PRL-u.

Sama ekspozycja to wycieczka przez historię kinematografii. Możemy więc zobaczyć absolutne początki “kina” - latarnie magiczne z przełomu XIX i XX w., służące do wyświetlania pojedynczych obrazów a także projektor firmy Pathé z początku XX w. oraz słynne pierwsze filmy braci Lumiere. W innym miejscu możemy obejrzeć i skorzystać z fotoplastikonu (jednego z niewielu zachowanych egzemplarzy na świecie).
Dla mnie absolutną czarną magią był wizyta w pokojach montażowych, gdzie umieszczono wielkie stoły montażowe, służące do pracy jeszcze kilkanaście lat temu. Mnogość kółeczek, przekładni, suwaków, i Bóg wie czego jeszcze jest porażająca. Możemy obejrzeć urządzenia z lat 50., 60., 70. Na jednym z ekranów efekt pracy montażystów z roku 1901 - film “Podróż na księżyc.”
Takich smaczków technicznych jest na wystawie więcej, choćby współczesny blue box.
Bardzo ciekawym dla polskiego gościa sa plakaty i fotosy z polskich filmów przedwojennych, znanych już w większości tylko z seansów “Starego KIna”.
Za to na wyższych kondygnacjach - raj dla dzieci i… byłych dzieci.
Najpierw możemy zobaczyć scenografię do filmu „Latająca maszyna” („The Flying Machine”) – najdroższego w historii polskiej animacji. Możemy przejść się po miniaturowej ulicy paryskiej, zobaczyć figurki grające w filmie.
Jednak prawdziwe szaleństwo czeka na nas na strychu. Ceglane, nieotynkowane ściany mieszczą pokoje bajek filmowych. Tak się składa, że większości bajek znanych również dorosłym odwiedzającym Muzeum. Możemy więc wejść do budy Reksia, do igloo Pingwina Pik Poka, pokręcić kołem sterowym na statku Bolka i Lolka, wsiąść do samochodu Smoka Wawelskiego z “Porwania Baltazara Gąbki”, odwiedzić pokój Misia Uszatków, zrobić wspólne zdjęcie z Muminkami. Godzina to za mało na zwiedzanie Muzeum. Sam “dziecięcy” strych zajmie nam tyle czasu. Ile jednak byśmy nie spędzili tu czasu, nie będzie to czas stracony.

Kinomuzeum.pl