Reklama

Reklama

Reklama

wtorek, 18 czerwiec 2019 10:03

Mołdawia ma turystyczne pewniaki. Jednym z nich jest wino

Napisane przez
Castel Mimi Castel Mimi MM

Trzecie najrzadziej odwiedzane przez turystów państwo europejskie czyni starania, by zejść z tego niekorzystnego podium. Finansowane przez Amerykanów działania obejmują m.in. działania promocyjne, a Polska jest jednym z trzech rynków, na których się one koncentrują. Mołdawianie chcą pokazać swoje turystyczne atuty, wśród których dominuje wino.

Masowy turysta przyzwyczajony do wypoczynku typu all-inclusive jak na razie nie ma czego w Mołdawii szukać. Co nie znaczy, że turystycznie Mołdawia jest uboga – wręcz przeciwnie, część produktów można już w tej chwili śmiało polecić klientom przyzwyczajonym do wysokiego poziomu usług. Przede wszystkim tym zainteresowanym enoturystyką, ale również takim, którzy docenią odpoczynek w naturalnym, wiejskim otoczeniu i dobrą kuchnię.

Bezpośrednie połączenie LOT-em do Kiszyniowa to niewątpliwie jeden z atutów wyprawy, bo podróż trwa niecałe 1,5 godziny. Rejs realizuje podwykonawca Nordic Aviation Capital, a leci się Bombardierem Q400. Otworzenie tego połączenia sprawiło też, że wzrosło zainteresowanie Polaków podróżami do Mołdawii – obecnie jesteśmy dla tego kraju piątym najważniejszym rynkiem przyjazdowym. Oraz jednym z trzech, poza Włochami i Ruminią, które objęte są działaniami promocyjnymi realizowanymi przez stowarzyszenie ANTRIM, finansowane z programu USAid (jego beneficjentem była w latach 90-tych również Polska).

Enoturystyczny Graal

Największe skarby Mołdawii znajdziemy poza stolicą – objazd po winnicach połączony z degustacjami to tutejszy sztandarowy produkt turystyczny. Na tym terenie winorośl uprawiano już w trzecim tysiącleciu przed naszą erą. Ten niewielki kraj to jeden z największych producentów wina na świecie, a co być może ważniejsze, zachowuje bardzo dobry stosunek jakości do ceny. Za niewiele ponad 20 zł można tu kupić wino, które zachwyci nawet tych, którzy nie należą do wiernych fanów napoju bogów.

purcari wina

Tak naprawdę nie wiadomo, ile jest w Mołdawii winnic, ponieważ ogromna część produkcji to wina domowe, które ma u siebie niemalże każdy. Winiarze dzielą się więc na amatorów i profesjonalistów – a tych drugich jest około 140. Mołdawia to 112 tysięcy hektarów winnic i ponad 50 uprawianych odmian. Historycznych regionów winiarskich jest trzy: Valul lui Traian, Stefan Voda, Codru, ważny jest też Divin. Oczywiście nie da się zwiedzić i wypić wszystkiego, choć warto umrzeć próbując. A gdzie zacząć?

Asconi

W Codru znajduje się jedna z ogromnych państwowych winnic. Asconi to ok. 550 hektarów winorośli – i mowa tylko o obszarze, na którym prowadzone są zbiory. Gdy doliczyć do tego szkółki, to obszar upraw sięgnie ok. 800 ha. Łącznie roczna produkcja to ok. 3,5 mln litrów (w ciągu godziny napełnianych jest osiem tysięcy buletek), z czego zdecydowana większość przeznaczana jest na eksport. W Asconi znajdziemy trzy linie wina: Sol Negru, Uneori (po mołdawsku znaczy to „czasami”, a etykiety ozdobione są mottem zaczynającym się od tego słowa) oraz ICEwine (produkowane ze zmarzniętych owoców). Istnieje też specjalna linia win z etykietami malowanymi… w winie przez artystę-hobbystę Vasile Botnaru.

asconi2

W Asconi zobaczymy całą linię produkcyjną, począwszy od sekcji fermentacji po rozlewnię. Możemy zjeść posiłek w restauracji Sol Negru (czynnej w weekendy i serwującej bałkańskie tradycyjne potrwawy), urządzimy plenerową imprezę na specjalnie wydzielonym tarasie i oczywiście napijemy się wina w sali degustacyjnej. W przygotowaniu jest basen z hotelem – ma być czynny już w przyszłorocznym sezonie letnim.

asconi restauracja sol negru

Same wina to po części lokalne odmiany, takie jak Feteasca Alba i Negra, które moim zdaniem smakują tu najlepiej. Ale znajdziemy też sprowadzane z innych rejonów szczepy: Chardonnay (rocznik 2015 z linii Sol Negru zdobył złoty medal na wiosennym Mundus Vini 2019), Riesling, Sauvignon Blanc, Cabernet Sauvignon (bardzo dobre rose 2018), Merlot.

Purcari

To najstarsza, jedna z najbardziej prestiżowych winnic w Mołdawii, a zarazem jeden z liderów produkcji (3 mln butelek rocznie) i eksportu (25 rynków zagranicznych). Tereny, na których znajduje się winnica (dziś 250 ha), należąca niegdyś do klasztoru Agon Zograf, składem ziemi i klimatem przypominają te ze słynnego regionu Bordeaux. Rubinowe czerwone odmiany uprawiane w Purcari do tego stopnia przypominały najsłynniejszy francuski specjał, że na prestiżowej Expo w Paryżu w 1878 roku pochodzące stąd wino zdobyło złoty medal. Francuzi pomylili je ze swoim Bordeaux…

purcari winnica

Na miejscu zwiedzimy rowerami tereny winnicy (choć rowery są nieco nieprzystosowane do jazdy pod górę i warto uprzedzić o tym grupę), pomieszczenia produkcyjne oraz piwnice – również tę część, w której porastają kurzem butelki pochodzące jeszcze z połowy ubiegłego wieku. Są też prywatne kolekcje (25 tysięcy butelek), swoje wina trzyma tu między innymi królowa Elżbieta II. Wśród win znajdziemy białe (Alb Brut), różowe i czerwone cuvee de Purcari, a także Pinot Grigio (doskonałe, wytrawne, świetnie zbalansowane z 2018) i np. Merlot. A także kolejną lokalną odmianę: Rara Neagra.

Na miejscu można nocować – hotel dysponuje dziesięcioma pokojami i trzema domkami – zjeść w dwóch restauracjach (pomieszczą do 120 osób), a także wypoczywać aktywnie: pływać łódką, wędkować, grać w tenisa, siatkówkę. I oczywiście degustować wino…

purcari wina degustacja2

Castel Mimi

To kolejne miejsce, które jest świadectwem historii mołdawskiego winiarstwa i ważną częścią jego dziedzictwa. Związana jest z postacią założyciela winnicy i jednocześnie ostatniego gubernatora Besarabii za czasów carskich – Constantina Mimi. W 1891 roku odziedziczył on posiadłość swego ojca, zaczął uprawiać tu winorośl, a do 1901 roku ukończył budowę pałacu.

castel mimi2

Fenomenem samym w sobie jest renowacja rezydencji i jej otoczenia, która jest obecnie na ukończeniu. Prywatni właściciele wyłożyli na Castel Mimi miliony i to widać – samo odnowienie pałacu było kosztowne, a uporządkowano też ogrody, zbudowano luksusowe domki dla gości (nocleg od 150 do 180 euro za dobę za bungalow), basen, a na ukończeniu jest… winne spa. Wszystko w skandynawskim, wysmakowanym, nowoczesnym ale nawiązującym do tradycji stylu, z jakościowych materiałów.

Budynki świetnie wtapiają się w otoczenie i widać, że zatrudniono tutaj utalentowanych projektantów (bungalowy projektował Arnaldo Tranti). Przywiązano wagę do każdego detalu – dość powiedzieć, że każdy domek dla gości ma swoją nazwę nawiązującą do naturalnych składników (szafran, wanilia), a wewnątrz da się wyczuć jego zapach. Drzwi każdego bungalowu nawiązują do jednego z tradycyjnych wzorów mołdawskich dywanów.

castel mimi bungalowy

Również wina zadowolą wymagających gości – począwszy od lekkiego, świeżego białego Feteasca Alba, przez nieco musujące, truskawkowe w smaku, wytrawne Cabernet Sauvignon rose, poprzez beczkowane cuvee Feteasca Neagra i Rara Neagra, przez dojrzałe Sauvignon Blanc, aż po deserowe, pochodzące z późnego zbioru Rkațiteli (gruzińska odmiana).

Cricova

To narodowa duma Mołdawii – i słusznie. Niegdysiejsza kopalnia wapienia zamieniona została dosłownie w podziemne miasto wina. Po wydobyciu surowca, który posłużył do odbudowy Kiszyniowa winiarze Petru Ungureanu i Nicolae Sobolev odkryli, że wydrążone aż do 80 m pod ziemią rozległe na setki kilometrów tunele stwarzają idealne warunki do przechowywania wina (12 – 14 stopni). I tak czyniono od 1960 roku – przechowywano tu butelki z różnych kolekcji. Dziś magazyn wina zajmuje 70 km tuneli. To rozległy labirynt, którego aleje noszą nazwy odmian wina.

cricova kolekcja win

Ale podziemia służą też jako miejsce produkcji – Cricova słynie z wina musującego (vin spumat), wyrabianego według tradycyjnej receptury słynnego na całym świecie francuskiego mnicha Dom Pierre Perignon. Jakościowo nie różni się od szampana, z tym że nie wolno tak go oficjalnie sygnować, bo nazwa jest zastrzeżona dla napitku pochodzącego z Szampanii.

Wycieczka podziemnymi korytarzami obejmuje również zwiedzanie piwnic ze słynnymi kolekcjami win – Cricova to miejsce wyjątkowo lubiane przez polityków i możnych tego świata. Wina przechowują tu m.in. Vladimir Putin, Angela Merkel, są też wina Tuska…

cricova wina tuska

Podczas degustacji spróbowaliśmy nie tylko musującego Chardonnay (12 proc. alkoholu, 9 gram cukru), ale także młodeego, dobrze zbalansowanego wina z lokalnej odmiany Viorica, poddanego krio maceracji Feteasca Neagra rose (z limitowanej edycji), młodego czerwonego Feteasca Neagra i ciemego Shirazu, odpowiedniego do mięs i serów. Przebojem był jednak Blanc de Nor, Cabernet Sauvignon 2018 – wino białe robione z czerwonej odmiany winogron (również limitowana edycja 2 tys. butelek).

cricova wina degustacja

Atu

To bardzo młoda, założona w 2016 roku winnica, ale pod względem jakości nie ustępująca pozostałym tu opisanym. Jest świetnym akcentem kończącym wyprawę, znajduje się bowiem na trasie z Kiszyniowa na lotnisko. To pierwsza miejska winnica w Mołdawii, produkująca wino w limitowanych edycjach po 1000 – 3000 butelek. Produkowane i etykietowane są ręcznie. Grupę oprowadza sam właściciel, Victor Vutcarau, lub jego żona Vlada.

Na uwagę zasługuje wystrój – artystyczny, miejski, z przyciągającym oko muralem na fasadzie oraz z „kosmicznym” malunkiem w sali degustacyjnej. Zwiedzanie, połączone z degustacją, rezerwować można online.

atu winnica

W upalny czerwiec największą furorę robi znowu Feteasca Alba, świeże wino z owocowymi nutami w smaku, z 12,5 proc. zawartością alkoholu. Wśród wytrawnych białych spróbujemy też odmiany Viorica – cięższej, pełniejszej. W Atu często robione są coupage, np. z Feteasca Neagra, Cabernet Sauvignon i Merlot. Wypijemy tutaj również półsłodki, ciężki (14,5 proc.) Traminer i półsłodkie Cabernet Sauvignon rose.

Brăneşti

Ciekawostką mogącą uzupełnić eno-wyprawę do Mołdawii jest wizyta w kolejnych rozległych podziemiach kolejnej dawnej kopalni wapienia i jednocześnie jednej z najstarszych piwnic winnych w Mołdawii. To miejsce, które może dać nieco pojęcia o tym, jaki wpływ na winiarstwo odcisnęły wpływy ZSRR…

Mołdawia była największym dostawcą wina dla sowieckiej Rosji, która była odbiorcą ok. 80 proc. eksportu tutejszych win w tych słusznie minionych czasach. I cóż radzieckim towarzyszom smakowało najlepiej z bogatej mołdawskiej oferty winnej? Białe, słodkie – krążą nawet legendy o tym, że towarzysze ze wschodu potrafili dosypywać cukier łyżeczką, jeśli trunek nie był dość słodki.

Tak więc kształtowały się gusta mas – skoro takiego rodzaju wino eksportowano do ZSRR, to ono musiało być najlepsze… Na szczęście w Mołdawii przetrwała też prawdziwa wiedza somelierska, kultywowana przez profesjonalnych winiarzy. A wraz z nimi ocalały jakość, wielowiekowa tradycja i doświadczenie w wyrabianiu win wysokiej jakości.

branesti1

W Brăneşti wina zaczęto gromadzić od połowy lat 70. XX wieku i znajdziemy tu kolekcję trunków najróżniejszej jakości… Obok tych wyśmienitych widzimy egzemplarze produkowane pod gusta sowieckich „koneserów”, wina od Sasa do Lasa…

Kolekcja porasta pleśnią, która zresztą jest chlubą Brăneşti – nie dopuszcza tlenu do butelek. To dość mroczne, jak wyjęte z horroru miejsce i taka jest jego specyfika. Wykorzystano ją zresztą nawet w rumuńskim filmie o Draculi, do którego podziemia te posłużyły za scenografię. Nikogo nie powinno zdziwić, że swego czasu podziemia tej kopalni służyły też za więzienie.

branesti2

Dla odważnych organizowana jest tutaj degustacja pod okiem somelierki jakby żywcem wyjętej z poprzedniej epoki… To dość ciekawe, choć ekstremalne doświadczenie okraszone autentycznym entuzjazmem przewodniczki, informującej, że pijemy trunki „wyśmienite”. I to w zasadzie wszystko, co powinniśmy wiedzieć. A ponieważ de gustibus non disputandum est, opuszczamy to miejsce o bogatsi o fascynujące, choć frapujące doświadczenie.

I poczucie, że musimy wrócić do Mołdawii, by odwiedzić jeszcze co najmniej 134 inne winnice.