Uzdrowiska nad Niemnem

 

Wydaje się, że kurorty rosną wraz z lasem. /fot. Mieczysław Pawłowicz
Wydaje się, że kurorty rosną wraz z lasem. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Druskieniki i Birsztany to dwa bliskie naszej granicy kurorty, gdzie nie tylko podreperujemy zdrowie. Nad Niemen możemy przyjechać, żeby odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku.

Druskieniki to kurort znany w Polsce jeszcze z czasów międzywojnia, ale jego historia jest jeszcze dłuższa. Położone w zakolu Niemna uzdrowisko przyciąga kuracjuszy od ponad dwustu lat. W tym czasie kilkakrotnie zmieniały granice i przynależność państwowa. 20 lipca 1794 roku Stanisław August Poniatowski jednym z ostatnich swoich dekretów ustanowił specjalny status wsi.

Magiczne dobrodziejstwa wód

Okoliczna ludność już od dawna korzystała z dobrodziejstw tutejszych wód. Litewska nazwa miasta to Druskininkai i pochodzi od słowa druska: sól. W 1821 przeprowadzono pierwsze badania źródeł mineralnych, a pierwsze sanatorium powstało dopiero 16 lat później.

Zarówno Druskieniki jak i Birsztany leżą nad Niemnem./fot. Mieczysław Pawłowicz
Zarówno Druskieniki jak i Birsztany leżą nad Niemnem./fot. Mieczysław Pawłowicz

Od tej pory uzdrowisko staje się bardzo popularne wśród nacji zamieszkujących okolicę. Po I wojnie światowej Druskieniki wracają do Polski. Po kolejnej wojnie uzdrowisko znajduje w granicach Litewskiej Republiki Radzieckiej. Zabudowa miasta odpowiada pokrętnej przeszłości historycznej. Styl rosyjski „daczowy” przeplata się z polskimi motywami dworków. Jak przystało na tereny pogranicza jest tu zarówno śliczna cerkiew jak i kościół neogotycki, w którym msze są odprawiane po polsku i litewsku.

Ze stoku na basen

O 1990 roku Druskieniki są już kurortem niepodległej Litwy. Nadal można tu leczyć m.in. choroby układu krwionośnego, kręgosłupa, stawów, serca czy tarczycy. Borowiny pochodzenia torfowego są wyjątkiem w skali europejskiej. Wśród wód mineralnych, wykorzystywanych w kuracjach zwraca uwagę Źródło Piękności, którego ujęcie znajduje się tuż nad Niemnem. Ponoć kąpiel w nim wygładza skórę, ale byłem tam zbyt krótko, żeby się o tym przekonać. Ale na tyle długo, żeby zorientować się, że nie jest to jedynie sanatorium. Wiek XXI przyniósł miastu niezwykły rozwój. Powstały nowoczesne hotele, a stare zostały zmodernizowane.

Aquapark w Druskienikach przyciąga ludzi w każdym wieku./fot. Mieczysław Pawłowicz
Aquapark w Druskienikach przyciąga ludzi w każdym wieku./fot. Mieczysław Pawłowicz

Miejscowy Aquapark zaprasza o każdej porze roku. Wolisz zimny klimat i narty? Możesz pojeździć na nartach na całorocznym stoku narciarskim Snow Arena. Do którego – jak na miłośników białego szaleństwa przystało – dojedziemy kolejką linową. Warto z niej skorzystać, nawet jeśli nie jeździmy na nartach, bo dzięki temu możemy spojrzeć z góry na uzdrowisko i meandrujący Niemen.

Sanatorium rośnie z lasem

Rzeka ta przepływa także przez inne, mniej znane u nas uzdrowisko. Birsztany w tym roku świętują 180 lecie powstania kurortu. To zdecydowanie mniejsze i spokojniejsze miejsce słynące z wód mineralnych bogatych w brom oraz borowiny. Miejsce położone jest wśród sosnowych lasów i to dosłownie. Nie wiem jak Litwini to zrobili, ale nawet nowe ośrodki sanatoryjne wybudowane są tak, żeby nie niszczyć drzew. Wydaje się, że budowle rosły razem z lasem. A na pewno ścieżki którymi spacerujemy powstały w naturalny sposób. Po prostu utwardzono szlaki wydeptane kiedyś przez ludzi i zwierzęta.

Podświetlone nocą tężnie w Birsztanach. /fot. Mieczysław Pawłowicz
Podświetlone nocą tężnie w Birsztanach. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Pięć zabiegów dziennie

Komu nie wystarczy spacer między tężniami a pijalnią wód, ten może wybrać się na okrężny szlak w lesie Žverinčius. Trasa liczy 12 km, więc trzeba dobrze zaplanować marszrutę. Głównie dlatego, żeby mieć odpowiednią ilość wolnego czasu. Litewskie uzdrowiska nie dość, że przeprowadzają zabiegi we wszystkie dni w roku (także w niedziele i święta), to może ich być nawet pięć dziennie. To przyciąga polskich kuracjuszy. Wprawdzie władze NFZ oficjalnie mówią, że nie jest możliwe finansowanie leczenia z polskich funduszy, ale warto sprawdzić, bo może przysługuje nam refundacja częściowa.

,,W Polsce podstawą prawną umożliwiającą pacjentom korzystanie z leczenia sanatoryjnego w innych krajach UE jest tzw. dyrektywa transgraniczna. Na jej podstawie NFZ może zwracać koszty leczenia w zagranicznych placówkach medycznych, w tym również w sanatoriach – mówi Justyna Pytkowska, manager w Egles Sanatorija – Mieliśmy już zrealizowane pobyty sanatoryjne z częściową refundacją NFZ. W ub.r. kwota refundacji wyniosła ok. 3900 zł”

Więcej informacji na stronach sanatorium

Birsztany z lotu ptaka

Oczywiście nie musimy zamawiać pięciu zabiegów dziennie. Wtedy będziemy mieli więcej czasu na zwiedzenie okolicy. Prócz pętli dla piechurów jest w okolicy wyznaczonych kilka szlaków rowerowych. Jedną jest 34-kilometrowa trasa w lesie Siponys. Bardziej ambitni skorzystają z trasy ,,kopcowej”. 55-kilometrowy szlak wiedzie wokół wszystkich kopców, czyli dawnych grodzisk znajdujących się w gminie. W uzdrowisku położona jest Góra Witolda, z której rozpościera się widok na zakola Niemna. Jeśli nam tego mało, to nieco za główną szosą możemy skorzystać z wieży widokowej. Na wysokość 55 metrów prowadzi 300 stopni. Jeśli i to nie będzie zbyt wysoko, to pozostaje lot balonem. Birsztany to litewskie centrum tego sportu z dużymi tradycjami. Ale jeśli ktoś ma problemy z wysokością lub sercem, to lepiej pozostać twardo na ziemi.

W Birsztanach i Druskienikach byliśmy przy okazji Forum Turystyki Sanatoryjno – Uzdrowiskowej. Forum zorganizowała Polska Izba Turystyki wraz z Lithuania Travel, która promuje Litwę oraz gminą Druskieniki. Partnerami wydarzenia byli: Merlin X, Europa Ubezpieczenia, Lithuanian Resorts Association oraz National Association of Medical Spa and Rehabilitation Center z Litwy.