Cypr kusi górskimi atrakcjami

W górach Troodos jest pięknie, ciekawie i... chłodniej niż nad morzem./fot. Mieczysław Pawłowicz
W górach Troodos jest pięknie, ciekawie i… chłodniej niż nad morzem./fot. Mieczysław Pawłowicz

Cypr ma ponad 330 dni słonecznych w roku. Wiosna to najlepszy czas na wypoczynek dla tych którzy nie przepadają za upałami. A jak będzie za gorąco, to zawsze nieco chłodniej jest w górach Troodos.

Na Cypr jedziemy tylko po słońce i plażowanie? To tylko częściowo prawda. Słoneczny dzień potrafi nas nastroić pozytywnie. To dlatego w styczniu jesteśmy pierwszą nacją przyjeżdżającą na Wyspę Afrodyty. Nawet gdy pogoda potrafi wtedy spłatać psikusa, to i tak zdecydowanie wyższe są tu i temperatury i liczba godzin słonecznych. Od maja słońce jest już non stop. A co jeśli zmęczymy się już opalaniem i upałami? Wtedy warto ruszyć w góry, w poszukiwaniu chłodu i odrobiny cienia, o który trudno na wybrzeżu.

Muflony w Troodos

Góry Troodos nie są dla każdego. Dość szybko zjeżdżamy z wygodnej autostrady łączącej nadmorskie kurorty. Kto porusza się tylko między głównymi miastami może być nieco zdziwiony. Ale nie bez powodu tutejsze bezdroża są areną kilku ważnych rajdów samochodowych. Nawet tam gdzie jest asfalt serpentyny potrafią zaskoczyć mniej doświadczonych kierowców. Dlatego do takich miejsc jak Las Pafos (Paphos Forest) lepiej pojechać z doświadczonym kierowcą landrovera z napędem na cztery koła. Wjeżdżamy przez cedrowe lasy na wysokość niemal 1900 m npm. To prawie jak na Giewont, ale jechaliśmy z poziomu morza! Kierowcy zachowują ostrożność, bo tu występuje muflon cypryjski. Może pojawić się na drodze w każdej chwili. Ale żeby mieć większe prawdopodobieństwo zobaczenia jednego z symboli wyspy, parkujemy przy rezerwacie pokazowym w Stavros. A i tak trzeba podejść kilkaset metrów. Warto!

Wzgórze Throni jest poświęcone pierwszemu prezydentowi Cypru, arcybiskupowi Makariosowi III./fot. Mieczysław Pawłowicz
Wzgórze Throni jest poświęcone pierwszemu prezydentowi Cypru, arcybiskupowi Makariosowi III./fot. Mieczysław Pawłowicz

Klasztor Kykkos

Góry od wieków są naturalną siedzibą miejsc kultu. Nie inaczej jest na górze Kykkos, gdzie już tysiąc lat temu osiadł mnich Izajasz. Klasztor Kykkos to chyba największy i najbardziej popularny obiekt na Cyprze. I choć nie jest wpisany na Listę UNESCO tak jak dziewięć mniejszych cerkwi, to jest równie barwny. Miejsce jest popularne nie tylko ze względu na widoki jakie rozpościerają się znad klasztoru. 2 km od klasztoru znajduje się wzgórze Throni. Obok niewielkiej, ale urokliwej kaplicy szczytowej znajduje się mauzoleum pierwszego prezydenta Cypru, arcybiskupa Makariosa III.

Od dwóch lat działa w górach Obserwatorium Troodos. /fot. Mieczysław Pawłowicz
Od dwóch lat działa w górach Obserwatorium Troodos. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Zobaczyć słońce i gwiazdy

Po przeciwnej stronie góry Olimp (1951 m. npm) znajdziemy się bliżej nieba nie w wymiarze duchowym ale naukowym. Chociaż Obserwatorium Troodos otwarto w niedzielę Zielonych Świątek dwa lata temu. To jeden z najpiękniejszych przykładów współczesnej architektury jaki widziałem w ostatnich latach. Może dlatego, że pokryta lustrami elewacja nie ingeruje w widok gór – po prostu widzimy czasem ich odbicie. Jak przystało na obserwatorium można tu uczestniczyć w zwiedzaniu i pokazach także po zachodzie słońca. W środku dnia widziałem tylko plamy i wybuchy na słońcu. Najlepszym zaś wyjaśnieniem lokalizacji obiektu jest opinia brytyjskich naukowców. W jednej z tamtejszych placówek tylko 10 dni w roku było idealne do obserwacji. Tu tylko przez 10 dni w ostatnim roku przeszkadzały chmury.

Taniec ze szklankami to jedna z atrakcji Demokritos Tavern w Pafos./fot. Mieczysław Pawłowicz
Taniec ze szklankami to jedna z atrakcji Demokritos Tavern w Pafos./fot. Mieczysław Pawłowicz

Taniec ze szklankami

Nawet po jeździe najbardziej zakręconymi serpentynami warto zatrzymać się gdzieś na posiłek. Oczywiście co bardziej delikatne organizmy poczekają, aż wycieczka dojedzie z powrotem do hotelu lub przynajmniej na nadmorską promenadę w Pafos. I rzeczywiście nie brak tam lokali różnych kategorii. Niektóre serwują kuchnię lokalną. Nie brak oczywiście kuchni międzynarodowej, a ze względu na historyczne zaszłości wiele barów serwuje w Pafos tradycyjne śniadanie… angielskie. I lagery w pintowych szklankach. Jednak nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że na Cyprze im dalej od morza,  tym knajpy są lepsze. Tak było w Dionisos Mansion w Limassol czy Demokritos Tavern w Pafos, gdzie prócz wyśmienitego meze, wielodaniowej kolacji, był pokaz tańców. W tym słynny ,,Horos ton Potirkon”, czyli ze szklankami na głowie.

Nauka zwijania koupepia, czyli cypryjskich gołąbków. /fot. Mieczysław Pawłowicz
Nauka zwijania koupepia, czyli cypryjskich gołąbków. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Cypryjskie gołąbki

Ale i tak najmilej wspominam górskie tawerny. Kilka razy odwiedzałem Sofie i Andreasa w Letymbou. Teraz gościłem w rodzinnej To Taverniaki tis Lenia’s w malowniczej wiosce Vouni. Gdzie na powitanie wyszła czteropokoleniowa rodzina. Ok, najmłodsze dziecko było wyniesione. I gdzie nauczyłem się zawijać gołąbki, tj. cypryjskie danie koupepia. Zamiast kapusty mięso owijane w liście winogron. I popite domowym winem. Jamas!

Na Cyprze byliśmy na zaproszenie Ministerstwa Turystyki Cypru oraz TOP Touristik, touroperatora specjalizującego się w pakietowaniu dynamicznym.