Rządzący zabijają odradzającą się turystykę zagraniczną. Touroperatorzy apelują o rozsądek

Portugalia turystyki zagranicznej
plaża Albufeira w Portugalii / fot. Dan Gold / Unsplash

Turystyka zagraniczna w tym roku to co najwyżej jedna piątą tego, z czym mieliśmy do czynienia w poprzednie wakacje. A nieodpowiedzialne wypowiedzi decydentów zgniotły w zalążku nawet i tę niewielką, ledwo co odrodzoną sprzedaż. Touroperatorzy apelują do rządu o zaprzestanie siania paniki wśród klientów.

Zapowiedź premiera Morawieckiego o możliwości wprowadzenia kwarantanny dla Polaków wracających z wakacji spowodowała spustoszenie w biurach podróży, które ledwo co wznowiły swoją działalność. Klienci, którzy w ostatnich dniach zdecydowali się kupić wyjazdy zagraniczne, już chcą rezygnować.

Spadki z dnia na dzień po zapowiedzi premiera

„Od momentu wznowienia działalności operacyjnej z tygodnia na tydzień sprzedaż była coraz wyższa, choć i tak w stosunku do poprzedniego roku mamy spadek o ok. 80-85 proc. Jednak w oparciu o to, że zainteresowanie rosło, zdecydowaliśmy się na zwiększenie liczby samolotów w sierpniu. Gdy pojawiły się te niefortunne wypowiedzi, efekt był taki, że sprzedaż spadła na poszczególnych kierunkach o 50-70 proc. A klienci, którzy dokonywali nowych rezerwacji podejmowali decyzje o wycofaniu się z wyjazdów” – informuje Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Czołowi polscy touroperatorzy wznowili działalność operacyjną w lipcu, jednak w bardzo ograniczonym zakresie. Nadal niedostępny dla polskich turystów jest Egipt. Ogromne trudności mają touroperatorzy wyspecjalizowaniu w kierunkach dalszych i bardziej niszowych – choć do niektórych krajów da się polecieć przez Berlin, klienci albo nie mają tego świadomości, albo obawiają się podróży. Sytuacja zaczęła jednak mozolnie wracać do normy, dopóki w Polsce nie zaczęto notować wzrostu liczby zarażeń koronawirusem. Reakcją rządu było publiczne rozważanie wprowadzenia kwarantanny dla Polaków wracających z zagranicznych wyjazdów jako potencjalnego remedium na sytuację epidemiczną.

Nie chodzi o wirusa, tylko o chaos

„Istnieje grupa klientów, która się wybiera za granicę, chce jechać i ma wyrobione zdanie na temat epidemii. Jednak na ich decyzje z pewnością wpływa brak pewności związany z decyzjami wokół kwarantanny, brak przewidywalności sytuacji. Sytuacja, w której jednego dnia się mówi że kwarantannę się rozważa, a potem że jednak nie, nie pomaga” – mówi Maciej Szczechura, członek zarządu Rainbow.

„W naszych kanałach sprzedaży słyszę, że ci, którzy chcą pojechać na wakacje, decydują się jechać, niezależnie od zagrożenia epidemicznego. Każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat. Liczba zachorowań w Polsce ma dla tej grupy niewielkie znaczenie. Może nawet wpływa pozytywnie, gdy patrzą na zdjęcia z przeludnionych plaż nad morzem. Jednak zapowiedź, że może zostać wprowadzona kwarantanna wpływa negatywnie, bo jest niejasna” – dodaje.

Jak podkreślają touroperatorzy, to nie zagrożenie epidemią jest problemem, bo z tym wszyscy się liczą. Największy wpływ na biznes mają niejasne, mało konkretne zapowiedzi ze strony władz.

Rząd straszy, klienci rezygnują

„Cała branża o tym huczy, większość szefów biur podróże, linie lotnicze, podkreślają, że nie można komunikować się z ludźmi w ten sposób. Klienci słuchają takich wypowiedzi i wraca to do nas jak bumerang. Turyści dzwonią rozżaleni, mówią, że wysyłamy ich mimo niebezpieczeństwa” – komentuje Sławomir Szulc, prezes Exim Tours i Polskiego Związku Organizatorów Turystyki.

„To ma bardzo konkretne przełożenie na sprzedaż. Już następnego dnia po ukazaniu się tej zapowiedzi sprzedaż np. Hiszpanii całkowicie stanęła. Potem trochę wróciło do normy, ale już nie do tego poziomu, który udało się wypracować. Nieprecyzyjna komunikacja restrykcyjna powoduje, że turystyka zagraniczna jest dławiona” – dodaje.

Jak podkreśla Sławomir Szulc, dla części klientów taka narracja jest pretekstem, by domagać się bezkosztowego rozwiązania umowy o imprezę turystyczną. Podkreśla, że przesłanka prawdopodobieństwa nie jest powodem dla anulacji bez ponoszenia kosztów umownych. Biura mają możliwość realizowania zamówionych usług, samoloty latają, hotele są otwarte.

PIT: jeśli kwarantanna, to dla regionów

Na sytuację zareagował dziś prezes Polskiej Izby Turystyki Paweł Niewiadomski, który zwrócił się do rządu z apelem o rezygnację z pomysłu wprowadzenia kwarantanny dla podróżnych wracających z krajów wakacyjnych. Nadmienia w nim, że obejmowanie kwarantanną całych krajów mija się z celem. Podkreśla też, że wyjazdy zagraniczne Polaków nie stanowią zagrożenia dla sytuacji w kraju, ponieważ w większości ośrodków wakacyjnych w Grecji czy Hiszpanii bardzo restrykcyjnie przestrzegane są procedury sanitarne.

„Wprowadzenie powszechnej kwarantanny dla osób powracających z krajów, do których wznowiono wyloty turystyczne spowodowałoby nie tylko natychmiastowe zatrzymanie sprzedaży wycieczek, ale co za tym idzie bezwzględną konieczność przerwania sezonu Lato 2020 i poniesienia ogromnych kosztów sprowadzenia turystów” – napisał Paweł Niewiadomski.

„Jeżeli doszłoby do konieczności zastosowania kwarantanny, prosimy o rozważenie zastosowania jej w odniesieniu nie do całych krajów, ale jedynie do regionów potencjalnie zagrożonych powrotem pandemii, czego przykładami mogą być: Hiszpania z Wyspami Kanaryjskimi i Balearami, gdzie możliwość zakażenia jest znikoma w porównaniu z Costa Brava (rejon Barcelony), Portugalia, gdzie Madera jest praktycznie wolna od koronawirusa, czy Albania, ze wzrostem zakażeń w dużych miastach, podczas gdy w nadmorskich ośrodkach nie ma zagrożenia epidemicznego” – czytamy w liście.

Kwarantanna to tylko działanie pozorne

„Trudno się nie zgodzić z tym, co powiedział na łamach Onet Andrzej Wnęk – mamy problem z koronawirusem u siebie, a nie z tym, że ktoś go przywozi z zagranicznych wakacji. W lipcu polscy touroperatorzy wysłali łącznie 100 tys. klientów za granicę. Nie było ani jednego przypadku, z którego wynikałoby, że turysta przywiózł koronawirusa do Polski i zachorował na wakacjach. Zdarzało się odwrotnie – polska turystka przebywająca na Zakintos przywiozła koronawirusa do Grecji” – komentuje Piotr Henicz.

„Polacy wyjeżdżający za granicę bardzo przestrzegają restrykcji sanitarnych, podobnie jak lokalni przedsiębiorcy. Tym ostatnim grożą grzywny oraz utrata źródła dochodu, więc bezpieczeństwo jest dla nich priorytetem. To u nas przepisy są mało konkretne i nie są przestrzegane. A zatem mowa o wprowadzeniu kwarantanny jest jedynie działaniem medialnym, a nie prawdziwym środkiem zaradczym wobec sytuacji w kraju” – dodaje.

Pismo PIT jest jednym z kroków podejmowanych przez organizacje, by uspokoić sytuację. Prowadzone są też rozmowy z decydentami z resortów zdrowia, rozwoju.

„Mamy nadzieję, że przyniesie to skutek. Pojawiły się już informacje ze strony Ministerstwa Zdrowia, że jeśli jakieś środki zostaną wprowadzone, to będą one zapowiedziane z wyprzedzeniem. Naprawiane jest zatem to, co zostało zepsute. Apeluję o to, żeby tego typu decyzje opierać na głębokiej analizie sytuacji, a nie podejmować w celu zdobywaniu poklasku. My służymy informacjami o sytuacji na świecie 24 godziny na dobę” – mówi Piotr Henicz.

Administracja państwowa nie odpowiada na wezwanie przedsiębiorców turystycznych

Marzena Markowska

Zastępczyni redaktora naczelnego portalu WaszaTurystyka.pl


POWIĄZANE WPISY