Co zwiedzić we Frankfurcie nad Menem?

Panorama centrum finanoswego Franfkurtu nad Menem. /fot. Mieczysław Pawłowicz
Panorama centrum finansowego Frankfurtu nad Menem. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Frankfurt nad Menem najczęściej znamy z perspektywy przesiadkowego lotniska. Ale czy znajdziemy tam coś więcej niż samolotowe czy finansowe centrum?

Frankfurt zaczynamy zwiedzać od pomnika/symbolu Euro widniejącego w samym centrum biznesowym miasta. Tu mieszczą się główne siedziby najważniejszych niemieckich banków ale i Europejskiego Banku Centralnego. Nie widać, że jest to jedno z najbardziej zielonych miast Niemiec. Szkło, aluminium, wysokościowce nieodparcie przypominają amerykański sen. Wjeżdżamy szybką windą 200 metrów nad powierzchnię ziemi. To wprawdzie mniej niż Varso Tower w Warszawie ale widoki i tak są obłędne. Raz do roku w czasie Dnia Dachów można odwiedzić ponad 40 miejsc niedostępnych codziennie. Na Main Tower wjechać warto. Widać stąd, że poza ścisłym centrum jest tu sporo drzew. A przede wszystkim rzeka, która nie dzieli miasta, ale jest także ważną arterią komunikacyjną.

Widok na Menhattan

Nad Men warto wybrać się nie tylko dla złapania oddechu w upalny dzień. Z lewego brzegu najlepiej widać fantastyczną panoramę miasta. Znów nie odbiegniemy od nowojorskich skojarzeń. Tylko tu centrum finansowe nazywane bywa Menhattan (Meinhattan), właśnie od rzeki przepływającej przez miasto. Najlepszy widok rozpościera się z dachu Muzeum Städel. To jedna z najważniejszych placówek wystawienniczych nie tylko miasta ale i całych Niemiec. I nie jest jedyna. W najbliższej okolicy jest jeszcze kilka galerii okupujących tzw. Brzeg Muzeów. W sumie w mieście jest 60 placówek. Prawdziwym świętem jest odbywający się pod koniec wakacji Museum Embankment Festival. W tym roku muzealne nabrzeże ożyje z wielokrotną siłą w dniach 28-20 czerwca.

Gdzie jest bród?

Nad Menem życie toczy się nie tylko przez pryzmat wysokiej kultury. Promenady kuszą do spacerów, przebieżek i przejażdżek rowerowych. Na południe od Zoo, przy Porcie Wschodnim powstał olbrzymi skatepark przyciągający młodzież. Nieco starsi spotykają się na organizowanych spontanicznie nad brzegiem potańcówkach. Rzeka jest uregulowana, więc trudno znaleźć historyczny ,,bród” od którego pochodzi nazwa miasta. Nazwa Frankfurt pochodzi właśnie od przeprawy przez rzekę do kraju Franków.

Nowe Stare Miasto we Frankfurcie nad Menem. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Nowe Stare Miasto

W czasach średniowiecznych to był jeden z głównych ośrodków Świętego Cesarstwa Rzymskiego i miejsce koronacji. W czasach bardziej współczesnych to tutaj w połowie XIX wieku narodziła się demokracja. W kościele św. Pawła odbyły się pierwsze obrady parlamentu niemieckiego. Podczas II wojny światowej starówka została zniszczona. Budynki postawione zaraz po wojnie nie poprawiły wizerunku miasta. Dopiero w 2018 otwarto nowe ,,stare miasto” po kilku latach odbudowy, przy wykorzystaniu dostępnych fotografii. Odrestaurowano m.in. ratusz, rynek z fontanną Stoltze’a, mieszczańskie kamienice czy cesarską drogę koronacyjną prowadzącą do katedry. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że te nowe budynki jeszcze nie mają duszy. Więcej życia jest czy to nad Menem czy zaraz za umownymi granicami nowych budowli.

Budki z wodą

A prawdziwe serce miasta bije w jednym z ,,wodnych domków”. To wymykająca się łatwej klasyfikacji instytucja. W XIX w., w czasie rewolucji przemysłowej do miasta przybyło wiele osób. Nie wytrzymywała tego sieć wodociągowa. Robotnicy zamiast zanieczyszczonej wody z kranu woleli gasić pragnienie piwem lub mocniejszymi trunkami. Żołądek był zdrowy, ale przez to tworzyły się inne problemy. Miasto wybudowało sieć ,,wasserhausów”, gdzie sprzedawano zdrową i tanią wodę. Wraz z rozwojem technologicznym kranówka stała się bezpieczna do picia. Ale instytucja domków pozostała. Teraz nie tylko można napić się tu wody, ale także kawy czy innych trunków. Przy okazji spotkać się z sąsiadami, przejrzeć gazetę czy po prostu odetchnąć. W mieście pozostało około dwustu takich przybytków i warto zatrzymać się nie tylko przy tych najpopularniejszych jak Fein, Nox czy Gudes.

Jedna z dawnych budek z wodą. /fot. Mieczysław Pawłowicz
Jedna z dawnych budek z wodą. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Festiwal co tydzień

Wydaje się, że w mieście bankierów będzie nudno. Nic bardziej błędnego. Niemal co tydzień jest tu jakiś mniejszy lub większy festiwal. Dzień ,,wodnych domków” obchodzony jest 12 września br. Rheingau Wine Market (2-11 września br) to czas na degustacje regionalnych rieslingów. Odważni mogą przyjechać już wcześniej. Od 7 do 16 sierpnia odbędzie się festiwal Wina Jabłkowego, czyli popularnego cydru. Czy Niemcy robią go lepiej niż my? Nie podejmuję się oceny. Miłośnicy muzyki powinni wybrać się na Jazz on the Third, który ma miejsce 3 i 4 października, w rocznicę zjednoczenia. Scena muzyczna nie ogranicza się jedynie do jazzu, choć tutaj odbywa się też German Jazz Festival. Odnajdą się tu miłośnicy salsy disco, techno czy muzyki elektronicznej. A pod koniec roku miasto zaprasza na Jarmarki Bożonarodzeniowe. Niektóre odbywają się na wysokości. Pełna lista imprez znajduje się na oficjalnej stronie Frankfurtu nad Menem. https://www.visitfrankfurt.travel/en/

Nieco informacji praktycznych.

Pełna lista imprez i atrakcji znajduje się na oficjalnej stronie Frankfurtu nad Menem. Do miasta warto wpaść choćby przy dłuższej przesiadce we Frankfurcie. Lotnisko położone jest o niecały kwadrans drogi pociągiem. Bilet w jedną stronę kosztuje 7 euro. Warto jednak rozważyć kupno dziennej Frankfurt Card. Nie tylko obejmuje podróż na lotnisko, ale korzystanie z transportu publicznego w mieście i zniżki do muzeów i partnerów.

We Frankfurcie nad Menem byliśmy na zaproszenie Niemieckiej Centrali Turystyki w Polsce