Ryanair z niższym zyskiem mimo wzrostu liczby pasażerów. Powodem są rosnące koszty

fot. Piotr Adamczyk

Ryanair obsłużył więcej pasażerów, jednak nie przełożyło się to na wyższe zyski. W pierwszych sześciu miesiącach roku obrotowego 2027 przewoźnik zarobił na czysto 2,15 mld euro, czyli o 15 proc. mniej niż przed rokiem. Głównym problemem okazały się rosnące koszty działalności, a zwłaszcza paliwa. Linia zapowiada, że w 2027 roku może się to przełożyć na wyraźny wzrost cen biletów w Europie.

Ryanair zwiększył przychody, ale rosnące wydatki odbiły się na jego zyskach. W pierwszym półroczu roku obrotowego 2027 irlandzka grupa osiągnęła 10,08 mld euro przychodów, czyli o 3 proc. więcej niż przed rokiem. Koszty operacyjne wzrosły jednak o 10 proc., do 7,69 mld euro, w efekcie czego zysk netto zmniejszył się z 2,54 mld euro do 2,15 mld euro. Na wyniki finansowe przewoźnika miały wpłynąć przede wszystkim drożejące paliwo lotnicze oraz spadek cen biletów. Za przelot płacono średnio 55,70 euro, czyli o 4 proc. mniej niż rok wcześniej.

Mimo niższych stawek zainteresowanie podróżami pozostało wysokie, a średnie wypełnienie samolotów utrzymało się na poziomie 95 proc. W pierwszych sześciu miesiącach roku obrotowego 2027 z usług Ryanaira skorzystało 125,8 mln pasażerów, czyli o 6 proc. więcej niż w ubiegłym roku. Szczególnie intensywny był drugi kwartał, obejmujący szczyt sezonu wakacyjnego. W tym czasie irlandzka linia przewiozła 64,5 mln osób, notując wzrost o 5 proc.

Rosnący ruch pasażerski nie przełożył się jednak na poprawę przychodów. Sprzedaż biletów przyniosła 7 mld euro, zaledwie o 1 proc. więcej niż rok wcześniej. Znacznie lepiej wypadł segment usług dodatkowych, obejmujący m.in. opłaty za bagaż czy wybór miejsc. Wpływy z tego tytułu zwiększyły się o 6 proc., osiągając 3,08 mld euro.

Przewoźnik ogranicza zimowe loty

Wysokie ceny paliwa zmusiły Ryanaira do ograniczenia liczby lotów w sezonie zimowym. Przewoźnik obniżył też prognozę liczby pasażerów na cały rok obrotowy 2027, który zakończy się w marcu przyszłego roku, z 216 mln do 214 mln. To oznacza, że od listopada do marca ruch pasażerski ma utrzymać się na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego.

W kolejnym roku irlandzka linia zamierza jednak ponownie zwiększyć liczbę przewozów. Jak informuje przewoźnik, z jego usług ma skorzystać ponad 220 mln osób, czyli o około 3 proc. więcej niż w obecnym roku obrotowym. W realizacji tych planów mają pomóc nowe samoloty. Ryanair spodziewa się, że pierwsze 16 Boeingów 737 MAX 10 otrzyma wiosną 2027 roku, jeszcze przed rozpoczęciem sezonu letniego.

Na sezon letni 2027 Ryanair zaplanował uruchomienie 126 dodatkowych tras oraz otwarcie nowej bazy w Rimini. Przewoźnik zamierza przy tym rozwijać swoją działalność przede wszystkim na rynkach oferujących korzystniejsze warunki finansowe. Wśród krajów obniżających podatki lotnicze i opłaty lotniskowe wymienia Albanię, Włochy, Maroko, Słowację i Szwecję. Jednocześnie ogranicza liczbę połączeń tam, gdzie koszty rosną, m.in. w Austrii, Niemczech oraz na regionalnych lotniskach w Hiszpanii.

Ryanair obawia się dalszego wzrostu kosztów

Dużym wyzwaniem dla Ryanaira nadal pozostają wysokie ceny paliwa. Linia przewiduje, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie nie zakończy się w najbliższym czasie, mogą one utrzymać się przez większą część 2027 roku.

Problemem jest również wygasanie kontraktów, które dotychczas chroniły europejskich przewoźników przed gwałtownymi podwyżkami i pozwalały im kupować paliwo po cenach niższych od rynkowych. Zdaniem Ryanaira drożejące paliwo oraz ograniczanie liczby dostępnych miejsc przez inne linie lotnicze mogą doprowadzić do znacznego wzrostu cen biletów na krótkich trasach europejskich.

Spółka szacuje, że w roku obrotowym 2028 wyda na paliwo nawet o 2 mld euro więcej. Wyższe ceny biletów prawdopodobnie nie wystarczą jednak, aby pokryć całość dodatkowych kosztów. W związku z tym Ryanair szuka sposobów na ograniczenie wydatków. Jak poinformował przewoźnik, bierze on pod uwagę m.in. renegocjację umów z lotniskami, czasowe zamrożenie wynagrodzeń w ramach nowych porozumień z pracownikami oraz większe wykorzystanie sztucznej inteligencji, która mogłaby usprawnić pracę firmy i zmniejszyć koszty administracyjne.