Jak koronawirus atakuje turystykę? Polskie biura bez większych strat, gorzej z przewoźnikami

Chiny koronawirus turystyka
fot. Free To Use Sounds / Unsplash

Chiński związek biur podróży zdecydował o odwołaniu wszystkich wyjazdów grupowych, przewoźnicy lotniczy zawieszają połączenia do Pekinu, touroperatorzy odwołują wycieczki objazdowe do Chin. Branża turystyczna ponosi konsekwencje epidemii koronawirusa, a przede wszystkim – paniki i szumu medialnego, które jej towarzyszą.

Najbardziej ucierpiały firmy transportowe, zaraz za nimi – hotelarze. Touroperatorzy wyspecjalizowani w kierunkach egzotycznych wstrzymali wszystkie wyloty do Chin. W turystyce do Polski jak na razie dramatu nie ma, bo chińskie grupy rzadko przyjeżdżają do nas zimą. Biura podróży o specjalizacji “incoming” przyjmują pojedyncze grupy. Gorzej może być wiosną i latem.

Przyjazdówka – ratuje nas niski sezon

Jak dowiadujemy się w jednym z biur podróży specjalizującym się w obsłudze turystów z Chin, z powodu epidemii koronawirusa anulowane zostały przyjazdy trzech grup turystów z Chin, zaplanowane na luty i marzec. To niski sezon, Polska zimą nie jest tak popularna wśród Chińczyków, jak inne kraje Europy. Jeśli chodzi o kolejne miesiące, jak na razie nie ma informacji o decyzjach chińskich kontrahentów.

„Na razie dla nas konsekwencje epidemii są niezauważalne – wszystko zależy od tego co media z tego zrobią. Można się spodziewać zachwiania rynku i to będzie odczuwalne, ale ciężko coś wywróżyć. Turystyka jest jedną z najbardziej wrażliwych branż i wszelkie epidemie mają na nią zawsze wpływ. Oczywiście najwięcej zależy od tego, jaka będzie sytuacja w połączeniach lotniczych” – komentuje Grzegorz Soszyński z biura Jan-Pol, które co prawda nie specjalizuje się w obsłudze turystów z Chin, ale ma wieloletnie doświadczenie na rynku turystyki przyjazdowej.

Z dostępnych danych o ruchu turystycznym do Polski za rok 2019 (od stycznia do 30 września) wiadomo, że nasz kraj odwiedziło 126 tysięcy chińskich turystów, co stanowiło wzrost o 11,2 proc. w porównaniu z tym samym okresem w roku 2018.

Losy tego sezonu letniego w turystyce przyjazdowej z Chin zależą więc od rozwoju sytuacji w kolejnych miesiącach. Dwa lata temu chiński turysta wydawał w Polsce średnio 7,8 tys. złotych. Do Polski w ubiegłym roku przyjeżdżało ponad 11 tys. Chińczyków miesięcznie. Łatwo policzyć, że jeśli wyjazdy Chińczyków zostaną wstrzymane na pół roku oznacza to stratę dla polskiego rynku o przybliżonej wartości 90 mln złotych.

Puste autokary, zwolnieni kierowcy

Epidemia koronawirusa najpotężniej chyba uderzyła w polskie firmy przewozowe. Fachowcy szacują, że zimą i wczesną wiosną z grupami chińskich turystów jeździło około 300 autobusów należących do polskich firm transportowych. Latem liczba ta była dwa razy większa. Niektóre z tych firm, dysponujące flotą 50- 60 autobusów, specjalizowały się we współpracy tylko z chińskimi touroperatorami. Wszyscy otrzymali w ostatnich dniach maile od swoich kontrahentów z Chin z powiadomieniem o anulacji grup, które miały przylecieć do Europy po 28 lutego. W związku z tym zdecydowały o odwołaniu wynajmu autobusów.

Według samych Chińczyków, sytuacja taka może potrwać od miesiąca do pół roku. Autobusy “na pusto” wracają więc z całej Europy, kierowcy otrzymują od pracodawców wypowiedzenia. Przedsiębiorcy, by ratować firmy, muszą zwalniać pracowników. Na portalach społecznościowych w grupach transportowych pojawiły się ogłoszenia o wolnych autobusach w stolicach europejskich.

W ostatnim tygodniu co najmniej kilkudziesięciu kierowców poszukiwało pracy. Firmy autobusowe będą musiały sobie poradzić także z opłatami za leasing, spłatami kredytów za zakup autobusów. Eksperci szacują, że rocznie na polskim rynku kupowanych jest ok. 300 – 350 autobusów, z czego 100 – 150 przeznaczanych jest do obsługi klienta chińskiego i azjatyckiego.

Czesi jako pierwsi wstrzymują wizy dla Chińczyków

W Europie pustoszeją też hotele. Przykładem kraju, w którym branża turystyczna ponosi konsekwencje epidemii, są Czechy. Paddington Tucker, dyrektor zarządzający agencji Travel Advance, zajmującej się marketingiem kierunków turystycznych i mającej główną siedzibę w Pradze, opowiedział o swoich spotkaniach z przedstawicielami branży turystycznej. Jedna z sieci posiadająca trzy hotele w stolicy Czech, zanotowała ogromną liczbę anulowanych rezerwacji dla turystów z Chin.

29 stycznia władze Republiki Czeskiej ogłosiły, że wstrzymują wydawanie wiz dla obywateli z Państwa Środka. Czesi są pierwszym państwem ze strefy Schengen, które zdecydowało się na taki ruch. Ich śladem mogą pójść kolejne kraje członkowskie UE.

„Sytuacja rzeczywiście uderzyła rykoszetem w nasz biznes w Czechach, czyli należącą do Itaka Holdings firmę Cedok, zajmującą się turystyką przyjazdową. Na luty i marzec nasz chiński partner anulował 16 grup, a przyjazd kolejnych stoi pod znakiem zapytania. Czekamy oczywiście na decyzje linii lotniczych” – informuje Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Zatrzymane koło napędowe turystyki

Chiny są obecnie największym rynkiem turystyki wyjazdowej na świecie, według firmy analitycznej GlobalData. W 2019 roku za granicę wyjechało za granicę 159 mln obywateli tego kraju, co stanowiło 12,2 proc. całego wyjazdowego ruchu turystycznego na świecie. Chińczycy są też drugim najbardziej dochodowym klientem w turystyce – w 2019 roku wydali na podróże zagraniczne 275 mld dolarów. Przewidywano też, że w 2020 roku Europę odwiedzi 20 mln chińskich turystów.

Dzisiaj władze Singapuru poinformowały, że w związku z epidemią koronawirusa przestaną od północy w sobotę wpuszczać na swój teren wszystkie osoby przylatujące z Chin. Dotyczy to nie tylko Chińczyków, ale i obywateli innych krajów, którzy odwiedzili Chiny w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Coraz więcej linii lotniczych zawiesza loty na trasach do Chin. Z jednej strony nie mają kogo wozić, z drugiej – piloci obawiają się o swoje zdrowie. Linie British Airways wstrzymały loty do Chin do końca lutego, do połowy lutego nie będą do Chin latać samoloty Air India. Do 9 lutego wstrzymał rejsu na tym kierunku nasz przewoźnik. Z europejskich linii loty wstrzymały Finnair, Lufthansa, Swiss, Austrian Airlines, zamierzają to zrobić Ukrainian International Airlines. Spoza Europy loty zawiesiły EgyptAir, Lion Air z Indonezji, Air Canada, American Airlines, United.

Zmniejszenie liczby lotów zapowiedziały Cathay Pacific Airways i Turkish Airlines. Nie wiadomo jak długo rejsy do i z Chin będą zawieszone. Na pewno jednak zarówno przewoźnicy, jaki i lotniska musza liczyć się z ogromnymi stratami. Samo lotnisko w San Francisco mogłoby w pierwszych sześciu miesiącach obsłużyć ponad 340 tys. pasażerów mniej, a lotnisko w Los Angeles – ponad 700 tys.

Czytaj również: Wyloty do Chin z PLL LOT wstrzymane z powodu koronawirusa.

Polskie biura odwołują, ale nie bardzo mają co

Jeśli chodzi o polski rynek turystyki wyjazdowej, to większość polskich biur na razie nie ponosi wielkich strat. Co prawda odwołują wyjazdy, ale ponieważ nie ma sezonu na wyjazdy do Chin, anulowanych wycieczek nie jest wiele.

Jak informuje Łukasz Bukowski, dyrektor ds. marketingu Ecco Holiday, standardowo zimą nie ma dużej liczby wylotów grup do Chin. Pogoda na miejscu jest porównywalna do tej w Polsce, więc chętnych do zwiedzania jest dużo mniej. Klienci wybierają się do Chin raczej kwietniu, maju lub jesienią. Niemniej, wyjazdy do Chin w najbliższych terminach zostały odwołane przez touroperatorów.

„Zapewne do końca lutego tych wyjazdów nie będzie, ale decyzje są podejmowane na bieżąco. Mamy także informacje o zaleceniach MSZ-ów europejskich. Polskie ministerstwo wydało jeden z najbardziej restrykcyjnych komunikatów” – informuje Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki.

Kolejne miesiące – wyjazdy pod znakiem zapytania

„Śledzimy bieżące doniesienia nt. wirusa 2019-nCoV oraz komunikaty Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Światowej Organizacji Zdrowia. Jesteśmy w kontakcie z kontrahentami, którzy przesyłają nam aktualne informacje. Wprowadzone w ostatnim czasie zmiany dotyczące ubiegania się o wizę do Chin (m.in. obowiązek skanowania linii papilarnych, a więc konieczność wizyty każdego klienta w Chińskim Centrum Wizowym w Warszawie), jak również pojawiające się w mediach doniesienia nt. wirusa 2019-nCoV spowodowały spadek sprzedaży wycieczek do Chin. Klienci, którzy zapisali się na wycieczki do Chin w okresie weekendu majowego zostali poinformowani, że jesteśmy zmuszeni anulować imprezy i mogą wybrać inną wycieczkę z naszej oferty” – podaje Teresa Górecka, prezes Logostour. Biuro to w ostatnich latach obsługiwało rocznie ok. 150- 200 turystów jadących na wycieczki do Chin.

Ecco Holiday również odwołało trzy terminy zimowych wyjazdów, mimo, że żadna z tras nie przebiega przez prowincję Hubei, w której pojawiło się najwięcej zachorowań. Klienci otrzymali zwrot wpłat, tak jak przewiduje to ustawa o turystyce.

„Jesteśmy w stałym kontakcie z naszym lokalnym kontrahentem oraz liniami lotniczymi i przede wszystkim kierujemy się bezpieczeństwem klientów. Decyzje co do następnych wylotów (kolejne zaplanowane są mniej więcej w połowie lutego) będziemy podejmowali w podobnym trybie, w zależności od dalszego rozwoju wypadków” – informuje Łukasz Bukowski.

Ogólne zainteresowanie podróżami nie ucierpiało

Itaka pierwsze wyjazdy – wycieczki objazdowe – do Chin ma zaplanowane na 19 marca. „Na razie nie podejmujemy odnośnie do nich żadnych decyzji, anulowaliśmy tylko jedną grupę zaplanowaną na 9 lutego, turyści mieli zwiedzać m.in. Wietnam i Hongkong” – mówi Piotr Henicz.

„Z klientami, którzy mają rezerwacje na kwiecień i maj rozmawiamy na spokojnie i informujemy ich o tym, jak wygląda sytuacja. Przeważnie to wystarcza, ale jeśli ktoś jest zdeterminowany, żeby zrezygnować z wyjazdu, w pierwszej kolejności proponujemy zmianę terminu albo kierunku wyjazdu” – dodaje.

Jak na razie touroperator nie zaobserwował spadku sprzedaży ogółem, co oznacza, że przekaz medialny o epidemii koronawirusa jeszcze nie wpłynął na ogólny spadek zainteresowaniem podróżami. Nastąpił natomiast znaczny spadek sprzedaży wycieczek do krajów Azji Południowo-Wschodniej.

Koronawirus, czyli atak medialnej paniki

Touroperatorzy nie kryją, że bardziej niż wirusa, którego zagrożenie dla zdrowia dobrze odżywiających się, niechorujących na nic innego osób, jest dyskusyjne, bardziej obawiają się medialnej paniki wokół epidemii. I liczą na to, że wraz z końcem narracji o koronawirusie w mediach masowych, skończy się całe zamieszanie w branży turystycznej.

„Wczorajszy komunikat WHO jest bardzo uspokajający, bo mówi ze wirus jest mniej zjadliwy od zwykłej grypy. Media zaczynają odkręcać sytuację, chyba przeszarżowały w podsycaniu nastrojów. Pojawiły się apele ludzi nauki o to, żeby nie zgłaszać się do szpitali zakaźnych bez powodu. Chodzi o elementarną odpowiedzialność za rozpowszechniane informacje” – zauważa Marek Śliwka, właściciel Logos Travel.

Jak przypomina PIT, od 1 do 7 lutego 2019 roku w Polsce odnotowano 15 zgonów z powodu powikłań pogrypowych. Nie z powodu koronawirusa.

„Z wypowiedzi tych, którzy się znają na rzeczy wynika, że jako ludzkość wyjdziemy z tej sytuacji obronną ręką. Natomiast Chiny do jesieni pewnie będą ponosiły konsekwencje tej sytuacji. Tak to działa, pamiętam, że po katastrofie w Fukushimie przez trzy lata nie organizowaliśmy grup do Japonii, mimo że już nie było promieniowania” – podsumowuje Marek Śliwka.

Marzena Markowska

Zastępczyni redaktora naczelnego portalu WaszaTurystyka.pl


POWIĄZANE WPISY