Hotele są na granicy przetrwania. Nie stać ich na kolejny lockdown

018 Marcin Maczynski (2)

Wiele hoteli wyjdzie z pandemii poturbowanych. Część z nich jej nie przetrwa, co mówię z bólem serca. Dzisiaj nie mówimy o biznesie hotelarskim w kategoriach opłacalności. Walczymy, żeby on w ogóle istniał – mówi Marcin Mączyński, sekretarz generalny Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego.

Adam Gąsior: Na Forum IGHP w Józefowie przedstawiliście najważniejsze postulaty hotelarzy. Czy jest czas na realizację któregoś z nich i kiedy (który może być najszybciej zrealizowany?

Marcin Mączyński: Nasze postulaty, o które pytasz, dotyczą długofalowej odbudowy branży hotelarskiej. Od V Forum Hotelarzy IGHP minęły zaledwie cztery tygodnie, ale sytuacja branży zmieniła się diametralnie. Dzisiaj musimy się skupić na tym, żeby przetrwać. Wierzę, że pomoże nam w tym współpraca z rządem dotycząca wsparcia sektorowego ze środków unijnych, zwłaszcza mam tu na myśli Fundusz Odbudowy oraz fundusz SURE. IGHP wzięła udział w spotkaniach Komisji Europejskiej wraz z HOTREC i pierwsze rozmowy z polskim rządem w tym zakresie już się odbyły. Wiążę duże nadzieje z tym obszarem.

Hotelarze: bez pomocy sektorowej ze strony rządu trudno będzie nam przetrwać

AG: Czy prowadzicie jeszcze rozmowy z rządem, czy są nadzieje na jakąkolwiek pomoc?

MM: Jesteśmy w stałym kontakcie z przedstawicielami Departamentu Turystyki w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii. Na bieżąco przedstawiamy nasze postulaty i apelujemy do władz o rozsądne rozwiązania, które faktycznie pomogą hotelarzom przetrwać czas pandemii. Nieustannie walczymy o wsparcie, szczególnie w sytuacji, gdzie coraz więcej hoteli przewiduje przerwanie działalności operacyjnej do wiosny.

AG: Minister Gut-Mostowy jest byłym hotelarzem, powinien rozumieć wasze problemy, jak się z nim dogadujecie?

MM: Andrzej Gut-Mostowy doskonale czuje problemy naszej branży i traktuje IGHP jako partnera do rozmowy. Nasze relacje są dobre. Nie zawsze się zgadzamy z panem ministrem, ale mamy bezpośredni kontakt i to nam ułatwia prowadzenie rozmów. Zdajemy sobie jednocześnie sprawę, że wiele kwestii i decyzji nie zależy bezpośrednio od niego.

AG: Wyniki ankiety IGHP przeprowadzonej w dniach 6-11 października dotyczące sytuacji we wrześniu są przygnębiające. Przypomnijmy, że 75 proc. hoteli odnotowało udział gości zagranicznych poniżej 10 proc. (identycznie jak w sierpniu). Tylko 24 proc. hotelarzy zadeklarowało ogólną frekwencję powyżej 60 proc. Czy prowadzenie hotelu jeszcze się opłaca?

MM: Powiem więcej! Ostatnio porównaliśmy obłożenie 40 różnych hoteli z całej Polski, jakie miało miejsce w poniedziałek 26 października z poniedziałkiem cztery tygodnie wcześniej. Skala spadków wyników jest bardzo duża – frekwencja spadła z 30 proc. do 13 proc., średnia cena zmniejszyła się o 28 proc., a przychody aż o 66 proc. Zatem w dzisiejszym kontekście nie mówimy o hotelu w kategoriach opłacalności biznesu. Walczymy, żeby ten biznes przetrwał. Może to truizm co powiem, ale pamiętajmy, że hotel to nie tylko budynek z wyposażaniem, to przede wszystkim ludzie. Pomijając kwestie zainwestowanych środków finansowych czy zobowiązań wobec inwestorów, musimy pamiętać, że zamykając hotel pozbawiamy środków do życia wiele rodzin. Decyzja o zamknięciu hotelu jest ostatecznym rozwiązaniem, gdy nie ma już innego wyjścia z sytuacji.

IGHP: wakacje w hotelach pod kreską

AG: Jak to się dzieje, że nie słyszeliśmy jeszcze o upadku, sprzedaży żadnego hotelu?

MM: Oferty sprzedaży hoteli zawsze były i będą na rynku. Rozpędzona branża, która w ostatnich latach miała najlepsze w historii wskaźniki, po zderzeniu z pierwszą falą epidemii, otrzymała wsparcie państwa w postaci postojowego czy pożyczek z PFR. Dzięki temu mogliśmy przetrwać lockdown. Jednak z dużym niepokojem patrzę w przyszłość. Mamy kolejną falę epidemii i jednocześnie słyszymy zapowiedzi rządu o braku pieniędzy na wsparcie naszej branży. To mnie dzisiaj bardzo niepokoi.

AG: Czym ratują się hotelarze?

MM: Dywersyfikują biznes, szukają nowych pomysłów na rozszerzenie działalności. Hotele rozbudowują gastronomię o usługi cateringu na wynos lub z dowozem. W salach konferencyjnych powstają studia do spotkań online, pokoje są wynajmowane na biura. Znam nawet hotele, które zaczęły produkować urządzenia do dezynfekcji.

AG: Jak IGHP ocenia stopień zwolnień pracowników w hotelarstwie? Czy jest na to jakiś sposób, by zatrzymać zwolnienia kadry?

MM: Wyniki naszej ostatniej ankiety wśród hotelarzy, którą przeprowadziliśmy na początku października, pokazały, że zdecydowana większość hoteli przeprowadziła restrukturyzację zatrudnienia w pierwszych miesiącach epidemii. Wypowiedzeń umów o pracę we wrześniu dokonało tylko 12,5 proc. hoteli. Jednocześnie 21,5 proc. planuje takie działania w ostatnim kwartale roku. Analiza naszego badania pokazała, że wyhamował również trend rozwiązywania umów o pracę z inicjatywy pracowników. We wrześniu tylko 14,5 proc. hoteli potwierdziło takie przypadki, które jednocześnie stanowiły problem organizacyjny dla funkcjonowania obiektu, a w 38 proc. hoteli takie sytuacje w ogóle nie miały miejsca. Z całą mocą chcę podkreślić, że jedynym sposobem, by zatrzymać zwolnienia, jest wsparcie rządu.

AG: We wspomnianej ankiecie aż 96 hoteli deklarowało stan rezerwacji na listopad nieprzekraczający 40 proc. posiadanych pokoi. Jeśli chodzi o grudzień ten procent wynosił 98 proc. Czy jest jakaś nadzieja dla hotelarzy?

MM: Z wypowiedzi władz wynika, że rozwój pandemii zaskoczył nawet rządzących. Z dnia na dzień obserwujemy coraz większą liczbę osób zakażonych koronawirusem. Jednocześnie dochodzą do nas głosy, że kolejne hotele decydują się na zawieszenie działalności operacyjnej przynajmniej do końca roku, a nawet do wiosny. Wiele hoteli wyjdzie z pandemii poturbowanych. Część z nich tego nie przetrwa, co mówię z bólem serca. Mam nadzieję, że naukowcy jak najszybciej opracują skuteczną szczepionkę na koronawirusa powodującego Covid-19. W niej upatruję ratunek dla gospodarki na całym świecie.

AG: W jaki sposób IGHP pomaga hotelarzom znajdującym się w najtrudniejszej sytuacji? Czy mogą oni liczyć np. na porady dotyczące restrukturyzacji?

MM: Od wybuchu pandemii regularnie organizujemy dla naszych członków wideoczaty z zarządem IGHP, a także z ekspertami. W sumie do tej pory odbyło się 70 spotkań online. Jednym z tematów naszych spotkań jest naturalnie restrukturyzacja. Ponadto każdego dnia nasz zespół jest do dyspozycji hotelarzy, nie tylko naszych członków. Odbieramy setki telefonów, maili. Staramy się również indywidualnie podchodzić do wielu przypadków.

AG: Ankietowani hotelarze twierdzą, że 66 proc. z nich oczekuje zysku z działalności operacyjnej nie wcześniej niż w 2022 roku. Co to oznacza dla branży hotelarskiej w Polsce? Czy wszyscy przeżyją do tego 2022 roku?

MM: Niestety, bez pomocy państwa nie wszystkim hotelom uda się przetrwać okres pandemii. Nie ma się co łudzić. Hotele same sobie nie poradzą, to pewne.

Hotelarze z IGHP: zyski przyjdą może za rok, może za dwa

AG: Jak IGHP ocenia dotychczasową pomoc bonu turystycznego dla hotelarstwa? Co mogłoby zmienić w tej ocenie?

MM: IGHP reprezentuje opinię swoich członków. A ta – co zresztą pokazały wyniki ankiety – jest jednoznaczna. Bon nie pomaga tak, jak liczyły na to hotele. Nie zwiększył popytu na usługi hotelarskie, a jedynie stał się sposobem na opłacenie wcześniej zaplanowanego wyjazdu. Brakuje nam promocji skierowanej do konkretnego segmentu hoteli, szczególnie mam tu na myśli hotele miejskie. One w niewielkim stopniu obsługiwały gości rozliczających się bonami. Mimo pozytywnego wpływu bonu na wiele hoteli wypoczynkowych, po zakończeniu wakacji, to rozwiązanie przestaje mieć już znaczenie dla utrzymania biznesu hotelowego, który i tak wygląda mizernie.

AG: Jak porównujesz sytuacje polskich hotelarzy z sytuacja hotelarzy w innych krajach?

MM: Sytuacja hotelarzy w całej Europie jest dramatyczna. Różni nas zakres pomocy otrzymanej od państwa. Wystarczy spojrzeć na Niemcy czy Francję – tam hotelarze otrzymali dużo większe wsparcie ze strony rządu. Co więcej, mogą się spodziewać kolejnej pomocy.

AG: Zakładając poluzowanie restrykcji (za miesiąc lub za sześć) na czym powinna skupić się strona rządowa i POT by zachęcić Polaków i turystów zagranicznych do odwiedzania Polski i korzystania z usług hotelarskich?

MM: Z uwagi na rozwój pandemii i coraz większe znaczenie bezpieczeństwa sanitarnego dla gości, POT powinna skupić się na promocji przede wszystkim właśnie takiego przekazu – hotele są bezpiecznymi miejscami pobytu i wypoczynku. Uważam, że w pierwszym etapie należy zachęcać do podróży do Polski mieszkańców krajów z nami sąsiadujących, którym podróż nie zajmie więcej niż 2-3 godziny lotu.

AG: Czym będzie zajmowała się IGHP w najbliższych tygodniach? Co jest teraz dla branży kluczowe?

MM: Najpilniejsze tematy, to pomoc tu i teraz. Rozmawiamy ze Związkiem Banków Polskich i Komisją Nadzoru Finansowego odnośnie obsługi zadłużenia branży hotelarskiej. Rozmawiamy o umorzeniu spłat PFR, dodatkowego wsparcia w postaci postojowego oraz zwolnień z ZUS-u. Ważne jest dla nas, aby rząd zaliczył branżę hotelarską do branż strategicznych dla polskiej gospodarki.

AG: Czy polskie hotelarstwo stać na kolejny lockdown? Czy przygotowujecie się na najgorszy scenariusz tzn. zamknięcie samych obiektów i jak realny jest taki scenariusz?

MM: Branża jest na granicy przetrwania. Hoteli nie stać na kolejny lockdown. A czy hotele przygotowują się na ewentualne zamknięcie? Każdy rozsądny przedsiębiorca ma w tyle głowy różne scenariusze. Nawet te najczarniejsze.

„To jest jak zderzenie z czołgiem.” Hotele w Polsce tracą miliard złotych miesięcznie

Marzena Markowska

Zastępca redaktora naczelnego portalu WaszaTurystyka.pl


POWIĄZANE WPISY

Privacy Preference Center