Rego-Bis świętuje 30-lecie działalności

Gabriela Mańka-Sokullu
Fot. Gabriela Mańka-Sokullu/materiały prasowe

Touroperator Rego-Bis świętuje 1 sierpnia 30-lecie istnienia. Z tej okazji na pytania o historię firmy, jej plany rozwoju oraz rozpoczynających się wydarzeniach związanych z okrągłym jubileuszem firmy, opowiada Gabriela Mańka-Sokullu – właścicielka Rego-Bis.

Skąd wziął się pomysł na założenie biura podróży Rego-Bis?

W mojej młodości podróże za granicę nie były takie oczywiste i łatwe jak obecnie. Mój wybór ścieżki zawodowej był pokierowany po części chęcią podróżowania po świecie. Zawsze interesowały mnie inne kultury, chciałam je poznać. Pomyślałam, że jak zacznę pracę w biurze podróży, to moje plany prędzej czy później się spełnią. Swoją karierę rozpoczynałam w państwowym biurze podróży Juwentur. Następnie chciałam spełnić swoje marzenia i otworzyć własne biuro podróży. To, jak widać, mi się udało.

Od czego Rego-Bis zaczynało? Jakie były wtedy oczekiwania polskich klientów?

Rego-Bis otworzyłam w 1993 roku. To był czas, kiedy turyści tak naprawdę dopiero zaczynali wyjeżdżać za granicę. Zgłaszały się do nas osoby, które chciały zobaczyć jakiś inny kraj, po raz pierwszy przekroczyć granicę. Naszym pierwszym popularnym kierunkiem były Włochy. Każdy chciał zobaczyć Rzym i Watykan. Organizowaliśmy również dużo wyjazdów do bliskich nam krajów. Wielu turystów jeździło z nami również do Wiednia czy Berlina, korzystając z tego, że granice zostały otwarte. Oczywiście były to wyjazdy autokarowe. Podróże lotnicze były jeszcze nie tak łatwo dostępne i przystępne cenowo. Jednak nasza przygoda nie zaczęła się od Włoch a od kierunków bałkańskich i Turcji. Już w 1993 roku wysyłaliśmy wycieczki objazdowe do Istambułu, a trzy lata później zaczęliśmy organizować wypoczynek na Wybrzeżu Egejskim w miejscowości Ayvalik. Tak właśnie rozpoczęła się nasza przygoda, która trwa już od 30 lat.

Skąd pomysł na to, aby zainteresować polskiego turystę Turcją?

Bardzo lubię ten kraj – zarówno jego kulturę jak i piękne krajobrazy. Jestem z nim związana również prywatnie. Z Turcji pochodzi mój mąż. W 1996 jako pierwsi uruchomiliśmy bezpośrednie połączenie czarterowe na tureckie wybrzeże: z Katowic do Antalyi a rok później do Izmiru. Był to samolot PLL LOT, czyli linii, która do dzisiaj obsługuje większość naszych połączeń czarterowych.

Turcja jest obecnie jednym z najpopularniejszych kierunków wśród biur podróży w naszym kraju. Bałkany już jednak nie cieszą się aż taką popularnością. Skąd pani zainteresowanie tymi kierunkami?

W życiu każdego z nas przychodzi taki moment, że szuka się nowości. Z czasem Turcja stawała się coraz bardziej popularna. Obserwowaliśmy różne mody, np. na Egipt, Grecję Tunezję. Przyszedł też czas na Turcję. Dlatego wiele osób z czasem chciało spróbować czegoś nowego. Nie mogę się zgodzić, że Bałkany nie były popularne. Wielu Polaków ma bardzo dobre wspomnienia z Bułgarii, gdzie jeździli na wakacje jeszcze przed zmianami ustrojowymi. Postawiliśmy na Bałkany z powodu wielu atutów tego regionu. Ważne jest, że nie jest tam daleko  – lot do Chorwacji, Albanii czy Macedonii trwa do 1,5 godziny. Nie są to również miejsca tak skomercjalizowane jak np. Turcja. Właśnie za to duże grono ludzi kocha Bałkany. Są one przyjazne dla turysty, a już w szczególności polskiego, który poczuje tu bliskość zarówno językową oraz kulturową.

Albania i Macedonia – to pani jako pierwsza odkryła potencjał tych miejsc dla Polaków. Po pierwszych czarterach do tych destynacji kolejne biura wysyłały tam swoich turystów. Skąd ta skłonność do nowości?

Zaczynaliśmy od Chorwacji. Wielu Polaków pokochało ten kraj, jednak czuli niedosyt i pytali o ofertę wypoczynku w innych częściach półwyspu. Musieliśmy sprostać tym wymaganiom i regularnie powiększyliśmy naszą ofertę. Wróciliśmy do Bułgarii, zaoferowaliśmy Albanię, Czarnogórę oraz Macedonię. Jesteśmy takim organizatorem turystyki, który cały czas poszukuje w pobliżu naszego kraju świetnych miejsc dla naszych klientów. Uważam, że Polacy nie odkryli jeszcze wszystkich ciekawych miejsc na Bałkanach. Pamiętam, że gdy w 2017 roku zdecydowałam się na uruchomienie czarteru nad jezioro Ochrydzkie w Macedonii, wielu podchodziło do tego sceptycznie. Uważano, że nikt nie będzie chciał udać się na taki urlop. Potwierdziło się jednak, że Polacy są otwarci na nowości. Jesteśmy dużym krajem i mamy różne potrzeby, nie każdy poleci do Turcji czy Hiszpanii. Jest tu wiele osób, którzy szukają czegoś nowego.

Gabriela Mańka-Sokullu podczas inauguracyjnego polaczenia do Ochrydy
Fot. Materiały prasowe

Dokładnie 1 sierpnia mija 30 lat od założenia przez panią biura podróży Rego-Bis. Jak firma zamierza uczcić tę rocznicę?

Jesteśmy w szczycie sezonu letniego, dlatego będziemy skromnie świętować ten dzień. Na świętowanie 30-lecia przyjdzie czas później. Istnieć przez tyle lat na rynku usług turystycznych to duży sukces. Nie dość, że przetrwaliśmy ostatnie trudne pandemiczne lata, to jeszcze cały czas się rozwijamy i wprowadzamy w życie nowe pomysły. Jesteśmy dumni z tej rocznicy, dlatego dokładnie 1 sierpnia wystartowała pierwsza z naszych kampanii. Przez kolejne miesiące, aż do 1 sierpnia 2024 będziemy wspólnie z naszymi klientami świętować 30 lat Rego-Bis. Zachęcamy każdego do odkrywania z nami nowych miejsc, korzystając z dedykowanej oferty promocyjnej.

Jakie ma pani plany na przyszłość firmy?

Będziemy cały czas pracować nad rozwojem naszego produktu. Będziemy zmieniać się tak samo jak potrzeby i oczekiwania klientów. Mamy kilka pomysłów, o których nie chcę jeszcze wspominać. Nasi klienci się na pewno o nich niedługo dowiedzą. Jeśli chodzi o Bałkany i Turcję to zaoferujemy  nowe programy dedykowane turystom o różnych oczekiwaniach. Czeka nas również kontynuacja rozwoju technologicznego Rego-Bis. Świat się zmienia i my również musimy się cały czas zmieniać. Musimy cały czas walczyć o zadowolenie klienta, dzięki któremu wybierze on ponownie naszą ofertę.

 

Materiał sponsorowany