Rainbow Złotym Partnerem XIV edycji Forum Promocji Turystycznej

 

Maciej Szczechura, prezes Rainbow
Maciej Szczechura, prezes Rainbow / fot. materiały prasowe

W trakcie Forum prezes zarządu Rainbow Tours Maciej Szczechura będzie mówił o kwestiach ESG w praktyce korporacyjnej i obowiązku raportowania, który w przyszłości obejmie wszystkie firmy. Dziś pytamy go o podsumowanie ubiegłego roku i plany rozwojowe touroperatora.

Rok 2023 stał się nowym punktem odniesienie dla turystyki – pod kątem świetnych wyników. Równie dobrze dla Rainbow zapowiada się obecny sezon letni. Czy Pana zdaniem to efekt zbudowania lojalnej grupy klientów, rosnącego popytu czy np. nowości w ofercie touroperatora?

Rzeczywiście, ubiegły rok zakończył się dla Rainbow Tours bardzo dobrym wynikiem. Należałoby powiedzieć – nareszcie!, bo mamy za sobą kilka trudnych dla turystyki lat – pandemia, agresja Rosji na Ukrainę. W sumie zanotowaliśmy ponad 30 proc wzrost, jeśli chodzi o liczbę klientów oraz 40% w przypadku obrotów, na co wpływ miały rosnące ceny. Rekordowe wyniki finansowe są dla spółki szczególnie ważne. Musimy bowiem generować zyski, żeby się dalej rozwijać i inwestować.

Na razie wszystko wskazuje na to, że rok 2024 również powinien być bardzo dobry. Oczekujemy wzrostu obrotów przynajmniej na poziomie 20 proc. Fakt, że drugi rok z rzędu tak duży podmiot jak Rainbow jest w stanie wygenerować przychody wyższe o kilkadziesiąt procent rok do roku, pokazuje, jak silny jest popyt na rynku.

Co w takim razie wpływa na ten popyt – warunki makroekonomiczne, nastroje konsumenckie? Bo chyba nie można nadal mówić o popandemicznym „głodzie” na podróżowanie…

Zdecydowanie nie można tych wzrostów tłumaczyć pandemią, wystarczy porównać liczbę klientów Rainbow z 2019 roku i obecnie – już dawno przekroczyliśmy przedpandemiczne poziomy. Obroty są dwukrotnie wyższe w porównaniu z 2019 rokiem. Te dane potwierdzają, że nie możemy dłużej mówić o „odbiciu”, raczej o przejściu na kolejny etap rozwoju. Przez pandemię zapomnieliśmy o tym, że w latach 2016-2019 rynek turystyczny podwoił swoje obroty. Naszym zdaniem oznacza to, że polski rynek turystyki wyjazdowej wciąż nie jest nasycony. Według danych Eurostatu Polaków za granicę wyjeżdża kilkanaście procent, natomiast Czechów – ponad 20 proc., a Niemców ponad 30 proc. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że wciąż gonimy rynki sąsiednie, o zbliżonej geografii, jeśli chodzi o turystykę wyjazdową, i do wypełnienia tej luki wciąż nam jeszcze brakuje.

Czyli wracając do przyczyn wzmożonej turystyki wyjazdowej?…

Na korzyść turystyki na pewno działa tendencja – zauważalna ogólnie u konsumentów – przesunięcia wydatków z dóbr na usługi. Widać to nie tylko w Polsce, ale i w Europie – ludzie wolą wydać pieniądze na zrobienie czegoś dla siebie, niż na kolejny telefon czy laptop. Nie bez powodu największe wzrosty na polskiej giełdzie zanotowały w zeszłym roku Rainbow Tours i Benefit Systems, czyli specjaliści od wakacji oraz specjaliści od dbania o kondycję fizyczną.

Czynniki makro na pewno też odegrały swoją rolę. Na szczęście inflacja – wbrew obawom – nie przeszkodziła, bo mimo że w zeszłym roku kształtowała się na poziomie kilkunastu procent, to popyt na wyjazdy był bardzo silny. Istotnym czynnikiem wspierającym rozwój turystyki jest ogólny wzrost gospodarczy – jesteśmy ewidentnie w kilkuletnim cyklu wzrostu. Dodajmy do tego praktycznie pełne zatrudnienie, dużo programów socjalnych, wzrost płacy minimalnej – to wszystko pomaga turystyce.

Wspomniał Pan o giełdzie i pozycji Rainbowa. Warto chyba w tym miejscu przypomnieć o przejściu spółki do giełdowej ekstraklasy czy o tytule najlepszej spółki giełdowej indeksu SWIG80 gazety „Parkiet”. Gratulujemy sukcesów.

To jest pochodna rosnącego rynku. Giełdę można uznać za szkło powiększające gospodarki – gdy gospodarka jest w słabszej kondycji, to na giełdzie mamy ostre spadki, gdy idzie w górę – inwestorzy gotowi są płacić swoistą premię za wzrost. Ale też mało jest rynków, które rosną po kilkadziesiąt procent rocznie jak turystyka. A ponieważ jesteśmy rodzynkiem na giełdzie, jeżeli chodzi o ten segment (na giełdzie notowane są tylko Rainbow i Enter Air), zwracamy na siebie uwagę. Zebraliśmy laury za to, że turystyka w ostatnich dwóch latach bardzo dobrze się rozwija.

Pomówmy teraz o nowościach w ofercie. Co na sezon letni czy Zimę 2024/2025 szczególnie by Pan polecił? Które z nowości cieszą się w tej chwili największym zainteresowaniem klientów?

To trudne pytanie, bo jako duży touroperator w ofercie mamy wszystko. Historycznie Rainbow kojarzony jest z objazdówkami czy egzotyką, ale biorąc pod uwagę, że rocznie obsługujemy 700 tys. klientów, każdy u nas znajdzie coś ciekawego.

W przypadku oferty letniej o trendach decydują raczej preferencje dotyczące hoteli, jakości, mniej kwestia zmiany kierunku. Pewne przetasowania mają oczywiście miejsce, np. Turcja przegoniła Grecję, spadł nieco udział Hiszpanii, świetnie sprzedawały się w ostatnim sezonie konkurencyjne cenowo Tunezja i Albania. Ale są to przesunięcia ewolucyjne. Naszą rolą jest tu czuć puls rynku i odpowiednio dostosowywać ofertę, a nie zaskakiwać zmianami.
Inaczej sytuacja wygląda zimą – przy egzotycznej ofercie klienci oczekują nowości. Bo jeśli ktoś był już w Tajlandii czy Meksyku, to w kolejnym roku chce zobaczyć inny kraj. W Rainbow wyjazdy objazdowe – czy raczej w dominującej obecnie formule 7+7 – stanowią ok. 20 proc. całej oferty (pod względem liczby klientów). Tutaj dokładamy cały czas nowe rzeczy, bo to raczej odkrywanie świata a nie wypoczynek sam w sobie.

Wśród nowości zimowych 2024/2025 warto wymienić Filipiny i Kolumbię – połączenia obsługiwane samolotami szerokokadłubowymi oraz indyjskie Goa, do którego wróciliśmy po pandemii. Znacznie szersza niż w poprzednich latach jest też oferta rejsów, którymi zainteresowanie wzrasta po pandemicznej przerwie. Dobrze rozwija się oferta premium, za czym przemawia większe niż jeszcze parę lat temu grono klientów zamożnych. Dzisiaj nie jest niczym dziwnym, że ktoś wydaje kilkanaście tysięcy na osobę za tydzień wypoczynku. Nasz program Elite odpowiada na to zapotrzebowanie – ludzie szukają coraz lepszych hoteli, podróży w unikalne miejsce, standardu rzeczywiście premium – i Elite zawiera w sobie to wszystko.

Czy w związku z przesunięciami wśród ulubionych kierunków planujecie wyjście z hotelami White Olive poza Grecję?

Nie, na razie nie. Grecja to wciąż dwadzieścia kilka procent letniej oferty Rainbow. W dodatku poruszamy się w obszarze Unii Europejskiej, a to tworzy stabilny system do prowadzenia biznesu. Drugim argumentem za jest budowa pewnego ekosystemu – mamy w Grecji swoją spółkę DMC, która obsługuje klientów na miejscu, co przy efekcie skali zaczyna przekładać się na wyniki biznesowe.

Czy przymierzacie się do zakupu nowych obiektów, czy jednak skupiacie się na rozbudowie już istniejących?

Jedno i drugie. Nie bagatelizowałbym tego drugiego aspektu, bo w rozbudowę dwóch naszych hoteli White Olive na Krecie i Zakynthos (przeprowadzoną tej zimy, obiekty będą otwarte w nowym sezonie) zainwestowaliśmy ponad 40 mln złotych. Kupiliśmy też trzy działki obok hotelu na Rodos i tam planujemy rozbudowę na przyszłą zimę. W biznesie hotelowym pojemność obiektu ma duże znaczenie dla wyniku, tzn. hotel musi być na tyle duży, by generować marżę na odpowiednim poziomie. Co nie zmienia faktu, że chętnie pozyskalibyśmy obiekty na kolejnych greckich wyspach. W grę wchodzą różne możliwości – rozważamy zarówno kupienie istniejącego obiektu, jak i zakup działki i postawienie hotelu od nowa. Tu jednak należy czekać na odpowiednią okazję. Nie sztuką jest kupić obiekt lub działkę za drogo lub w przeciętnej lokalizacji.

A może Pan zdradzić gdzie?

Łatwo się domyślić, że chodzi o wyspy, na których ruch turystyczny jest większy, bo liczy się efekt skali. Warto tu jednak dodać, że zgodnie ze naszą strategią hotele White Olive mają być biznesem przynoszącym dochody same w sobie, a klienci Rainbow powinni stanowić nie więcej niż połowę obłożenia. Istotne jest więc, żeby powstawały w topowych lokalizacjach.

Na Forum Promocji Turystyki będzie Pan mówił o zmianach w regulacjach unijnych dot. ESG. Wiemy, że na barki firm spadnie obowiązek raportowania ESG, na razie regulacje obejmą spółki publiczne takie jak Rainbow. Czy ten obowiązek zmieni sposób prowadzenia biznesu turystycznego w Polsce?

Temat jest wielowątkowy, ale w największym skrócie, od przyszłego roku (czyli za rok 2024) raport roczny dla spółki publicznej będzie poza sprawozdaniem finansowym zawierał także sprawozdanie ESG, które również będzie podległo również audytowi. Dzięki temu kwestie ESG zostaną ujęte w mierzalne i liczbowe ramy. W przypadku spółki takiej jak nasza będzie to zapewne dotyczyło obszarów takich jak zużycie paliwa, ale też np. sprawy równościowe, wykluczenia, działalności społecznej. ESG wszystkim się kojarzy z pierwszą literką E, czyli ochroną środowiska i zapobieganiem globalnemu ociepleniu, ale ważne są w nim również kwestie społeczne i zarządzania. Ponieważ jako pierwszy touroperator będziemy zmuszeni do raportowania ESG, można powiedzieć, że przecieramy szlak.

Biorąc pod uwagę, że turystyka to podróżowanie, na pierwszy plan wysuwa się chyba emisyjność…

Tak, ciężko od tego uciec. Nikt nie oczekuje, że w ramach działalności touroperatorskiej nie będziemy korzystać z transportu lotniczego, ale będziemy musieli raportować dane z tym związane, nawet pomimo faktu, że na podróż składa się nie tylko działalność touroperatora, ale także usługi z całego łańcucha dostaw. Według harmonogramu w 2025 roku obowiązek raportowania ESG obejmie spółki publiczne, w kolejnym pozostałe duże firmy definiowane np. liczbą pracowników, a docelowo wszystkie firmy, zatem raportowanie ESG będzie dotyczyło całego rynku turystycznego.

Artykuł sponsorowany