Kwitnąca do niedawna branża incentive może się wykrwawić. W roku 2020 spadek o 650 mln zł

„Było coraz lepiej, będzie bardzo źle” – to w skrócie obraz sytuacji na rynku wyjazdów incentive, według „barometru” opublikowanego przez SOIT. Rok 2019 był dla tej branży nie tylko rekordowy pod względem obrotów, ale też widoczne były trendy świadczące o profesjonalizacji branży. W 2020 trzeba będzie zaczynać praktycznie od zera – prognozują przedsiębiorcy.

Wzrost o 130 mln zł w stosunku do 2018 roku pozwolił w 2019 roku osiągnąć rynkowi incentive wartość ponad 766 mln zł – wynika z badania Barometr SOIT za 2019. Był to wzrost o 18,5 proc. w porównaniu z 646 mln zł w 2018 roku.

Upadek z wysokich obrotów

W 2020 roku oficjalne prognozy mówią o spadku do poziomu 250 mln zł, czyli o 68 proc. Przedsiębiorcy zrzeszeni w stowarzyszeniu mówią, że patrząc realistycznie, trzeba się przygotować nawet na to, że obroty firm osiągną łącznie niecałe 100 mln zł., co oznaczałoby 77 proc. spadku.

„Zaczynamy wszystko od zera. Spadek liczby zapytań na rok 2020 widzi 96 proc. firm. Oznacza to, że tylko jedna firma tego spadku nie widzi. Zapewne wynika to z tego, że nie zweryfikowała przeprowadzanej na potrzeby badań prognozy” – komentuje Łukasz Adamowicz, wiceprezes SOIT.

Barometr SOIT, narzędzie mierzące polski rynek podróży motywacyjnych, przeprowadzany jest od sześciu lat, a po raz drugi publikowany dla szerszego grona odbiorców. Stowarzyszenie Organizatorów Incentive Travel przy współpracy z agencją badawczą ABR SESTA bada, jak wyglądał poprzedni rok na rynku i prognozuje sytuację w roku bieżącym. Dane za 2019 rok pozyskano od wszystkich członków SOIT i siedmiu agencji niezrzeszonych. Łącznie w badaniu wzięło udział 30 firm.

Pierwszą wersję tegorocznego barometru przygotowano jeszcze na początku marca 2020, lecz ze względu na sytuację z epidemią, wyniki zweryfikowano pod koniec kwietnia.

„Jesteśmy świadomi tego, że gdybyśmy robili ankiety dzisiaj, prognozy na rok 2020 wypadłyby jeszcze gorzej. W kwietniu były jeszcze nadzieje na uratowanie części wyjazdów odbywających się jesienią i zimą. Dziś wiemy, że to mało realne” – komentuje Krzysztof Pobożniak, wiceprezes SOIT.

Liczba wyjazdów spada o 73 proc.

Rok 2019 był w branży incentive rekordowy. Na polskim rynku odbyły się 942 wyjazdy zagraniczne (wzrost z 646 w 2018 roku). Średnio każda z firm zrealizowała 31 wyjazdów, czyli o 2 więcej niż rok wcześniej. 10 proc. badanych zorganizowało powyżej 50 wyjazdów, 37 proc. pomiędzy 30 a 49, zaś 53 proc. – do 30 wyjazdów.

Na tym tle fatalnie wygląda prognoza na rok 2020. Firmy spodziewają się łącznie zorganizować 260 wyjazdów, co oznacza spadek o 73 proc. Diametralnie zmieni się też proporcja firm organizujących (powyżej 30) do tych, które zorganizują ich mniej. Tych pierwszych będzie według prognoz 4 proc., tych drugich – 96 proc.

Jak zaznaczył Krzysztof Pobożniak, dziś ta prognoza byłaby jeszcze gorsza.

„Pamiętajmy, że w liczbie wyjazdów, które odbędą się w 2020 zawierają się również te, które przełożono z 2019. Czyli tych nowych zamówień będzie de facto jeszcze mniej” – podkreślił Łukasz Adamowicz.

W 2020 roku do krajów europejskich 93 proc. firm zorganizuje poniżej 15 wyjazdów, do krajów poza Europą – 63 proc. firm zorganizuje do 4 wyjazdów. Średnio firmy zorganizują po pięć wyjazdów do krajów Europy, co oznacza spadek o 75 proc.

Wzrost budżetów przechodzi do historii

Jeszcze do 2019 roku widocznym trendem w branży był wzrost budżetów na wyjazdy. W 2019 roku 34 wyjazdy miały budżety powyżej 12 tys. zł. na osobę. Odsetek wyjazdów europejskich z budżetem powyżej 6 tys. zł wzrósł z 15 proc. w 2018 roku do 23 proc. w 2019 roku.

Z kolei wyjazdy do krajów pozaeuropejskich z budżetem do 9 tys. zł stanowiły w 2019 roku już połowę wszystkich zorganizowanych przez polskie firmy (wzrost z 25 proc. w 2018 roku). Podwoiła się również liczba pozaeuropejskich wyjazdów z budżetami powyżej 14 tys. zł.

Prognoza na rok 2020 przewiduje, że wyjazdów do krajów europejskich z budżetem powyżej 12 tys. zł nie będzie wcale, zaś tych o budżecie powyżej 9 tys. zł odbędzie się osiem. Wyjazdów do krajów pozaeuropejskich o budżecie powyżej 14 tys. zł ma odbyć się 14 (ze 119).

Krótsze wyjazdy incentive dalej popularne

Badanie potwierdziło, że jeśli chodzi o wyjazdy do krajów europejskich, dominowały wyjazdy krótsze. Średni czas ich trwania wynosił cztery dni i w 2020 roku taka długość nadal będzie najbardziej popularna (45 wyjazdów).

Do krajów pozaeuropejskich w 2019 roku badane agencje najczęściej realizowały wyjazdy sześcio- i dziewięciodniowe. W tym ostatnim przypadku wzrost liczby był dość gwałtowny, z 18 do 68. Jednak najwięcej zorganizowany wyjazdów sześciodniowych – 76 (równie gwałtowny wzrost z 28). Na rok 2020 prognozuje się 31 dziewięciodniowych wyjazdów do krajów pozaeuropejskich, czyli takie wyjazdy będą najczęstsze. Nieco mniej popularne będą wyjazdy siedmiodniowe – odbyć ma się ich 22.

„Liczba dni niekoniecznie odzwierciedla jednak rozmach imprezy. Wyjazdy incentive oddziałują na doznania, emocje, dlatego nie muszą być długie. Nawet krótki wyjazd może być intensywny i pamiętny, a jednocześnie mieć duży budżet” – przypomina Łukasz Adamowicz.

Liczba uczestników spadnie o 70 proc.

Kolejną zmienną obrazującą, jak do 2019 roku rozwijał się rynek wyjazdów incentive i jak skurczy się w 2020, jest liczba uczestników wysłanych przez agencje. W 2020 spadnie ona do
do 15 tys. w porównaniu z prawie 49 tys. w 2019 roku, czyli o 70 proc.

Zmieni się też liczebność grup. W 2019 roku średnio wynosiła ona 52 osoby, czyli o dziewięć więcej niż zakładały prognozy. Na rok 2020 przewiduje się, że wzrośnie liczba grup liczących od 20 do 30 osób oraz tych pomiędzy 30 a 50 uczestników. Takie wyjazdy będą stanowiły łącznie 65 proc. rynku. Jednocześnie nieznacznie wzrośnie odsetek grup liczących powyżej 50 osób i powyżej 100 osób.

Najpopularniejsze kierunki najbardziej zawirusowane

W 2019 roku wszystkie badane agencje organizowały wyjazdy do krajów europejskich, przy czym najpopularniejsze były Włochy (83 proc.) i Hiszpania (83 proc.). Na kolejnych miejscach plasowały się: Portugalia (67 proc.), Francja (60 proc.), Niemcy (50 proc.), Austria (47 proc.) i Malta (43 proc.).

Spośród badanych 93 proc. organizowały wyjazdy do krajów azjatyckich, 73 proc. do Ameryki Pn., a 63 proc. do Afryki. Amerykę Południową odwiedzili klienci 53 proc. firm, zaś Australię i Oceanię – 10 proc.

Wśród pozaeuropejskich kierunków najpopularniejsze były Stany Zjednoczone (63 proc.) i Zjednoczone Emiraty Arabskie (50 proc.). Trzecie miejsce zajęły ex aequo: Gruzja Tajlandia i Wietnam (po 37 proc.). Na czwartym znalazły się Meksyk i RPA (po 33 proc.).

Dużo przedpłat w PLL LOT

Najczęściej latano Lufthansą, wybierała ją każda firma w 2019 roku. Jednak pod względem obrotów Lufthansa wcale nie przodowała na rynku. W 2020 najmocniejszą pozycję będzie miał LOT, skorzysta z niego najwięcej, bo 74 proc. agencji.

„Jak sądzę, oznacza to, że firmy przesunęły założone w LOT rezerwacje z 2019” – wyjaśnił Łukasz Adamowicz.

Drugim co do popularności przewoźników w 2020 będzie Emirates (skorzysta z niego 65 proc. firm). Lufthansą planuje polecieć już nie 100 proc., lecz 43 proc. badanych.

Rynek incentive zmieniał się na lepsze

O pozytywnych zmianach w branży do 2019 roku świadczą dane dotyczące udziału w przetargach. Te trwały krócej (większość nie dłużej niż cztery tygodnie), były lepiej rozpisywane – brało w nich udział mniej firm, bo warunki były lepiej precyzowane. Firmy traciły więc mniej czasu i pieniędzy na przygotowanie oferty i udział w przetargach, których nie wygrywały. A klienci chętniej nawiązywali długofalową współpracę i podpisywali umowy ramowe na obsługę wyjazdów.
Branżami, które najchętniej korzystały z usług agencji incentive, były: ubezpieczenia, finanse i bankowość oraz motoryzacja. Choć ich udział w rynku spadnie, będą to nadal trzy wiodące branże wśród zleceniodawców. W 2019 wzrosła też aktywność branży medycznej i IT, a także branży FMCG, budownictwa i rolnictwa.

Nastroje na rok 2020 poza skalą

Barometr SOIT bada również nastroje kadry zarządzającej w firmach. W 2019 w skali od zera do dziesięciu współczynnik zadowolenia wynosił 7,5. Z roku na rok się poprawiał.

„Rynek się profesjonalizował, efekt przynosiły branżowe działania, porządkowanie relacji z klientami” – komentuje Łukasz Adamowicz.

„Nastrój właścicieli i kadry zarządzającej na 2020 rok nie zmieścił się w skali” – czytamy w informacji prasowej SOIT. Do połowy 2021 roku budżety korporacyjne są zamknięte. Przedsiębiorcy uważają, że wyjazdy incentive to jedna z gałęzi turystyki, która podniesie się jako ostatnia.

„Polskie firmy incentive i eventowe zaczęły być bardzo konkurencyjne w Europie, przejmowały zagranicznych klientów. Teraz trzeba je wesprzeć w promocji zagranicznej, tak aby przejęły jeszcze większą część rynku poza Polską. Gdyby nie było kryzysu, to byłaby naturalna droga rozwoju w naszej branży. Teraz zamiast się rozwijać, zaczynamy się kurczyć. Chcielibyśmy przestać myśleć o tym, jak przeżyć kolejne dwa, trzy dni, tylko zacząć myśleć o przyszłości” – mówi Łukasz Adamowicz.

Przedsiębiorcy duże nadzieje wiążą z obiecywaną przez Ministerstwo Rozwoju pomocą sektorową. Jej szczegóły mają poznać na spotkaniu z wicepremier Jadwigą Emilewicz, zaplanowanym na 2 lipca.

“Płacimy podatki, chcemy adekwatnej pomocy”

„Dziś kończą się dostępne w ramach tzw. tarcz antykryzysowych programy pomocowe. Trzeba płacić ZUS, odroczone podatki, kończy się postojowe. Wnioskujemy o przedłużenie pomocy dla turystyki, która nadal jest w zapaści. Pomoc była zaplanowana na trzy miesiące przestoju, nas czeka co najmniej sześć miesięcy wegetacji. Będziemy walczyć dalej, żeby pomoc rządowa była adekwatna do tego, ile od wielu lat płacimy podatków i danin publicznych” – komentuje Olga Krzemińska-Zasadzka, prezes SOIT.

„W SOIT wszyscy członkowie nadal są aktywni, opłacili składki. 90 proc, skorzystało z narzędzi pomocowych. Od wielu lat płacą podatki w Polsce i nigdy w historii nie brały pomocy z rządu. Teraz mamy stan klęski żywiołowej. Wszyscy niepokoją się o to, co będzie po wakacjach. Teraz wszyscy skupią się na wyjazdach B2C i na wakacjach. Nie mamy informacji ani wizji tego, co będzie się działo z branżą jesienią” – dodaje.

Przedsiębiorcy wnioskują o skuteczne umożliwienie dostępu do kredytów obrotowych, wspartych przez BGK, uruchomienie funduszu na zwroty dla klientów z Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, wsparcie w reasekuracji obowiązkowych gwarancji turystycznych i pomoc dla mikrofirm i samozatrudnionych.

Firmy nie mogą już czekać na pomoc

„Ponadto chcemy zaangażowania Agencji Rozwoju Przemysłu w poszerzenie wakacji kredytowych od leasingu dla firm transportowych, przedłużenia pomocy z PFR, postulujemy o obniżenie VAT na usługi konferencyjne do 8 proc. i uruchomienie funduszu socjalnego na spotkania pracownicze, co pomoże odtworzyć w firmach zespoły, które pracowały zdalnie i nie miały ze sobą kontaktu w okresie kwarantanny” – wyjaśnia Łukasz Adamowicz.

Według wiceprezesa SOIT należałoby też dokonać zmian w ustawie o bonie turystycznym, aby zwiększyć przepływ środków na zamówienia w turystyce.

„Z punktu widzenia branży dobrym rozwiązaniem byłoby, aby bonem nie można było zapłacić za usługi realizowane przed wejściem ustawy w życie. Chodzi wszak o to, żeby wygenerować nowy popyt. Wsparcie należałoby zakończyć na marcu 2021, bo potem turystyka zacznie już się podnosić sama – a największej pomocy potrzebuje teraz. Uważamy również, że z bonu nie powinny korzystać organizacje pożytku publicznego, ponieważ jeśli będą tam realizowane, to środki pójdą na wsparcie innych rodzajów działalności, nie turystyki” – wyjaśnia.

Branża apeluje też o stworzenie funduszu odbudowy turystyki, która wspierałaby branżę w czterech obszarach: ekologii, rozwoju turystyki kwalifikowanej, cyfryzacji i eksporcie usług. Chodziłoby chociażby o dofinansowanie fotowoltaiki dla hoteli (co oznaczałoby miesięczne obniżenie kosztów działalności o kilkadziesiąt tys. złotych), wsparcie współpracy biur podróży z lokalnymi dostawcami, wspomożenie rozwoju narzędzi online, np. pracy zdalnej, „hybrydowych” konferencji, odbywających się na żywo, ale udostępniających jednocześnie treści online.

„Idziemy na spotkanie do Ministerstwa Rozwoju z nastawieniem na to, że dostaniemy gotowe rozwiązania. Jeżeli mamy dowiedzieć się, że prace trwają, a wejście w życie rozwiązań jest odsunięte w czasie, to trzeba powiedzieć jasno, że duża część firm już nie może czekać” – konkluduje Łukasz Adamowicz.

Czytaj także: SOIT – start kampanii #OneVoice