Branżo turystyczna, giń w ciszy

Kilka uwag po wideoczacie z branżą turystyczną
Adam Gąsior, redaktor naczelny portalu WaszaTurystyka.pl/fot. MM

Brak dobrej woli i brak planu na pomoc wykazany niestety podczas dzisiejszego wideoczatu przez stronę rządową nie wróży dobrze branży znajdującej się w głębokim kryzysie i nie widzącej perspektyw na ratunek.

Wideoczat z udziałem wicepremier Emilewicz miał być okazją do wysłuchania głosów szeroko rozumianej branży turystycznej, zrozumienia lepszego jej problemów. Nie wydumanych, ale realnych, stanowiących zagrożenie dla bytu polskiej turystyki.
Wygląda na to, że kampania prezydencka nadał bieg sprawom turystycznym. W najbliższych dniach, tygodniach wszystkie siły departamentu turystyki i POT będą skierowane na prace nad bonem. Bon to oczywiście ważna rzecz, ale nie jedyna do załatwienia w polskiej turystyce.

Niestety dobrej woli starczyło stronie rządowej na kilka zapewnień, że postulaty, zagadnienia zostaną przekazane dalej, że w resorcie pochylą się nad nimi. Dyplomacja nie jest najmocniejszą strona pani wicepremier, ale mogła oszczędzić sobie uszczypliwości w stosunku do przedstawiciela jednego z największych polskich touroperatorów, który od dwudziestu lat uczciwie odprowadza niemałe podatki do budżetu państwa.

Niestety wyszło chyba – celowo lub nie – że czas rozmów i spełniania życzeń czy postulatów branży już minął. Dawno żaden reprezentant rządu tak dobitnie nie pokazał branży gdzie jest jej miejsce i jak traktuje się jej postulaty.

Podczas spotkania ukazały się zapomniane przez koronawirusa prawdy.
Branża turystyczna jest słaba i brak jej solidarności. Owszem w mediach społecznościowych, mnóstwo jest pohukiwań na rząd i nawoływań do ostrzejszych działań, apeli, protestów, manifestacji. Jednocześnie nie udało się wypracować mocnego głosu zdolnego przebić się do rządzących.

Konkretne uwagi o nierównym traktowaniu przedstawicieli branży turystycznej w porównaniu z innymi przedsiębiorcami przez banki, PFR, urzędy wszelkiej maści, nie spotkały się z konkretnym odzewem. Wyglądało na to, że rząd postanowił odbębnić ten wideoczat, żeby mieć „podkładkę” – spotkanie się odbyło, postulaty branży zostały z uwagą wysłuchane, konsultacje jak widać trwają.

Mści się brak lobbingu na rzecz turystyki. Niewielu posłów zna się na turystyce, niewielu się nią interesuje. Od czasu do czasu, na ogół podczas jednej z kampanii wyborczych przedstawiciele tej czy innej partii lub komitetu zgłaszają mniej lub bardziej sensowne pomysły dotyczące turystyki. Ale nie słyszałem o codziennych interpelacjach w Sejmie, ciągłych pracach w komisji sejmowej, naciskach na resorty. Branżowe organizacje, izby, samorządy najczęściej w pojedynkę walczą o swoje racje i interesy i są rozgrywane przez kolejne rządy jak początkujące dzieci w partii szachów. Ot, zbiją pionka, coś zyskają i już się cieszą. A całą partia kończy się przykrym szachem…

Górnicy – ciężko oczywiście pracujący – kiedy chcą się upomnieć o swoje, nie gadają, nie postulują zbyt długo. Wsiadają w autobusy i pociągi i robią zadymę (zwaną demonstracją) w stolicy. Podobnie postępują inne zawody. Turystyka jest inna – pracownicy nie odejdą od biurek, zza kierownic autobusów, nie zjadą do Warszawy protestować na ulicach. Ale sposób na to, by branżę usłyszano trzeba znaleźć lub zginąć pokornie w ciszy…

Druga zapomniana prawda, jest taka, że po kilku miesiącach rozmów z przedstawicielami rządu, branża została – jak zwykle – ustawiona do pionu. Dzieje się tak za każdym razem, przy okazji uchwalania ustaw, wydawaniu rozporządzeń. „Daliśmy Wam już tak wiele, że nie proście o więcej.”  To “daliśmy” jest nota bene kluczowe dla obu stron – rząd naprawdę wierzy, że dużo daje, przedstawiciele branży wierzą, że dużo jej “dali”
Tym razem jednak chodzi o przetrwanie branży a nie gierki polityczne.

Sezon letni za pasem a branża wciąż nie wie, na co może liczyć i czy w ogóle na coś może liczyć. Pomoc rządowa do tej pory udzielona była ratunkiem, jak wszyscy podkreślają, na trzy, cztery miesiące. Kryzys spowodowany przez koronawirusa okazał się jednak dłuższy niż wszyscy zakładali. Już nie tylko ten sezon letni, ale ten rok jest dla branży stracony.

Dla touroperatorów ratunkiem miało być 180 dni na 14-dniowy zwrot wpłat klientom. Te 180 dni niedługo się skończy i jeśli 180 dni nie zostanie zamienione na 360, organizatorzy mogą tego nie wytrzymać. Zwłaszcza, że wciąż nie wiadomo kiedy wystartują loty, do których krajów, kiedy zostanie zniesiona kwarantanna dla powracających do Polski.

Dla innych firm ratunkiem było zwolnienie z opłat na ZUS, pożyczki. Jednak liczba dni, w które branża nic nie zarabia ponosząc wielkie koszty wydłuża się. Za czynsz i media trzeba płacić, raty za leasing autobusów także. Hotele stoję puste, wydarzenia i kongresy być może zaczną się odbywać jesienią a może zimą. Nie mają pracy piloci i przewodnicy, kierowcy autobusów, stoi turystyka młodzieżowa, stoi sektor MICE. Agenci pracują, ale za darmo…

Potrzebna jest tarcza antykryzysowa dla branży turystycznej. Wiem, że wszyscy w kraju mieli ciężko. Ale turystyka – przynajmniej nadal jej duża część – wciąż nie zarabia. Zresztą o inne branże niech się biją inni. WaszaTurystyka.pl mało znaczy, ale chce upominać się o branżę turystyczną, nie o górników, kolejarzy, marynarzy. Niedługo będzie okazja porozmawiać z przedstawicielami ministerstwa rozwoju podczas VII Forum Promocji Turystycznej. Pytania już szykujemy. Nie pozwolimy turystyce zginąć w ciszy.

Turystyka krajowa nie jest lekarstwem na wszystko. Ona i tak ma się dobrze każdego lata. Od kilku już lat w lipcu i sierpniu nikt nie narzekał na brak gości, ani w górach, ani nad jeziorami, ani nad morzem. Dodatkowa promocja wypoczynku w Polsce nie sprawi, że więcej Polaków będzie wypoczywać na Bałtykiem czy w górach, bo po prostu nie będzie miejsc dla tak dużej rzeszy chętnych. Jesienią nie wszyscy chcą lub mogą wyjeżdżać na urlop. Turystyka krajowa to nie wszyscy ludzie branży. Podatki płaci turystyka wyjazdowa, transport hotelarze, sektor MICE. Oni wszyscy nie mają szans bez pomocy Państwa.

Podobno nasza gospodarka ma się dobrze. Jeśli tak, to dlaczego nie pomagamy branży turystycznej w podobnym stopniu, jak czynią to inne kraje. Czemu nie ma kompleksowego – rozpisanego na dni, tygodnie, miesiące, może lata – planu, jak pomóc.

Pomoc turystyce to pomoc całej polskiej gospodarce, setkom tysięcy zatrudnionym bezpośrednio i pośrednio, rodzinom. To inwestycja w przyszłość. Uratowana branża da państwu w następnych latach rosnące opłaty z podatków, wzrost zatrudnienia. Upadek branży da okazję do przejęcia sektora turystycznego (biur podróży, hoteli, transportu) kapitałowi zagranicznemu. Tego chyba rząd tak chętnie nawołujący i powołujący się na patriotyzm – również gospodarczy – chyba nie chce?

Brak dobrej woli wykazany niestety dzisiaj podczas dzisiejszego wideoczatu nie wróży dobrze branży znajdującej się w głębokim kryzysie i nie widzącej perspektyw na ratunek.’

Strach pomyśleć, co będzie za miesiąc, dwa. Czy kto ktokolwiek oprócz gestorów bazy noclegowej i atrakcji turystycznych przetrwa. Czy branża turystyczna zginie i nie odrodzi się już? Ale jeśli ma zginąć, to może warto jeszcze o tym krzyczeć? A nie siedzieć cicho i liczyć na cud. Te zdarzają się oczywiście, ale na ogół rzadko i na ogół trzeba im pomóc

Adam Gąsior

Redaktor naczelny portalu branżowego WaszaTurystyka.pl


POWIĄZANE WPISY