Reklama

Reklama

Reklama

sobota, 14 październik 2017 12:05

Karyntia zimą to nie tylko narty

Napisane przez AG
Gebriele Lennger-dyrektor austria.info w Polsce, Elec Maidic i Ron Kapteyn Gebriele Lennger-dyrektor austria.info w Polsce, Elec Maidic i Ron Kapteyn MM

Od początku roku do 31 lipca Karyntię odwiedziło 1,8 mln turystów. Liczba Polaków wzrosła o 20 proc. w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku.

Karyntia oczywiście liczniej odwiedzana jest w sezonie zimowym, jednak coraz częściej turyści z Polski odkrywają ją latem. W ostatnim sezonie Polacy wykupili ponad 45 tys. noclegów, ok. 20 proc. więcej niż rok wcześniej.
Gospodarze Karyntii doskonale zdają sobie sprawę, że do przyjazdu do nich na narty nie trzeba prawie nikogo przekonywać. Dlatego też przedstawiciele tego regionu przyjechali do Warszawy, by dziennikarzy namawiać na inne niż szusowanie formy aktywności.

Elek Maidic odpowiedzialna za marketing i PR, zaczęła wspomnienia sukcesu letniego wielkiego szlaku Alpy – Adriatyk. Trsę można pokonywać pieszo lub na rowerze. Zima jego odpowiednikiem jest skiturowa trasa Nockberge Trail. Prowadzi przez pięć części Karyntii: Katschberg, Innerkrems, Turrach, Falkert oraz Bad Kleinkirchheim/St. Oswald. Turyści powinni cała trasę pokonać w cztery dni (bagaż dowożony jest do hoteli), noclegi przewidziano w luksusowych hotelach ze strefą wellness. Szlak biegnie malowniczymi terenami, omija miejsca zagrożone lawinami
Poza wędrówkami warto w Karyntii spróbować swoich sił na łyżwach. Na łyżwiarzy czekają naturalne lodowiska organizowane na 40 tutejszych jeziorach. Największe na największej naturalnej zamarzniętej tafli lodowej – jeziorze Weissensee – liczącej 6,5 ha. To tutaj przenieśli swoje słynne zawody - Wyścig Jedenastu Miast – Holendrzy, kiedy zmiany klimatyczne spowodowały, że kanały w Holandii przestały zamarzać. Co roku przyjeżdża więc do Karyntii 5 – 6 tysięcy Holendrów i ściga się na różnych dystansach, w tym na tzw. królewskim – 200 kilometrowym.

Drugim przedstawicielem Karyntii na spotkaniu warszawskim był pochodzący właśnie z Holandii Ron Kapteyn, strażnik Parku Narodowego Wysokich Taurów. On z kolei zaproponował inna formę aktywnego wypoczynku w górach – wycieczki połączone z obserwacja przyrody. Te edukacyjne wyprawy organizowane początkowo dla grup szkolnych, przyciągają coraz więcej dorosłych. Celem wędrówek jest pokazanie zwierzyny żyjącej w Wysokich Taurach, pomoc w nazwaniu jej, opowiedzenie o tym, jak żyje. Program tych wycieczek pod nazwą „Magiczne momenty” przewiduje różne stopnie trudności wycieczek, również różny stopień narracji przewodnika. Grupy liczą maksymalnie 11 osób. Terminy uzależnione są tylko od warunków pogodowych. Udział można rezerwować na stronie internetowej Parku Narodowego Wysokie Taury albo w recepcji hotelowej.

 

Newsletter

Zapisz się na newsletter!

Wypełnij formularz - bądź na bieżąco

Codziennie aktualne informacje i fachowe wiadomości z branży turystycznej



Wypełnij formularz *Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych, podanych w niniejszym formularzu, w celu wysyłania mi newslettera. Zostałem poinformowany / zostałam poinformowana, że tak wyrażoną zgodę mogę wycofać w dowolnym momencie, a jej wycofanie jest równie łatwe, jak jej wyrażenie.

*Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail w celu otrzymywania wiadomości marketingowych. Zostałem poinformowany / zostałam poinformowana, że tak wyrażoną zgodę mogę wycofać w dowolnym momencie, a jej wycofanie jest równie łatwe, jak jej wyrażenie.