Kurort pod dwiema wieżami

Kto rano wstaje, ten w Arenie Słotwiny czuje sie jak VIP. /fot. Mieczysław Pawłowicz
Kto rano wstaje, ten w Arenie Słotwiny czuje sie jak VIP. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Krynica-Zdrój to uzdrowisko nie tylko dla  kuracjuszy czy rodzin z dziećmi, ale i dla młodych chcących spędzić czas aktywnie. W dodatku z każdym rokiem jest tu coraz więcej atrakcji.

Krynicę-Zdrój odwiedzam regularnie. I za każdym razem zaskakują mnie zmiany w tym popularnym uzdrowisku. Niezmienne pozostają drewniane wille zbudowane w tzw. stylu szwajcarskim na zachodnim brzegu Kryniczanki. To ikoniczny widok kurortu z Bulwarów Dietla. Choć powstały ponad 100 lat temu to nie są skansenem, ale nadal służą jako kawiarnie czy pensjonaty. Jest nawet szkoła muzyczna. W powstałej pod koniec XIX wieku Małopolance, do tej pory znajdziemy klimat monarchii austro-węgierskiej i charme charakterystyczny dla Galicji. Pewnie nikogo by nie zdziwiło pojawienie się głowy koronowanej.

Zabytkowe pensjonaty Krynicy-Zdroju pamiętają czasy monarchii. /Fot. Mieczysław Pawłowicz
Zabytkowe pensjonaty Krynicy-Zdroju pamiętają czasy monarchii. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Zresztą tu w okresie międzywojennym swój miesiąc miodowy spędzała księżniczka Juliana (czy Juljanna, jak chcą ówczesne gazety) z księciem Bernardem. Wtedy następczyni tronu królestwa Holandii. Teraz też chętnie przybywają tu VIP-y, choć na szczęście – dla zwykłych kuracjuszy – jesienne forum ekonomiczne zmieniło miejsce spotkań. Na deptaku prowadzącym do pijalni wód mineralnych przez cały rok jest spokojniej.

Narty pod wieżą

Jak VIP mógł się w ubiegłym tygodniu poczuć na stoku w Słotwinach każdy narciarz. Pod warunkiem, że wstał na tyle wcześnie rano, aby zdążyć na pierwsze wyciągi. W social mediach znajomi nie dowierzali, że stok potrafi być tak pusty. Pewnie teraz, gdy zaczęły się ferie tłumy są większe (w ten weekend 22-25 stycznia, swoje imprezy ma też jedna z telewizji ). Tym bardziej, że Słotwiny są atrakcyjne nie tylko dla narciarzy.

Zanim dojdziemy na szczyt wieży w Słotwinach, idziemy w koronach drzew./fot. Mieczysław Pawłowicz
Zanim dotrzemy na szczyt wieży w Słotwinach, idziemy w koronach drzew. /fot. Mieczysław Pawłowicz

To tu w 2019 roku powstała pierwsza w Polsce wieża widokowa wraz ze ścieżką w koronach drzew. To wyjątkowa drewniana konstrukcja a dojście na szczyt jest niezłym spacerem. Długość trasy to ponad 1000 metrów. Przy okazji poznajemy różne ciekawostki z okolicy, a dzieciaki mają sporo zabawy.

Dla dzieci w każdym wieku

Zresztą największą atrakcją dla dzieci jest miejscowe Muzeum Zabawek. Przeniosło się one z ciasnych pomieszczeń Nowych Łazienek Mineralnych do efektownej willi przy Pułaskiego 34. Najcenniejszym eksponatem jest lalka Gaultiera z lalkę Gaultiera z 1884 roku. Jej korpus powstał z koziej skóry, a na biskwitowej głowie ,,rosną” moherowe włosy. Nieodmiennie też najbardziej fascynowała mnie miniaturka kuchni.

Taka kuchenka dziś nie byłaby dopuszczona do użytku jako zabawka. /fot. Mieczysław Pawłowicz
Taka kuchenka dziś nie byłaby dopuszczona do użytku jako zabawka. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Sto lat temu nie było tak surowych przepisów bezpieczeństwa. Kuchenka miała więc swój zbiorniczek na paliwo, można było ,,naprawdę gotować” w żeliwnych garneczkach a z komina buchała para. Czy naprawdę było to bardziej niebezpieczne niż dzisiejsze dżojstiki, konsole do gier i tablety? Zresztą pierwsze komputerowe gry też tu są. Nostalgiczna grafika przyciąga raczej rodziców czy dziadków, przypominających swoją młodość.

Powrót do przeszłości

Prawdziwą podróż w czasie odbędziemy udając się na Górę Parkową. Zrewitalizowane wagoniki kolejki linowo-terenowej wyglądają tak jak w 1937 r. Do międzywojennej mowy nawiązuje też głos przewodnika żartobliwie opowiadającego o otaczających nas atrakcjach. Góra Parkowa pozazdrościła Słotwinom wieży.

U stóp wieży nadal można zjeżdżać na sankach./fot. Mieczysław Pawłowicz
U stóp wieży nadal można zjeżdżać na sankach./fot. Mieczysław Pawłowicz

17 stycznia oficjalnie i z pompą otworzono wieżę widokową. Tak jak wszystko wokół stacji kolei PKL jest ona stylizowana na styl modernistyczny. Na taras widokowy prowadzi ponad 200 schodów. Na szczęście jest też winda, która wywiezie nas w kilkanaście sekund. A widoki? Przy pięknej pogodzie widać nawet Tatry. O zachodzie słońca nawet zatłoczona ulica Piłsudskiego ma swój urok. Zresztą być może już niedługo turyści będą mieli do dyspozycji nową gondolę z centrum miasta do Czarnego Potoku. Trzymamy kciuki!

Widok na Tatry o zachodzie słońca z wieży widokowej na Górze Parkowej./fot. Mieczysław Pawłowicz
Widok na Tatry o zachodzie słońca z wieży widokowej na Górze Parkowej./fot. Mieczysław Pawłowicz

W Krynicy-Zdroju byliśmy na zaproszenie Grupy Pingwina. Arena Słotwiny (10 km tras, dwie kanapy sześcioosobowe, dwa wyciągi taśmowe w tym – tegoroczna nowość – jeden z tunelem) to jeden z pięciu ośrodków tej grupy w Polsce.