ETI: agenci przede wszystkim
MM Od trzech miesięcy dyrektorem ETI Polska jest doświadczony w turystyce menedżer, Grzegorz Karolewski. W rozmowie z portalem WaszaTurystyka.pl wyjaśnia, jaką politykę wobec agentów zamierza stosować touroperator i jakiej strategii sprzedażowej zamierza się trzymać.
Czytaj więcej...
Lato nad wodą we Wrocławiu
Wrocław to dobry wybór dla tych, którzy lubią odkrywać latem ciekawe, atrakcyjne miasto, ale w gorące dni nie chcą rezygnować z ochłody nad wodą.
Czytaj więcej...
POT zatrudniła youtubera ignoranta
Trabant, kuchnia bliskowschodnia, wędrówka po Tatrach w tenisówkach – według brytyjskiego influencera to charakteryzuje południową Polskę.
Czytaj więcej...
Opłata turystyczna nie do kasy POT
Opłata turystyczna to konieczność. Ale dochody z niej powinny zasilić w głównej mierze budżety LOT-ów i ROT-ów.
Czytaj więcej...
Enter Air: dywersyfikacja oferty
Będzie więcej biletów rejsowych, chcemy rozwijać naszą działalność poza sezonem wakacyjnym powiedział Andrzej Kobielski, dyrektor handlowy Enter Air.
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • ETI: agenci przede wszystkim
  • Lato nad wodą we Wrocławiu
  • POT zatrudniła youtubera ignoranta
  • Opłata turystyczna nie do kasy POT
  • Enter Air: dywersyfikacja oferty

Reklama

Reklama

poniedziałek, 20 listopad 2017 12:56

„Antykwariat” w MSiT

Napisane przez Adam Gąsior

Czym kierowało się kierownictwo MSiT zamawiając ten archiwalny dokument? Czyżby powstała w nim sekcja antykwaryczna?

Nie wiedzieliście, że pod względem bazy noclegowej Małopolska i Pomorskie to potęgi, w odróżnieniu od Opolszczyzny? Że najwięcej placówek gastronomicznych jest na Mazowszu, zaś najmniej w Lubuskiem? Że przewodnicy górscy to, z uwagi na charakter pracy, głównie osoby zamieszkałe w rejonach południowej Polski?
Albo że – to trzeba zacytować w całości - „Turystyka od zarania jej istnienia jest nierozerwalnie związana przemieszczaniem się po wyznaczonych trasach, które wraz z rozwojem turystyki i jej komercjalizacją, zaczęto oznakowywać i ewidencjonować” ?

3 października 2017 roku Ministerstwo Sportu i Turystyki odkryło przed wami te tajemnice i branża turystyczna w Polsce dowiedziała się, że po nocy nadchodzi dzień; słońce wstaje na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. A właściwie, że tak było w latach 2012 – 2015.
Dowiedziała się za własne podatki, które Ministerstwo Sportu i Turystyki postanowiło spożytkować (choć to akurat chyba nie do końca trafne określenie) na opracowanie o szumniej nazwie „Gospodarka turystyczna w układzie wojewódzkim w latach 2012 – 2015.”
Ten materiał o historyczno-archeologicznym wydźwięku – bo takie dane dla branży turystycznej to wręcz archeologia – to 112 stron, na które składają się głównie cytaty z ustaw i innych aktów prawnych dotyczących branży, podparte archiwalnymi danymi GUS oraz obficie przytaczanymi opisami metodologii badań tej instytucji i definicjami. Składa się nań również 28 tabel i 24 rysunki, co skrzętnie odnotowano na kilku stronach spisu treści. Stworzyła to „dzieło” - na zlecenie MSiT – firma z Kutna.

Wbrew zapewnieniom we wstępie, że zgromadzone dane poddane zostaną analizie, próżno szukać jej na 112 stronach opracowania. Chyba że pod ten termin podciągniemy stwierdzenia przytoczone na wstępie. Według takiego schematu „przeanalizowano” kwestie biur podróży („funkcjonują one od połowy XIX wieku”), infrastruktury transportowej, kulturalnej, sportowej i rekreacyjnej, obiektów UNESCO, parków narodowych czy szlaków górskich. Żeby stron opracowania było więcej, autorzy opracowania dodali wiele definicji mających zapewne w ich mniemaniu służyć szczegółowej już budowie strategi turystycznej. I tak w ty wiekopomnym dokumencie znalazły się m.in. definicje: muzeum, wystawy, galerii, imprezy masowej, parku narodowego, pasma górskiego,
stadionu, sali gimnastycznej.
Wypisano też pasma górskie (a raczej przepisano z „Geografii regionalnej Polski” z roku 1998) występujące w Polsce. I tak rozdział po rozdziale, akapit po akapicie – lanie wody za pieniądze podatników.

Czym kierowało się kierownictwo MSiT zamawiając ten archiwalny dokument? Czyżby powstała w nim sekcja antykwaryczna? Może MSiT realizuje jakieś zamówienie Muzeum Sportu i Turystyki na stworzenie zbioru starodruków?
Innego wytłumaczenie nie znajduję. Bo na cóż innego może przydać się informacja o liczbie dróg i autostrad w Polsce w 2015 roku, liczbie hoteli i miejsc noclegowych w 2015, liczbie pasażerów obsługiwanych przez polskie lotniska również w 2015 roku. Wszystkie te dane, podobnie, jak inne niby analizowane w opracowaniu są dalece nieaktualne. Co więcej, zebranie bardziej aktualnych danych nie zajęłoby autorom zbyt dużo czasu (nawet opierając się tylko na danych GUS i kilku instytucji podających te dane). Wystarczyło spojrzeć, uaktualnić. No, ale może firma z Kutna ma już zamówienie na analizę polskiej turystyki w latach 2015-2018 i już pracuje nad tym, by wydać kolejnego bubla w roku 2020?

Opracowanie, które tak naprawdę sprowadza się do zestawienia danych z GUS, mógłby w czasie pracy i w ramach obowiązków sporządzić urzędnik z MSIT. A w zasadzie mógłby to zrobić w ramach zaliczenia stażu, praktyk student. Ale resort zdecydował, by sporządziła firma z Kutna, pojawiająca się w internetowych wyszukiwarkach jedynie w katalogach typu Panorama Firm, odzyskaj długi, krsonline itp.
Zleceniobiorca, dysponujący w wirtualnym świecie jedynie adresem na popularnym portalu informacyjnym, regularnie otrzymuje zlecenia na kontrowersyjne opracowania. Ostatnio burzę wywołały rozbieżności pomiędzy cytowanymi przez MSIT danymi z raportu tej firmy, sporządzonej na zlecenie ministerstwa, mówiące o blisko 16 mln turystów przyjeżdżających do Polski w 2013 roku a 14 mln przyjezdnych, które odnotował GUS

Ile kosztowało nas to i poprzednie opracowania, które zleciło MSIT firmie z Kutna? Nie sposób dowiedzieć się tego z Biuletynu Informacji Publicznej, wyszukiwarka na wpisanie nazwy zleceniobiorcy reaguje odpowiedzią „brak wyników wyszukiwania.”

Oczywiście, gdyby choć jeden z urzędników MSiT pofatygowałby się na II Forum Promocji Turystycznej, dowiedziałby się, że i w turystyce mamy XXI wiek i opracowania podobne temu, na które wydano publiczne pieniądze mogą służyć tylko historykom.

Warto było posłuchać prelekcji dyrektorki Narodowego Ośrodka Informacji Turystycznej Republiki Chorwacji o systemie e-visitor. Umożliwia on ściąganie informacji o noclegach turystów w Chorwacji z dnia na dzień a nie po kilku latach i jest doskonałym narzędziem do opracowywania strategii turystycznej. Kosztuje naprawdę niewiele pieniędzy w porównywaniu do wydawanych na dużo głupsze i mniej potrzebne projekty, na które w ostatnich latach wydawały pieniądze MSiT i POT. II Forum Promocji Turystycznej trwało zaledwie kilka godzin, ale obecność na nim dała uczestnikom dużo więcej niż wątpliwej jakości opracowania. Urzędnikom MSiT nie przyszło do głowy odwiedzić imprezę (która resort nota bene objął swoim patronatem), na której zebrali się najlepsi specjaliści w sprawach promocji turystycznej w Polsce; na które można się było czegoś za darmo nauczyć.

Warto więc i robimy to, zadać MSIT kilka pytań:-

1. Dlaczego zestawienia danych GUS nie wykonał ministerialny urzędnik lecz zdecydowano się na to wydać publiczne pieniądze?
2. Dlaczego zlecając takie opracowanie nie objęto nim choćby roku 2016, wszak dane GUS były również dostępne?
3. Dlaczego zlecono je po raz kolejny firmie, która rok wcześniej skompromitowała się w oczach ekspertów turystycznych raportem o ruchu turystycznym przyjazdowym i wyjazdowym, w których nie potrafiła odróżnić emigrantów i imigrantów zarobkowych oraz przyjeżdżających na zakupy od turystów?
4. Ile kosztowało podatników to historyczne opracowanie i czy ogłaszano na nie przetarg
5. Jakie wnioski okazały się dla MSIT szczególnie odkrywcze i jaką politykę turystyczną będzie budować na ich podstawie?

Adam Gąsior