Tunezja stawia na jakość
Dotacje dla lotnisk w Touzer i Tabarce, ponad 3 mln euro na poprawę jakości infrastruktury turystycznej, wprowadzenie nowych norm klasyfikacji hoteli – to wszystko zapowiada w rozmowie z przedstawicielem portalu WaszaTurystyka.pl, minister turystyki w Tunezji, René Trabelsi.
Czytaj więcej...
Neckermann okradziony z danych
Założyciele nowego biura podróży Ski Travel, Dorota Ostalska i Krzysztof Majda, zostali dyscyplinarnie zwolnieni z Neckermann Polska. Oboje byli pracownikami touroperatora, kiedy wystartowali z nowym projektem, wykorzystując dane wykradzione przez Ostalską z upadającej spółki.
Czytaj więcej...
Agenci TOP Touristik w ZEA
Wyjazd studyjny z TOP Touristik do Zjednoczonych Emiratów Arabskich umocnił wśród agentów przekonanie co do potencjału tego kierunku podróży. Touroperator rozszerzył ZEA w swojej ofercie na Lato 2020, a podczas wyjazdu zapoznał agentów z najważniejszymi elementami składowymi produktu.
Czytaj więcej...
Skuteczna sprzedaż oferty krajowej
Czy możliwa jest sytuacja, kiedy agenci będą sprzedawać ofertę krajową w formie gotowych pakietów a turystyka krajowa będzie dostarczać gotowych i skomercjalizowanych produktów? Czy przewoźnicy, hotelarze, gospodarze atracji turystycznych i biura podróży zainteresowane są współpracą przy tworzeniu pakietów turystycznych?
Czytaj więcej...
NIK: system promocji wybrakowany
Raport NIK podkreślą, że system promocji turystycznej i zarządzania informacją turystyczną nie jest funkcjonalny ani spójny. Brakuje dobrego zintegrowania promocji informacji turystycznej na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym.
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Tunezja stawia na jakość
  • Neckermann okradziony z danych
  • Agenci TOP Touristik w ZEA
  • Skuteczna sprzedaż oferty krajowej
  • NIK: system promocji wybrakowany

Reklama

Reklama

Reklama

czwartek, 10 kwiecień 2014 21:42

Wieczór targowy oczami ekspertów

Napisane przez Redakcja
Parkiet podczas imprezy targowej Parkiet podczas imprezy targowej KW

Było ascetycznie, elitarnie i krótko. Tak, żeby wszyscy zdążyli się wyspać (trzeźwieć nie było potrzeby, bo nie było po czym) i następnego dnia już o świcie zameldować się na stoisku.

Jako redakcja o wieloletniej tradycji uczestnictwa w branżowych wydarzeniach, wielokrotnie byliśmy świadkami targowych imprez, hulanek i swawoli. Nie ma się co oszukiwać, ludzie turystyki kochają dobrą zabawę. Impreza na tegorocznych targach Lato pod wieloma względami przejdzie do historii. Można powiedzieć, że jako kamień milowy... Pytanie tylko, co wyznacza. Koniec pewnej epoki?

W zasadzie możemy stwierdzić, że impreza targowa była niezapomniana. Oznacza to dokładnie tyle, że po raz pierwszy zapamiętaliśmy z niej dokładnie wszystko. Choć, gdyby nie załączona na obrazku dokumentacja fotograficzna, nie bylibyśmy za bardzo pewni, czy zapamiętaliśmy dobrze. Po raz pierwszy bowiem grono imprezowiczów zostało tak dokładnie wyselekcjonowane. Właściwie impreza była jedynie dla wtajemniczonych (wiedziało o niej kilkadziesiąt osób, w tym szczęśliwcy z redakcji „WT"). Nie chcemy przez to powiedzieć, że dla nielicznych, nie! To byłoby krzywdzące. Powiedzmy to wprost: bawiliśmy się w elitarnym gronie. Jakichś 35 osób...

Co w sumie było bardzo pozytywne, gdyż nie zabrakło nikomu przestrzeni tanecznej. Ponieważ o imprezie i jej lokalizacji wiedzieli tylko wtajemniczeni, w ogóle nie istniało zagrożenie doznania nieprzyjemnego uczucia przeludnienia, czy przepełnienia sali „balowej"... Panowie śmielej prosili do tańca (nieliczne) zgromadzone tam panie, nie bojąc się, że w szalonym tanecznym piruecie podepczą kogoś czy potrącą. Jak widzicie na zdjęciu, sala była niczym z „tańca z gwiazdami": elegancko, wręcz ekskluzywnie pusta. Można było wykazać się pełnym kunsztem, ciesząc się nieograniczoną przestrzenią. Albo zagrać w berka, miejsca było dość i na to.

Zachowano również pełną kulturę. Zaporowe, nie, przepraszam, do elit skierowane ceny piwa sprawiły, że ci, którzy pragnęli rozrywki prymitywnej, szybko uciekli do centrum miasta. Gdzie z pewnością oddali się haniebnemu piciu na umór, na dodatek w tej samej cenie. Naiwni! Nie docenili unikalnej scenerii targów, gdzie warto zapłacić 6 zł za kufel piwa dla samej przyjemności przebywania na peryferiach stolicy. Śródmieście zostawmy hipsterom, prawdziwi mężczyźni wydają kasę w lokalach niszowych. A takim z pewnością na tę jedną noc stała się hala na Marsa.

Doceńmy, że zadbano o kulturę. Nie było strumieni wódki, prymitywnej zagrychy i zataczających się pijanych działaczy turystycznych. Było ascetycznie, elitarnie i krótko. Tak, żeby wszyscy zdążyli się wyspać (trzeźwieć nie było potrzeby, bo nie było po czym) i następnego dnia już o świcie zameldować się na stoisku. Utrzymajmy ten niewątpliwie pozytywny trend zabawy w dobrym tonie. Żadnej wódki. Żadnych tłumów. Żadnych tańców. Niech za rok nie będzie niczego.

Redakcja