VAT: co z korektą faktur?
Sprawa stawki zerowej VAT za niektóre prowizje agencyjne może skończyć się w sądach administracyjnych. Ten sam organ podatkowy wydał dwie sprzeczne ze sobą interpretacje dotyczące tego, jak należy składać korekty faktur i jaką kwotę netto należy na nich wpisać.
Czytaj więcej...
Gdynia dla branży MICE
Wysokiej klasy hotele, niebanalne muzea, klimatyczne miejsca na spotkania i zabawę – oferta dla branży MICE w Gdyni jest na najwyższym poziomie. O tym jak i gdzie zorganizować wyjazd konferencyjny w tym mieście przekonaliśmy się podczas warsztatów i wycieczki studyjnej zorganizowanej przez urząd miasta Gdyni.
Czytaj więcej...
VAT-katastrofa na polskim rynku
Agenci turystyczni od lat niepotrzebnie odprowadzają VAT od prowizji za sprzedaż usług turystycznych realizowanych poza terenem UE. W grę wchodzą miliony złotych rocznie, które dzięki temu zostawały w budżecie touroperatorów. Wyjście na jaw tej sprawy może się odbić na całym rynku.
Czytaj więcej...
Misja Muzeum Gazownictwa
W paczkowskiej gazowni ostatni wózek koksu został ugaszony szampanem 15 lipca 1977 roku. Wtedy to, w Zakładzie Gazowniczym w Opolu narodził się pomysł, aby jedną z gazowni klasycznych przeznaczyć na skansen.
Czytaj więcej...
Muzea na Malcie
Wyspy Maltańskie można porównać do jednego wielkiego muzeum na świeżym powietrzu. Ich historia i przeszłość jest widoczna również i dziś.
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • VAT: co z korektą faktur?
  • Gdynia dla branży MICE
  • VAT-katastrofa na polskim rynku
  • Misja Muzeum Gazownictwa
  • Muzea na Malcie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

czwartek, 10 kwiecień 2014 21:42

Wieczór targowy oczami ekspertów

Napisane przez Redakcja
Parkiet podczas imprezy targowej Parkiet podczas imprezy targowej KW

Było ascetycznie, elitarnie i krótko. Tak, żeby wszyscy zdążyli się wyspać (trzeźwieć nie było potrzeby, bo nie było po czym) i następnego dnia już o świcie zameldować się na stoisku.

Jako redakcja o wieloletniej tradycji uczestnictwa w branżowych wydarzeniach, wielokrotnie byliśmy świadkami targowych imprez, hulanek i swawoli. Nie ma się co oszukiwać, ludzie turystyki kochają dobrą zabawę. Impreza na tegorocznych targach Lato pod wieloma względami przejdzie do historii. Można powiedzieć, że jako kamień milowy... Pytanie tylko, co wyznacza. Koniec pewnej epoki?

W zasadzie możemy stwierdzić, że impreza targowa była niezapomniana. Oznacza to dokładnie tyle, że po raz pierwszy zapamiętaliśmy z niej dokładnie wszystko. Choć, gdyby nie załączona na obrazku dokumentacja fotograficzna, nie bylibyśmy za bardzo pewni, czy zapamiętaliśmy dobrze. Po raz pierwszy bowiem grono imprezowiczów zostało tak dokładnie wyselekcjonowane. Właściwie impreza była jedynie dla wtajemniczonych (wiedziało o niej kilkadziesiąt osób, w tym szczęśliwcy z redakcji „WT"). Nie chcemy przez to powiedzieć, że dla nielicznych, nie! To byłoby krzywdzące. Powiedzmy to wprost: bawiliśmy się w elitarnym gronie. Jakichś 35 osób...

Co w sumie było bardzo pozytywne, gdyż nie zabrakło nikomu przestrzeni tanecznej. Ponieważ o imprezie i jej lokalizacji wiedzieli tylko wtajemniczeni, w ogóle nie istniało zagrożenie doznania nieprzyjemnego uczucia przeludnienia, czy przepełnienia sali „balowej"... Panowie śmielej prosili do tańca (nieliczne) zgromadzone tam panie, nie bojąc się, że w szalonym tanecznym piruecie podepczą kogoś czy potrącą. Jak widzicie na zdjęciu, sala była niczym z „tańca z gwiazdami": elegancko, wręcz ekskluzywnie pusta. Można było wykazać się pełnym kunsztem, ciesząc się nieograniczoną przestrzenią. Albo zagrać w berka, miejsca było dość i na to.

Zachowano również pełną kulturę. Zaporowe, nie, przepraszam, do elit skierowane ceny piwa sprawiły, że ci, którzy pragnęli rozrywki prymitywnej, szybko uciekli do centrum miasta. Gdzie z pewnością oddali się haniebnemu piciu na umór, na dodatek w tej samej cenie. Naiwni! Nie docenili unikalnej scenerii targów, gdzie warto zapłacić 6 zł za kufel piwa dla samej przyjemności przebywania na peryferiach stolicy. Śródmieście zostawmy hipsterom, prawdziwi mężczyźni wydają kasę w lokalach niszowych. A takim z pewnością na tę jedną noc stała się hala na Marsa.

Doceńmy, że zadbano o kulturę. Nie było strumieni wódki, prymitywnej zagrychy i zataczających się pijanych działaczy turystycznych. Było ascetycznie, elitarnie i krótko. Tak, żeby wszyscy zdążyli się wyspać (trzeźwieć nie było potrzeby, bo nie było po czym) i następnego dnia już o świcie zameldować się na stoisku. Utrzymajmy ten niewątpliwie pozytywny trend zabawy w dobrym tonie. Żadnej wódki. Żadnych tłumów. Żadnych tańców. Niech za rok nie będzie niczego.

Redakcja

Newsletter
Zapisz się na newsletter!

Wypełnij formularz - bądź na bieżąco

Codziennie aktualne informacje i fachowe wiadomości z branży turystycznej



Wypełnij formularz *Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych, podanych w niniejszym formularzu, w celu wysyłania mi newslettera. Zostałem poinformowany / zostałam poinformowana, że tak wyrażoną zgodę mogę wycofać w dowolnym momencie, a jej wycofanie jest równie łatwe, jak jej wyrażenie.

*Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail w celu otrzymywania wiadomości marketingowych. Zostałem poinformowany / zostałam poinformowana, że tak wyrażoną zgodę mogę wycofać w dowolnym momencie, a jej wycofanie jest równie łatwe, jak jej wyrażenie.