Turystyka wciąż bez wiceministra
Mimo deklaracji rządzących, jak ważną gałęzią gospodarki jest turystyka, do tej pory nie mianowano w Ministerstwie Rozwoju wiceministra odpowiedzialnego właśnie za turystykę.
Czytaj więcej...
Agenci zwiedzili hotele Red Sea
Do 2023 roku sieć hotelowa Red Sea, należąca do tej samej grupy kapitałowej co touroperator ETI, planuje podwoić liczbę miejsc noclegowych – z 16 tys. do 32 tys. Przyczynić ma się do tego ogromny, budowany obecnie kompleks w Sahl Hasheesh.
Czytaj więcej...
SITE Poland i Emirates o CSR
Śniadanie biznesowe zorganizowane przez SITE Poland we współpracy z liniami Emirates miało na celu przypomnieć o akcji charytatywnej na rzecz domu samotnej matki, a także zapoznać członków organizacji ze strategią odpowiedzialności za środowisko stosowaną przez przewoźnika. Przy okazji zaprezentowana została oferta EXPO 2020.
Czytaj więcej...
Madagaskar z promocją w Polsce
Czwarta największa wyspa świata i jednocześnie coraz bardziej popularny kierunek podróży Polaków zainteresował się turystycznym rynkiem Europy Środkowej. Warszawa znalazła się na trasie roadshow zorganizowanego przez Ministerstwo Turystyki i NTO Madagaskaru.
Czytaj więcej...
Coraz więcej Polaków wTajlandii
W 2018 roku Tajlandię odwiedziło 115 tysięcy turystów z Polski, o 14 proc. więcej niż w roku 2017. Od trzech lat dwucyfrowa dynamika przyjazdów z Polski to norma.
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Turystyka wciąż bez wiceministra
  • Agenci zwiedzili hotele Red Sea
  • SITE Poland i Emirates o CSR
  • Madagaskar z promocją w Polsce
  • Coraz więcej Polaków wTajlandii

Reklama

Reklama

Partner strategiczny

Reklama

czwartek, 10 kwiecień 2014 21:42

Wieczór targowy oczami ekspertów

Napisane przez Redakcja
Parkiet podczas imprezy targowej Parkiet podczas imprezy targowej KW

Było ascetycznie, elitarnie i krótko. Tak, żeby wszyscy zdążyli się wyspać (trzeźwieć nie było potrzeby, bo nie było po czym) i następnego dnia już o świcie zameldować się na stoisku.

Jako redakcja o wieloletniej tradycji uczestnictwa w branżowych wydarzeniach, wielokrotnie byliśmy świadkami targowych imprez, hulanek i swawoli. Nie ma się co oszukiwać, ludzie turystyki kochają dobrą zabawę. Impreza na tegorocznych targach Lato pod wieloma względami przejdzie do historii. Można powiedzieć, że jako kamień milowy... Pytanie tylko, co wyznacza. Koniec pewnej epoki?

W zasadzie możemy stwierdzić, że impreza targowa była niezapomniana. Oznacza to dokładnie tyle, że po raz pierwszy zapamiętaliśmy z niej dokładnie wszystko. Choć, gdyby nie załączona na obrazku dokumentacja fotograficzna, nie bylibyśmy za bardzo pewni, czy zapamiętaliśmy dobrze. Po raz pierwszy bowiem grono imprezowiczów zostało tak dokładnie wyselekcjonowane. Właściwie impreza była jedynie dla wtajemniczonych (wiedziało o niej kilkadziesiąt osób, w tym szczęśliwcy z redakcji „WT"). Nie chcemy przez to powiedzieć, że dla nielicznych, nie! To byłoby krzywdzące. Powiedzmy to wprost: bawiliśmy się w elitarnym gronie. Jakichś 35 osób...

Co w sumie było bardzo pozytywne, gdyż nie zabrakło nikomu przestrzeni tanecznej. Ponieważ o imprezie i jej lokalizacji wiedzieli tylko wtajemniczeni, w ogóle nie istniało zagrożenie doznania nieprzyjemnego uczucia przeludnienia, czy przepełnienia sali „balowej"... Panowie śmielej prosili do tańca (nieliczne) zgromadzone tam panie, nie bojąc się, że w szalonym tanecznym piruecie podepczą kogoś czy potrącą. Jak widzicie na zdjęciu, sala była niczym z „tańca z gwiazdami": elegancko, wręcz ekskluzywnie pusta. Można było wykazać się pełnym kunsztem, ciesząc się nieograniczoną przestrzenią. Albo zagrać w berka, miejsca było dość i na to.

Zachowano również pełną kulturę. Zaporowe, nie, przepraszam, do elit skierowane ceny piwa sprawiły, że ci, którzy pragnęli rozrywki prymitywnej, szybko uciekli do centrum miasta. Gdzie z pewnością oddali się haniebnemu piciu na umór, na dodatek w tej samej cenie. Naiwni! Nie docenili unikalnej scenerii targów, gdzie warto zapłacić 6 zł za kufel piwa dla samej przyjemności przebywania na peryferiach stolicy. Śródmieście zostawmy hipsterom, prawdziwi mężczyźni wydają kasę w lokalach niszowych. A takim z pewnością na tę jedną noc stała się hala na Marsa.

Doceńmy, że zadbano o kulturę. Nie było strumieni wódki, prymitywnej zagrychy i zataczających się pijanych działaczy turystycznych. Było ascetycznie, elitarnie i krótko. Tak, żeby wszyscy zdążyli się wyspać (trzeźwieć nie było potrzeby, bo nie było po czym) i następnego dnia już o świcie zameldować się na stoisku. Utrzymajmy ten niewątpliwie pozytywny trend zabawy w dobrym tonie. Żadnej wódki. Żadnych tłumów. Żadnych tańców. Niech za rok nie będzie niczego.

Redakcja