Kto szefem ZOPOT w Rzymie?
Po raz drugi z rzędu konkurs na stanowisko dyrektora Zagranicznego Ośrodka POT w Rzymie pozostanie bez rozstrzygnięcia. Rozpisane zostanie kolejne postępowanie konkursowe.
Czytaj więcej...
W Świdnicy o produkcie sieciowym
Świdnica chce być dalej miejscem ważnych wydarzeń dla branży turystycznej – pod marką Kongresu Turystyki polskiej miasto zorganizowało kolejną konferencję, tym razem poświęconą produktom sieciowym w turystyce w czasach „experience economy”.
Czytaj więcej...
Nowi partnerzy "Kadrów z Polski"
Do grona partnerów konkursu filmowego „Kadry z Polski” dołączył warszawski hotel Gordon, a kolejnym patronem medialnym został portal Nocowanie.pl. Kapituła wybierać będzie najlepsze filmy promocyjne, zgłaszane w dwóch kategoriach. Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród nastąpi podczas IV Forum Promocji Turystycznej, 24 października w Warszawie.
Czytaj więcej...
Smakowite muzea z pianką
Od 1994 roku w Niemczech 25 kwietnia jest obchodzony Dzień Piwa Niemieckiego. To świadczy o potędze tego trunku u naszych sąsiadów. O historii niemieckiego piwa możemy się najwięcej dowiedzieć w muzeach piwa.
Czytaj więcej...
Za tydzień Forum Promocji
Już za 7 dni, 24 października w Hotelu Polonia Palace w Warszawie odbędzie IV Forum Promocji Turystycznej. Swoimi doświadczeniami podzieli się 22 ekspertów od promocji turystycznej.
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Kto szefem ZOPOT w Rzymie?
  • W Świdnicy o produkcie sieciowym
  • Nowi partnerzy "Kadrów z Polski"
  • Smakowite muzea z pianką
  • Za tydzień Forum Promocji

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

czwartek, 10 kwiecień 2014 21:42

Wieczór targowy oczami ekspertów

Napisane przez Redakcja
Parkiet podczas imprezy targowej Parkiet podczas imprezy targowej KW

Było ascetycznie, elitarnie i krótko. Tak, żeby wszyscy zdążyli się wyspać (trzeźwieć nie było potrzeby, bo nie było po czym) i następnego dnia już o świcie zameldować się na stoisku.

Jako redakcja o wieloletniej tradycji uczestnictwa w branżowych wydarzeniach, wielokrotnie byliśmy świadkami targowych imprez, hulanek i swawoli. Nie ma się co oszukiwać, ludzie turystyki kochają dobrą zabawę. Impreza na tegorocznych targach Lato pod wieloma względami przejdzie do historii. Można powiedzieć, że jako kamień milowy... Pytanie tylko, co wyznacza. Koniec pewnej epoki?

W zasadzie możemy stwierdzić, że impreza targowa była niezapomniana. Oznacza to dokładnie tyle, że po raz pierwszy zapamiętaliśmy z niej dokładnie wszystko. Choć, gdyby nie załączona na obrazku dokumentacja fotograficzna, nie bylibyśmy za bardzo pewni, czy zapamiętaliśmy dobrze. Po raz pierwszy bowiem grono imprezowiczów zostało tak dokładnie wyselekcjonowane. Właściwie impreza była jedynie dla wtajemniczonych (wiedziało o niej kilkadziesiąt osób, w tym szczęśliwcy z redakcji „WT"). Nie chcemy przez to powiedzieć, że dla nielicznych, nie! To byłoby krzywdzące. Powiedzmy to wprost: bawiliśmy się w elitarnym gronie. Jakichś 35 osób...

Co w sumie było bardzo pozytywne, gdyż nie zabrakło nikomu przestrzeni tanecznej. Ponieważ o imprezie i jej lokalizacji wiedzieli tylko wtajemniczeni, w ogóle nie istniało zagrożenie doznania nieprzyjemnego uczucia przeludnienia, czy przepełnienia sali „balowej"... Panowie śmielej prosili do tańca (nieliczne) zgromadzone tam panie, nie bojąc się, że w szalonym tanecznym piruecie podepczą kogoś czy potrącą. Jak widzicie na zdjęciu, sala była niczym z „tańca z gwiazdami": elegancko, wręcz ekskluzywnie pusta. Można było wykazać się pełnym kunsztem, ciesząc się nieograniczoną przestrzenią. Albo zagrać w berka, miejsca było dość i na to.

Zachowano również pełną kulturę. Zaporowe, nie, przepraszam, do elit skierowane ceny piwa sprawiły, że ci, którzy pragnęli rozrywki prymitywnej, szybko uciekli do centrum miasta. Gdzie z pewnością oddali się haniebnemu piciu na umór, na dodatek w tej samej cenie. Naiwni! Nie docenili unikalnej scenerii targów, gdzie warto zapłacić 6 zł za kufel piwa dla samej przyjemności przebywania na peryferiach stolicy. Śródmieście zostawmy hipsterom, prawdziwi mężczyźni wydają kasę w lokalach niszowych. A takim z pewnością na tę jedną noc stała się hala na Marsa.

Doceńmy, że zadbano o kulturę. Nie było strumieni wódki, prymitywnej zagrychy i zataczających się pijanych działaczy turystycznych. Było ascetycznie, elitarnie i krótko. Tak, żeby wszyscy zdążyli się wyspać (trzeźwieć nie było potrzeby, bo nie było po czym) i następnego dnia już o świcie zameldować się na stoisku. Utrzymajmy ten niewątpliwie pozytywny trend zabawy w dobrym tonie. Żadnej wódki. Żadnych tłumów. Żadnych tańców. Niech za rok nie będzie niczego.

Redakcja

Newsletter
Zapisz się na newsletter!

Wypełnij formularz - bądź na bieżąco

Codziennie aktualne informacje i fachowe wiadomości z branży turystycznej



Wypełnij formularz *Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych, podanych w niniejszym formularzu, w celu wysyłania mi newslettera. Zostałem poinformowany / zostałam poinformowana, że tak wyrażoną zgodę mogę wycofać w dowolnym momencie, a jej wycofanie jest równie łatwe, jak jej wyrażenie.

*Wyrażam zgodę na przetwarzanie mojego adresu e-mail w celu otrzymywania wiadomości marketingowych. Zostałem poinformowany / zostałam poinformowana, że tak wyrażoną zgodę mogę wycofać w dowolnym momencie, a jej wycofanie jest równie łatwe, jak jej wyrażenie.