Koniec dublowania składki na TFG
MM Sprzedaż imprez turystycznych drugiemu touroperatorowi w celu dalszej odsprzedaży nie będzie podlegała przepisom nowej ustawy. Według interpretacji PIT, składkę na TFG będzie musiał płacić tylko ten organizator, który podpisze umowę z klientem.
Czytaj więcej...
LOT nie chce być PUN PUT-em
Ustawa o imprezach turystycznych jest na tyle uciążliwa, że wielu przedsiębiorców rozważa wprowadzenie korekt w swojej działalności biznesowej, tak aby nie podlegać nowemu prawu.
Czytaj więcej...
O co chodzi w akcji "za pół ceny"
Zbliżają się dziesiąta rocznica pierwszej akcji „Poznań za pół ceny”. O tym, jak się rozwinęła, co dała miastu i jak jest kopiowana przez innych rozmawiamy z jej twórcą, Janem Mazurczakiem.
Czytaj więcej...
Smaki Europy we Wrocławiu
archiwum UM Wrocław Słoneczna pogoda, wakacje na horyzoncie i wiosna w pełni – to najlepszy czas na imprezy plenerowe. A mało która może konkurować z „Europą na widelcu” – festiwalem, który rozpocznie się wkrótce we Wrocławiu.
Czytaj więcej...
Sri Lanka liczy na Polaków
MM Polska jest dla Sri Lanki dość szybko rosnącym rynkiem turystyki przyjazdowej. W Warszawie po raz drugi zagościł roadshow zorganizowany przez Organizację Turystyczną Sri Lanki.
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Koniec dublowania składki na TFG
  • LOT nie chce być PUN PUT-em
  • O co chodzi w akcji "za pół ceny"
  • Smaki Europy we Wrocławiu
  • Sri Lanka liczy na Polaków

Reklama

Reklama

czwartek, 26 listopad 2015 01:28

Kuźniar przestraszył się dyskusji z branżą

Napisane przez AG
Kuźniar przestraszył się dyskusji z branżą AG

Wystąpienie Jarosława Kuźniara miało być pierwszym na IV Forum Agentów Biur Podróży zorganizowanym przez dwutygodnik Wiadomości Turystyczne. Jednak prezenter jednej ze stacji i jednocześnie właściciel biura podróży w ostatniej chwili odwołał swoje przybycie na spotkanie. Przysłał w swoim zastępstwie kolegę redakcyjnego a sam nagrał wideo-wystąpienie.

A w nim zawarł zupełnie odrębne zdania od tych, które on i jego stacja telewizyjna prezentowała przez cały sezon letni. Przypomnijmy, że wraz z kolegami atakowali oni biura turystyczne wysyłające klientów do Tunezji, oskarżali o nieodpowiedzialność, ustawili się w rzędzie mediów od święta interesujących się turystyką i szukających jedynie taniej sensacji i skandalu. Robiących dramat z kilkugodzinnego przestoju samolotu za granicą spowodowanego na przykład awarią lub budujących tezy na podstawie wyssanych z palca przesłanek i nie potwierdzonych u innych źródeł informacji.

Tymczasem z ekranu, Kuźniar powiedział m.in: "Ja mam do stracenia więcej niż właściciel biura. Mam do stracenia dwie rzeczy: moje biuro i moją markę Jarosław Kuźniar - facet z mediów." Przekonywał tym samym, zę wbrew temu co mówią zawistnicy, nie ma łatwiej z powodu pracy w popularnej telewizji i z powodu de facto darmowej reklamy.

Mówił również o konieczności współpracy mediów z biurami podróży, dowodząc, że klienci, w razie kłopotów z tymi ostatnimi, od razu dzwonią do telewizji, radia, piszą na portalach społecznościowych a media tylko zajmują się ciekawym tematem. Przekonywał, że media muszą jak najwięcej wiedzieć od biur, by dobrze informować klienta: "Żeby w świat wychodziła opinia pozytywna." Współpraca z mediami jest konieczna, ważne jest żebyśmy "wsłuchali się w siebie."

Wyraźnie przestraszył się, że uczestnicy spotkania lub obecni na nim dziennikarze branżowi zadadzą mu klika niewygodnych pytań dotyczących jego tegorocznych zachowań, wypowiedzianych opinii. Choćby tę o Tunezji, w które powiedział, że oprócz plaż nie w niej nic (patrz: Kuźniar - Tunezja to tylko plaża). Lub może tę o tanim podróżowaniu dla pisma "Grazia": "Do Kanady i USA nie braliśmy żadnych gadżetów. Pojechaliśmy do Walmartu, kupiliśmy wszystko, co było nam potrzebne, a pod koniec podróży wszystko oddaliśmy, mówiąc, że nam nie pasowało."

Łukasz Kijek, zastępujący swego kolegę w prelekcji o tytule: "Media i turystyka - nieporozumienia i błędy w komunikacji", wygłosił kilka banałów, które równie dobrze mógłby wypowiedzieć na spotkaniu z dilerami samochodowymi lub restauratorami.

Oto kilka wybranych zdań:
Media i branżę turystyczną łączy to, że obie strony dostarczają ludziom rozrywki i przyjemności.
Gdy dziennikarz chce zrobić program z obozu lub kolonii, należy się na to zgodzić, ale jednocześnie zapytać czego dziennikarz oczekuje i ewentualnie nie na wszystko się zgadzać.
W wolnym czasie (sic!) ludzie z biur podróży powinni przychodzić do stacji telewizyjnych i tłumaczyć widzom najpotrzebniejsze problemy: jak i gdzie wymieniać waluty, jak przygotować się do wyjazdu, tak, jak robię to niektórzy podróżnicy. Branża powinna korzystać z takiej możliwości.
Brakuje mi komunikacji ze strony branży, dobrych informacji.
Branża powinna opracować standardowe wypowiedzi, co w jakiej sytuacji powiedzieć.

Pytany przez osobę z sali, czemu jego stacja szuka sensacji nawet w najdrobniejszych sytuacjach (wspomniany, niezawiniony przez biuro postój samolotu) i na czyje zaplecze, odpowiedział wzbudzając uśmiechy na sali: "Nikt nam nie daje wytycznych a każdą informację sprawdzamy u kilku wiarygodnych źródeł".
Niestety, organizatorzy nie przewidzieli więcej czasu na dyskusję z tym prelegentem. Jeszcze tylko prezes PIT, Paweł Niewiadomski zdążył wytknąć prelegentowi, że komunikatów i informacji ze strony choćby jego Izby nie brakuje (tu zaprosił do skorzystania ze statystyk cytatów z tychże w mediach), tyle, że media na ogól z nich rzadko korzystają.