Co ma piernik do turystyki?
Jednym z gości III Forum Promocji Turystycznej będzie Andrzej Olszewski, twórca Żywego Muzeum Piernika. Opowie o tym, jak stworzyć produkt, który sam w sobie stanowi promocję dla miasta.
Czytaj więcej...
Promocja turystyki - co poszło źle
Trudno dziś uwierzyć w to, że na początku wieku na naszych rozwiązaniach w zarządzaniu promocją turystyczną wzorowały się inne kraje. Co poszło nie tak - dowiemy się na III Forum Promocji Turystycznej
Czytaj więcej...
Wiceprezydent Wrocławia na Forum
Magdalena Piasecka, wiceprezydent Wrocławia będzie gościem III Forum Promocji Turystycznej, które odbędzie 19 kwietnia we Wrocławiu.
Czytaj więcej...
Warszawa czarterem z Radomia
Prezes PPL powiedział, że Lotnisko w Radomiu rekomendowane jako komplementarne dla Lotniska Chopina – podała PAP.
Czytaj więcej...
Naprawa zarządzania promocją
archiwum prywatne Ile wiemy o tym, na czym polega system zarządzania promocją turystyczną? Jakich reform oczekuje środowisko? I jak wyglądają propozycje zmian, opracowane przez Wojciecha Fedyka?
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Co ma piernik do turystyki?
  • Promocja turystyki - co poszło źle
  • Wiceprezydent Wrocławia na Forum
  • Warszawa czarterem z Radomia
  • Naprawa zarządzania promocją

Reklama

Reklama

czwartek, 24 październik 2013 15:45

Modlin na zakręcie-sukces czy plajta?

Napisane przez Krzysztof Koprowski "Gazeta Transportowa"

Służby PR-owskie lotniska w Modlinie czynią co mogą, by porażkę przekuć w sukces. Oto rozesłały komunikat, że od 30 IX 2013 r., czyli od ponownego uruchomienia portu lotniczego dla dużych samolotów pasażerskich, do 23 października, obsłużył on 100,1 tys. pasażerów oraz 718 startów i lądowań.

W Modlinie szykują się już na przyjęcie milionowego pasażera, bowiem dotychczas (od początku działania portu, tj. od 15 VII 2012 r.) lotnisko obsłużyło 963,7 tys. osób. Z kolei Ryanair ogłosił, że 2 IV 2014 r. przybędzie nowe połączenie z Mazowsza do Shannon w Irlandii, a od sezonu letniego loty do Alicante i Salonik. I na tym kończą się chyba dobre wiadomości.
Z drugiej strony bowiem, Wizz Air nie zamierza wrócić do Modlina, a jego szef Jozsef Varadi powiedział bez ogródek: Do lotniska w Modlinie nadal trudno jest dojechać, a ten dojazd wcale nie jest tani, co znacznie podwyższa koszty podróży.(...) Jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie koszty, Modlin jest droższy.
We wrześniu, kiedy Modlin wznawiał działalność, Varadi na konferencji prasowej wymienił aż 5 powodów, dla których jego niskokosztowy, węgierski Wizz Air nie chciał wrócić z Okęcie do Modlina. Stanowiło to duży cios dla modlińskiego portu lotniczego.
Po pierwsze – warunki pogodowe (szczególnie niekorzystne wiosną i jesienią; kwestionują to przedstawiciele Modlina). Po drugie – nie ma systemu ILS, z powodu którego Wizz Air musiał podobno odwołać aż 160 lotów (system już działa; władze lotniska podkreślają jednak, że umowa o współpracy z Wizz Airem nie zawierała żadnego zapisu nt. ILS). Po trzecie – ULC zamknął lotnisko w grudniu 2012 r. z powodu usterek w budowie pasa startowego. Po czwarte – po ponownym otwarciu Modlina (3 lipca – na okres 1 roku), Wizz Air przebadał preferencje pasażerów i załóg samolotów; ponad 70% pasażerów i 100% załóg było niezadowolonych z Modlina.
Po piąte – brak odszkodowania za poniesione straty oraz jakichkolwiek rozsądnych propozycji na ten temat (przewoźnik żąda 11 mln zł tylko z tytułu konieczności przekierowań samolotów). Lotnisko uznaje za „bezzasadne jakiekolwiek roszczenia odszkodowawcze linii lotniczych". Zarząd spółki uważa też, że 17 lipca linia Wizz Air potwierdziła tylko, że zerwała umowę handlową z lotniskiem, która została podpisana w 2012 r. i miała obowiązywać 5 lat.
To nie koniec – krążą pogłoski o wielomilionowych roszczeniach (odszkodowaniu) również Ryanaira wobec Modlina, znacznie ponoć wyższych niż te, które wysunął Wizz Air. Lotnisko gotowe jest do poważnych ustępstw, bo postawione zostało pod ścianą. Świadczył o tym komunikat, wydany 23 lipca, tj. po ostatniej decyzji Ryanaira – zarząd Modlina zaproponował przewoźnikowi zniżki, które spowodowałyby oszczędności rzędu 65% w stosunku do opłat na Lotnisku Chopina.
Cięcie stawek to jeden z niewielu ruchów, jakie mogą wykonać władze tego lotniska. Za każdego odprawionego w Modlinie pasażera port pobiera 22 zł – o połowę mniej niż przed zeszłoroczną awarią pasa startowego (w Polsce niższe opłaty są jedynie w Zielonej Górze i Katowicach-Pyrzowicach). Obniżanie stawek jest normalną praktyką w Europie, ale pamiętajmy, że Modlin nie działał przez 9 miesięcy i tracił wówczas 100 tys. zł dziennie. Tymczasem lotnisko ma nie tylko spłacić zaciągnięte na budowę kredyty, ale także zacząć przynosić zyski.
Na razie z niemal wszystkim jest mu pod górkę: redukuje personel (o 1/10), poszukuje dodatkowych źródeł przychodów, a w najbliższych dniach zamierza złożyć pozew przeciwko Erbudowi, wykonawcy feralnego pasa startowego. Nie może też liczyć na pomoc Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego, którego skarbnik jest szefem rady nadzorczej portu. Kasa Mazowsza świeci bowiem pustkami.
Byłoby wielką szkodą dla Warszawy i Mazowsza, gdyby lotnisko „splajtowało". Jest bardzo potrzebne, choć nie do końca wiadomo, jak model biznesowy byłby w tym wypadku najkorzystniejszy. Jego atrakcyjność z pewnością by wzrosła, gdyby na stałe zaczął działać ILS (kolejne jego odmiany) oraz gdyby doprowadzono tory kolejowe pod sam terminal (nie musi to być tunel). Mam nadzieję, że nie skończy się na planach urządzenia na lotnisku dużego ośrodka szkolenia... kierowców ciężarówek.