Koniec dublowania składki na TFG
MM Sprzedaż imprez turystycznych drugiemu touroperatorowi w celu dalszej odsprzedaży nie będzie podlegała przepisom nowej ustawy. Według interpretacji PIT, składkę na TFG będzie musiał płacić tylko ten organizator, który podpisze umowę z klientem.
Czytaj więcej...
LOT nie chce być PUN PUT-em
Ustawa o imprezach turystycznych jest na tyle uciążliwa, że wielu przedsiębiorców rozważa wprowadzenie korekt w swojej działalności biznesowej, tak aby nie podlegać nowemu prawu.
Czytaj więcej...
O co chodzi w akcji "za pół ceny"
Zbliżają się dziesiąta rocznica pierwszej akcji „Poznań za pół ceny”. O tym, jak się rozwinęła, co dała miastu i jak jest kopiowana przez innych rozmawiamy z jej twórcą, Janem Mazurczakiem.
Czytaj więcej...
Smaki Europy we Wrocławiu
archiwum UM Wrocław Słoneczna pogoda, wakacje na horyzoncie i wiosna w pełni – to najlepszy czas na imprezy plenerowe. A mało która może konkurować z „Europą na widelcu” – festiwalem, który rozpocznie się wkrótce we Wrocławiu.
Czytaj więcej...
Sri Lanka liczy na Polaków
MM Polska jest dla Sri Lanki dość szybko rosnącym rynkiem turystyki przyjazdowej. W Warszawie po raz drugi zagościł roadshow zorganizowany przez Organizację Turystyczną Sri Lanki.
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Koniec dublowania składki na TFG
  • LOT nie chce być PUN PUT-em
  • O co chodzi w akcji "za pół ceny"
  • Smaki Europy we Wrocławiu
  • Sri Lanka liczy na Polaków

Reklama

Reklama

niedziela, 22 marzec 2015 17:56

Turystyka według TVN

Napisane przez Marzena Zarzycka
Turystyka według TVN Getty images

Polscy touroperatorzy, do cna przesiąknięci duchem zwierzęcego kapitalizmu, wysłali turystów na pewną śmierć, mimo że MSZ biło na alarm i głosiło czerwonymi, dużymi, niemożliwymi do przegapienia literami: „NIE JEDŹ DO TUNEZJI". Taką tezę próbują od kilku dni przeforsować redaktorzy TVN.

Dobrze, że niektórzy spośród nich świecą nam przykładem i pokazują, jak organizować zagraniczne podróże w sposób prawdziwie profesjonalny. Ucz, się, turystyczna branżo, o wypoczynku ekonomicznym, prostym i przyjemnym, od redaktora Jarosława Kuźniara.

Od lat w mediach głównego nurtu funkcjonuje ten sam mechanizm, uruchamiany, gdy wydarzy się jakakolwiek tragedia. Relacje na żywo, wypowiedzi ekspertów, a następnie niezwykle subtelne poszukiwanie kozła ofiarnego. Ktoś z pewnością zaniedbał, nie zareagował, mógł uprzedzić i przewidzieć. Schemat ten sprawdza się w zasadzie w wypadku każdego newsa, którego treścią jest zdarzenie nagłe, tragiczne w skutkach.

Jeszcze kilka dni temu zastanawiało mnie, czemu telewizja TVN próbuje za wszelką cenę „zwalić" winę za śmierć polskich turystów w Tunezji na polskich touroperatorów, będąc głuchą na argumenty o tym, że to co MSZ nazywa „systemem ostrzeżeń dla podróżnych" jest jedną wielką zabałaganioną kpiną. No i oświeciło mnie. Zwalczają po prostu konkurencję w imieniu swojego redakcyjnego kolegi Jarosława Kuźniara, współwłaściciela biura działającego pod marką goforworld.com

Zapomnijcie o czarterach do Tunezji i Egiptu, hotelach na gwarancji, ofercie katalogowej w przystępnej dla polskiego klienta cenie – to dobre dla podróżujących z reklamówką z Biedronki prostych ludzi, koniecznie zaopatrzonych w kanapki z jajkiem, tak niemiłe wrażliwemu powonieniu TVN-owej gwiazdy. Prawdziwą elitarną turystyką są niszowe wyjazdy na Islandię za 7900 zł bez wyżywienia, albo prawdziwa męska przygoda, czyli podróż koleją transsyberyjską, podczas której trzeba zmierzyć się z własnymi słabościami oraz hejtem na Twitterze.

Jarosław Kuźniar może polską branżę sporo nauczyć, zarówno jeśli chodzi o kulturę podróżowania, jak i profesjonalizm w przygotowaniu pobytu za granicą:

„Zachęcamy do schodzenia z tych najpopularniejszych turystycznych szlaków i odkrywania nowych miejsc, lokalnych zwyczajów, historii i kultury inaczej niż proponują to przewodniki. Chcemy, by uczestnicy tych podróży mogli się czegoś nauczyć, zobaczyć coś wyjątkowego i by wracali z nich bogatsi o kolejne doświadczenia." – zachęca do korzystania z oferty swojego biura Kuźniar.

O tym, do jakiego stopnia stwierdzenie to zgodne jest z prawdą, przekonaliśmy się, gdy pan redaktor udzielił wywiadu magazynowi „Grazia." Zdradził w nim kulisy swoich podróżniczych sukcesów, oraz powiedział więcej o doświadczeniach, w jakie wzbogacimy się wybierając się z nim w podróż:

„Na podróż z dzieckiem wcale nie jest trudno się spakować, nie trzeba brać wanienek, krzesełek i bóg wie, czego jeszcze. Fotelik samochodowy? Nie ma sensu. Do Kanady i USA nie braliśmy żadnych gadżetów. Pojechaliśmy do Walmartu, kupiliśmy wszystko, co było nam potrzebne, a pod koniec podróży wszystko oddaliśmy, mówiąc, że nam nie pasowało."

Szczyt kultury i profesjonalizmu Kuźniara wprawił internautów w zachwyt, dali mu zresztą obfity wyraz na Twitterze, twórczo przerabiając tę filozofię podróżowania i podpowiadając, jak można stosować ją w każdym obszarze codziennego życia. Zainteresowanych odsyłam do hashtagu #sekretyKuźniara.

Wobec tak zacnej, uczciwej i bezpośredniej postawy cała branża turystyczna powinna z pokorą pochylić głowy i posypać głowy popiołem. Zamiast, zaślepieni żądzą zysku, wysyłać turystów do Tunezji, do pięciogwiazdkowych hoteli i jeszcze żądać od nich opłacenia całej ceny wyjazdu, touroperatorzy mogą wszak wziąć przykład z kolegi „po fachu" i zorganizować im prawdziwie elitarny, bezpieczny i tani wyjazd. Zapłaci klient 7900 zł, bilet na Islandię ma zapewniony, przespać może się zapewne na lotnisku, a wykarmić w opiece społecznej, bo za darmo. Bagażu nie potrzebuje, bo wszystko wypożyczyć może sobie w Bónusie. Dobrze, że mamy TVN, bo gdzie indziej nauczylibyśmy się profesjonalnego podejścia do wypoczynku.