Nowy trend w turystyce. Coraz więcej Polaków ucieka na wakacje tam, gdzie nie ma zasięgu

fot. Jared Rice/ Unsplash

Brak zasięgu coraz częściej przestaje być problemem, a staje się jednym z powodów wyboru miejsca na wakacje. Polacy chcą odpocząć od pracy, internetu i nieustannych powiadomień, a jednym z najszybciej rosnących trendów jest deadzone travel – wynika z danych platformy Slowhop.

Jeszcze kilka lat temu brak internetu w hotelu lub domku letniskowym był dla wielu turystów powodem do narzekań. Dziś coraz częściej staje się ich świadomym wyborem. Zagraniczne media turystyczne określają ten trend mianem deadzoning lub deadzone travel. Chodzi o podróżowanie do miejsc pozbawionych zasięgu, dostępu do internetu i innych cyfrowych rozpraszaczy.

Coraz trudniej odciąć się od pracy

Rosnąca popularność wyjazdów bez zasięgu nie jest przypadkowa. Potwierdzają to badania pokazujące, jak trudno wielu osobom całkowicie odciąć się od obowiązków zawodowych podczas urlopu. Z raportu HRK „Regeneracja czy tryb czuwania? Urlopy specjalistów i managerów w 2026 roku”, przeprowadzonego w maju 2026 roku wśród 276 specjalistów i menedżerów wynika, że 25 proc. respondentów planuje podczas wyjazdu regularnie sprawdzać służbową pocztę i telefon. Co więcej, niemal jedna trzecia z tej grupy zamierza robić to codziennie.

Na tym jednak nie koniec. Blisko połowa badanych przyznaje, że jeszcze przed zakończeniem wakacji zaczyna przygotowywać się do powrotu do pracy. Sam wyjazd również nie zawsze oznacza relaks. Aż 20 proc. respondentów deklaruje, że zbliżający się urlop wywołuje u nich stres, a osoby odczuwające takie napięcie znacznie częściej pozostają w kontakcie z pracodawcą również podczas wypoczynku.

Podobne wnioski płyną z badania Devire. Co czwarty respondent przyznaje, że kontakt podczas urlopu inicjują przełożeni lub współpracownicy, mimo że wiedzą o jego nieobecności. Kolejne 29 proc. odpowiada na wiadomości, jeśli uzna sprawę za pilną, a 14,5 proc. reaguje na służbowe telefony i e-maile niezależnie od tego, że przebywa na wakacjach.

Badanie pokazuje również, że dopiero podczas urlopu wielu pracowników uświadamia sobie skalę przemęczenia. Aż 23,3 proc. respondentów przyznaje, że dopiero wtedy zauważa, jak bardzo jest przeciążonych obowiązkami zawodowymi, a niemal co piąty (19,8 proc.) dochodzi do wniosku, że praca zajmuje zbyt dużą część jego życia prywatnego.

Chcemy cyfrowego detoksu

Potrzebę odcięcia się od codziennych obowiązków potwierdzają również badania dotyczące korzystania z internetu podczas wakacji. Z badania On Board Think Kong przeprowadzonego przez SW Research w czerwcu 2025 roku na próbie 816 dorosłych Polaków wynika, że 72 proc. respondentów deklaruje ograniczenie korzystania z internetu i mediów społecznościowych podczas wyjazdu. Jednocześnie 21 proc. decyduje się na niemal całkowite odłączenie od sieci, a 44 proc. uważa, że urlop bez dostępu do internetu byłby po prostu lepszym wypoczynkiem.

„Wiele osób nie potrafi podczas wakacji naprawdę się wyłączyć. Zamiast skupić się na zwiedzaniu, czytaniu książki czy spokojnym posiłku, wciąż zerkają oni w ekran telefonu. W obiektach slow, które znajdują się w bazie Slowhopa, sejfy na telefony należą do rzadkości, ale nie brakuje miejsc położonych tam, gdzie nie ma zasięgu, internetu ani telewizora. Jeszcze dziesięć lat temu było to nie do pomyślenia, a dziś goście świadomie szukają właśnie takich miejsc. W pierwszych dniach pobytu, odłączeni od świata, często czują się nieswojo . Z czasem jednak przyzwyczajają się do spokoju, a taki sposób wypoczynku na stałe wpisuje się w ich styl podróżowania” – mówi Aleksandra Klonowska-Szałek, współtwórczyni platformy Slowhop.

Wyniki tych kilku badań prowadzą do podobnego wniosku. Choć wielu osobom trudno całkowicie odciąć się od pracy, coraz więcej z nich świadomie szuka miejsc, które ułatwiają cyfrowy detoks. W tym kontekście wybór miejsca, w którym telefon po prostu traci zasięg, przestaje być jedynie turystyczną ciekawostką. Dla wielu osób staje się skutecznym sposobem na postawienie wyraźnej granicy między pracą a wypoczynkiem.

Za ciszę turyści są gotowi zapłacić więcej

Potrzebę wyciszenia potwierdzają również wyniki raportu „Polacy na wakacjach 2026″ Instytutu Badań Pollster. Dla większości respondentów urlop nie oznacza dziś intensywnego zwiedzania, ale jest czasem na odpoczynek i regenerację. Najczęściej wybieranymi formami spędzania wolnego czasu są spacery (72 proc.), pobyt nad wodą i powolne zwiedzanie (po 60 proc.) oraz czas z rodziną (57 proc.). Wyczynowy sport wskazało zaledwie 13 proc. badanych. Autorzy raportu podsumowują te wyniki jednym wnioskiem – wakacje stają się przestrzenią wytchnienia i momentem odłączenia od codziennego trybu ciągłej gotowości.

Zmieniające się preferencje turystów coraz wyraźniej dostrzega również branża noclegowa. Rosnącą popularnością cieszą się obiekty oferujące przede wszystkim spokój, prywatność i bliskość natury. Z danych platformy Slowhop wynika, że spośród ponad 2200 miejsc dostępnych w serwisie, 195 gwarantuje brak bliskiego sąsiedztwa. Ponad 60 proc. oferty stanowią natomiast domy i domki, które z natury sprzyjają wyciszeniu. Zainteresowanie takim wypoczynkiem systematycznie rośnie – liczba rezerwacji na platformie zwiększyła się w ciągu roku o 20 proc.

„Dużym powodzeniem cieszą się też domki z prywatną linią brzegową. Goście są w stanie zapłacić więcej za duży dom z własnym dojściem do wody, zamiast gminnej plaży pełnej ludzi, głośnego śmiechu a czasem nawet muzyki z głośnika. Do tego świetnie wykończone wnętrza, sauna, balia, oddalenie od sąsiadów i cisza, która jest na wagę złota” – mówi Aleksandra Klonowska-Szałek, współtwórczyni platformy Slowhop.