Agenci Rejsclubu w tarapatach
Upadek biura Rejsclub ma fatalne konsekwencje dla niektórych agentów, którzy odsprzedawali jego produkty klientom korporacyjnym.
Czytaj więcej...
Antypromocyjny sPOT
Oświadczenie Premiera Mateusza Morawieckiego na temat obozów śmierci z czasów II wojny światowej zostało zamieszczone na głównej stronie Polskiej Organizacji Turystycznej i na stronach większości ZOPOT-ów. Wywołało to sprzeciw przedstawicielki środowiska naukowego.
Czytaj więcej...
Prezydent Wrocławia patronem Forum Promocji
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia objął patronatem honorowym III Forum Promocji Turystycznej
Czytaj więcej...
Mołdawia - nieodkryty skarb
Mołdawia to nowa destynacja, której atrakcje turystyczne coraz częściej przyciągają uwagę turystów.
Czytaj więcej...
Joanna Jędrzejewska odchodzi
Joanna Jędrzejewska, dyrektor departamentu turystyki w Ministerstwie Sportu i Turystyki, po dwóch latach pracy odchodzi ze stanowiska.
Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Agenci Rejsclubu w tarapatach
  • Antypromocyjny sPOT
  • Prezydent Wrocławia patronem Forum Promocji
  • Mołdawia - nieodkryty skarb
  • Joanna Jędrzejewska odchodzi

Reklama

Reklama

Reklama

czwartek, 11 sierpień 2016 10:53

Kajakowa “Wenecja” w Szprewaldzie

Napisane przez AG
Jedno ze skrzyżowań kanałów w Szprewaldzie Jedno ze skrzyżowań kanałów w Szprewaldzie AG

Liczący ponad 300 km labirynt kanałów wodnych znajduje się godzinę drogi samochodem od granicy z Polska. Szprewald to doskonałe miejsce na wypad weekendowy lub etap wyprawy przez Brandenburgię.

To doskonały region dla lubiących turystykę aktywną - tutejsze lasy przecinają setki tras rowerowych i szlaków dla pieszych. Zresztą jadąc po okolicy widać całe rodziny i grupki przyjaciół wędrujących, jeżdzących na rowerach lub pływających. Właśnie kajaki lub łodzi to najwspanialsza tutejsza propozycja.
Pływanie tutaj różni się od tego znanego nam na przykład z Krutynii czy Hańczy, w Szprewaldzie pływamy po wodnym labiryncie. Kanały i odnogi rzeczne co kilkaset metrów się krzyżują, zakręty często są pod kątem prostym.
Najwięcej wypożyczalni sprzętu pływającego (kajaków i canoe) znajduje się w Burgu, Lübbenau, ale kajak można wypożyczyć praktycznie w każdej miejscowości Szprewaldu. Duże grupy powinny jednak w wakacje i weekendy pamiętać o wcześniejszym zarezerwowaniu sprzętu.
Większość gości przyjeżdża tutaj na dzień, dwa. Wszyscy ruszają na wodę, na kajaki lub na łodzie. Przy przystaniach, do których przybijają łodzie, mamy możliwość zaparkowania samochodu, znajdują się tu toalety, mniejsze i większe bufety lub knajpki, sklepiki i stragany z pamiątkami. Możemy także popłynąć do słynnego wysokopiennego lasu olchowego w Górnym Szprewaldzie lub do lasów Dolnego Szprewaldu. Oczywiście, kajak daje większe możliwości wyboru, sami też decydujemy, gdzie przybijamy, w którym miejscu wychodzimy na brzeg.
Na kanałach co pewien czas napotykamy śluzy. Pokonujemy je na trzy sposoby: opłacając symbolicznie młodych ludzi obsługujących wrota, przeciągając kajaki po rolkach obok śluzy lub samemu obsługując śluzę. Dla wielu może to być jedyna okazja w życiu - wpłynąc do śluzy, zamknąć jedne wrota, poczekać na wpompowanie wody dośrodka, otworzyć drugie wrota.
W wypożyczalniach, oprócz sprzętu, otrzymujemy mapki terenu z zaznaczonymi i opisanymi nazwami kanałami. Całe szczęście, bo po kilkunastu minutach wiosłowania można się zgubić. Na szczęście na skrzyżowaniach kanałów, na drzewach wiszą tabliczki z nazwami poszczególnych odnóg.
W weekendy i słoneczne letnie dni płynąc kajakiem trzeba uważac na czesto spotykane duże łodzie z jednym wioślarzem popychającym i kierującym łodzią za pomocą długiego kija-wiosła. Wiezie na pokładzie kilkunastu, czasami więcej turystów, wygodnie siedzących na wyściełanych pluszem ławeczkach. Łodziami można pływać przez cały dzień a także wynajżc ja na wieczorny rejs z lampionami i degustacją wina i lokalnych produktów.
Warto popłynąc do Muzeum Szprewaldu w Lehde zobaczyć, jak wyglądała łódź szprewaldzka przed wiekami. Kiedyś kanały pokonywano na dłubankach zwanych (w języku Wendów) Plawnik lub Dubrownik (ta druga nazwa pochodzi od dębu, z którego to drzewa drążono łódź ogniem i siekierą). Dopiero przed 150 laty udoskonalono konstrukcję płaskodennej łodzi szprewaldzkiej, która przetrwała w niezmienionej postaci do dziś. Tył jest szerszy niż przód, zachowuje się określone proporcje między wysokością dziobu i steru a wysokością burt. Łodzią steruje się i popycha ją za pomocą czterometrowego kija z piórem wiosła na końcu. Drewniane łodzie szprewaldzkie wciąż wykonuje się ręcznie. Nie mogą mieć więcej niż 9,5 m długości i 1,9 m szerokości. Zaokrąglenie bocznych desek uzyskuje się przez naginanie ich nad otwartym ogniem przy ciągłym nawilżaniu drewna wodą. Łódź smaruje się smołą, a na koniec zanurza w wodzie. Dopiero w drugiej połowie ubiegłego roku zaczęto produkować łodzie ze stali i aluminium. Łodzie w Szprewaldzie mają swoje nazwy: małe to śmiertelnice, większe – rybackie, te do transportu dużych ciężarów to łodzie sążeniowe, a te służące do transportu bydła – łodzie wole.

W pobliżu muzeum znajduje się najwięcej w okolicy knajpek oferujących ciepłe i zimne przekąski oraz piwo Radeberger i ziołowe nalewki. Oczywiście do każdego dania podawane są słynne szprewaldzkie ogórki. W Szprewaldzie jest nawet Muzeum Ogórka. Ogórek jest symbolem Szprewaldu ((pamiętacie „Good bye, Lenin”?).
www.spreewald.de
www.luebbenau-spreewald.com
www.reiseland-brandenburg.de
www.spreewald-info.de