Neckermann otwiera sezon
Do Maso Corto we Włoszech przyjechało 200 klientów i agentów biura Neckermann Podróże. Wszyscy czekają na przyjazd Adama Małysza.
Czytaj więcej...
Zmiana rzecznika Rainbow
Obowiązki PR w Rainbow przejmie Emilia Bratkowska.
Czytaj więcej...
PIT chwilowo bez rzecznika
Z funkcji rzecznika prasowego Polskiej Izby Turystyki zrezygnowała Marzena Markowska
Czytaj więcej...
ETI: będziemy nr 1 w Polsce
Cel jest oczywisty, chcemy być największym touroperatorem w Polsce pod względem turystów wysyłanych do Egiptu
Czytaj więcej...
Dubaj romantycznie
Wskażemy Ci, gdzie warto oświadczyć się, wziąć ślub czy przeżyć niezapomniany miesiąc miodowy.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Neckermann otwiera sezon
  • Zmiana rzecznika Rainbow
  • PIT chwilowo bez rzecznika
  • ETI: będziemy nr 1 w Polsce
  • Dubaj romantycznie

Reklama

Reklama

Reklama

czwartek, 16 październik 2014 16:22

Warszawa „olewa“ zagranicznych dziennikarzy turystycznych

Napisane przez Adam Gąsior
Warszawa „olewa“ zagranicznych dziennikarzy turystycznych shutterstock

Nasza znajoma grecka dziennikarka, pracująca w „Traveldailynews", jednym z największych i najważniejszych portali turystycznych na świecie, napisała do nas prośbę o wytłumaczenie, dlaczego osoby odpowiedzialne za promocję turystyczną w Warszawie mają ją gdzieś.

Vicky Karantzavelou pisze m.in. „Ponad miesiąc temu wysłałam kilka pytań dotyczących promocji turystycznej Warszawy, na adres dostępny na stronie internetowej organizacji. Odpowiedzi chciałam wykorzystać w artykule o promocji stolicy Polski. Przez ponad dwa miesiące nie otrzymałam żadnej odpowiedzi, żadnej reakcji na mojego maila. Dlaczego? "

Dziennikarka nie mogła pojąć, dlaczego pracownikom biura nie zależy na promocji Warszawy. Przecież jej portal czyta 90 tysięcy ludzi na całym świecie. Też tego nie rozmumiemy. Ale staramy się zrozumieć.

Osoby odpowiedzialne za promocję Warszawy nic nie robią, więc dlaczego nagle miałyby odpowiadac na maila jakiejś tam dziennikarki i to zagranicznej. Przecież, jak się nie odpowie, jest niewielka szansa, że zadzwoni z awanturą lub pretensjami. Jeśli zaś się odpowie, to pojawi się artykuł i może zrobić się szum. A tak jest spokój.

Warszawa nie ma szczęścia do osób zajmujących się jej promocją. Tak było, gdy istniało biuro promocji turystycznej, kierowane przez niesławną Katarzynę Ratajczyk (odpowiedzialną choćby za filmik o „zboczeńcu goniącym po ulicach dziewczynę" czy „wyrzucenie fortepianu Chopina przez okno na bruk"). Tak jest i teraz, gdy po likwidacji biura w roku 2013, jego obowiązki przejęło Stołeczne Biuro Turystyki.

W statucie Stołecznego Biura Turystyki czytamy m.in.:

§ 3 statutu

1. Przedmiotem działalności Biura jest w szczególności:
1) wdrażanie strategii rozwoju turystyki i strategii promocji turystyki m.st. Warszawy w kraju i za granicą,
2) prowadzenie kompleksowej informacji turystycznej dotyczącej m.st. Warszawy przy zastosowaniu rozmaitych form i środków,

Zaglądamy na oficjalną stronę warsawtour.pl. Brak jakiegokolwiek prees roomu, czy zakładki „dla prasy". Dziennikarz z Polski nie wie, do kogo się zwrócić telefonicznie czy mailowo. Brakuje informacji np o rzeczniku prasowym lub oficerze prasowym. Podobnie w anglojęzycznej wersji strony.

Nic dziwnego, że w prasie zagranicznej i na poważnych portalach turystycznych nie można znaleźć zbyt wielu artykułów o Warszawie.

Zacytujmy dyrektora biura VisitBritain, Christophera Rodriguesa: „Ludzie mają w głowach krótką listę miejsc, które zamierzają odwiedzić w najbliższym czasie. Istnieje kilka sposobów, aby wzbudzić taką potrzebę. Bardzo dobre są tu działania piarowe, których efektem są teksty dziennikarskie, reportaże. Ludzie dają się skusić nie tyle promocjom czy zniżkom, ile ciekawym opowieściom."

Tymczasm pracownicy Stołecznego Biura Turystyki z Barbarą Tekieli na czele (współpracowała kilka lat z Katarzyną Ratajczyk), najwyraźniej nie nadążają za współczesnością. Organizacja nie prowadzi nawet profilu na Facebooku.

Jak więc promują Warszawę? Głównie jeżdżąc ze stoiskiem po targach turystycznych. Trochę to przestarzała metoda, choć wciąż w jakimś zakresie skuteczna. Jednak przy olbrzymiej konkurencji miast środkoweuropejskich oraz krajowych, trzeba dużo więcej wysiłku.
Oczywiście, ludzie odpowiedzialni za pormocję turystyczną Warszawy mieli szczęście, ze odbywało się w Polsce Euro 2012, przedtem był Rok Chopinowski. Ale co, kiedy nie odbywają się wielkie imprezy, na co liczy Stołeczne Biuro Turystyki?

Zrobiliśmy mini-ankietę wśród dziennikarzy z innych miast i z innych krajów piszących o turystyce. Komunikacja z SBT jest tragiczna: mniej niż połowa maili z Polski i niewiele ponad 10 proc. próśb z zagranicy znajduje jakikolwiek odzew. Jak więc potencjalni zagraniczni goście mają się dowiedzieć o Warszawie?

Skoro władze miasta miały tak fatalny pomysł na powierzenie promocji turystycznej Stołecznemu Biuru Turystyki, to może warto w nim zatrudnić osoby odpowiedzialne, chętne do pracy, do współpracy z mediami i obdarzone weną twórczą. Promocja bywa sztuką, a czasy chałupnictwa i prowizorki w tej dziedzinie minęły.